Witam serdecznie. posiadam ROVERka 75 CDTI w kombi rocznik 2002/03. Auto jest po prostu fantastyczne z pełną opcją. Wcześniej woziło gości do hoteu i SPA w Rzymie. Było serwisowane u Ferrari na co są dokumenty. Nigdy nie miałem z nim żadnych problemów a zrobiłem nim w ciągu 3,5 roku 120,000km! Auto pracuje na siebie doskonale, jego przebieg na dziś to 270.000km. Pojawił się w nim problem, który rozkłada ręce mechanikom. Chodzi o zapłon silnika. rano jak jest zimno, na zimnym silniku odpala na przysłowiowy dotyk kluczyka, ale już następne usiłowanie odpalenia auta może się nie udać? A może i odpalić bez najmniejszego problemu jeszcze kilkanaście razy, nie ma na to reguły. Największą ciekawostką w tym wszystkim jest to że jak nie będę mógł go odpalić to muszę odzekać około 30-35minut (nie mniej, nie więcej) i Roverek odpali bez problemu. Nie pomaga odpalanie na t.z. kable (2 akumulatory). Może napiszę tak, wiem kiedy nie ma sensu podchodzić do usiłowania kręcenia silnikiem za drugim razem. Jak nie zakręci za pierwszym podejściem to muszę odczekać te 35minut. Efekt jest taki że słychać i czuć jakby silnik chciał szarpnąć ale to się urywa po 1-2sekundach i rozrusznik kręci na sucho bez najmniejszego zaskoku. I znowu czekam 35minut i odpalam bez problemu. RATUNKU!!! Gdzie leży problem??? Jedni mówią że może imobilajzer, inni że filtr paliwa. Mam na prawdę dobrego mechanika, który naprawia moje auta od lat, znam elektromechanika, który jest samoukiem i też opuszcza ręce. Spotkaliście się już z czymś podobnym? Będę bardzo wdzięczny za pomoc. Dziękuję.
