Z własnego doświadczenia i troszkę na wesoło ...
Problem dotyczy kilku gatunków zwierząt
Na początek opowiadanie:
Ojciec pojechał rano na zakupy dzwoni po chwili, że jak odpala auto pod sklepem to coś piszczy
podjechaliśmy sprawdzić
pod maską kociak zaklinował się miedzy podstawą akumulatora a nadkolem i jak słyszał rozrusznik bał się i miauczał a raczej wył przerażony
tak się cholera zaklinowała ze było trzeba wyjąc podstawę akumulatora
Kot został do dziś i pilnuje warsztatu
na kuny i łasice działa u mnie olejek do pieczenia waniliowy
smaruje nim przewody wysokiego napięcia na jesień i wężyki zabieg powtarzam co jakiś czas
chyba zrezygnowały bo od jakiegoś czasu nie wymieniam kabli, a był okres ,że nie wytrzymywały tygodnia .
Kiedyś klientka przyjechała z papierowa torebka pod maską która skrzętnie ukrywała przed nami
w końcu przyznała się i prosiła żebyśmy nie wyrzucali
bo trudno zdobyć a to na kuny - gówno tygrysa z zoo
