Witam wszystkich,
Zdecydowałem się na post z prośbą o pomoc w diagnostyce bo już rozkładam ręce. Przeszukałem każde forum i nigdzie nie mogę znaleźć pomocy. Pacjent to Bora 1.9TDI kod silnika ATD o mocy 101km z roku 2001 w automacie.
Jakiś czas temu wymieniłem dwa pompowtryski i uszczelniacze na nowe z Boscha bo był problem z korekcją dawek paliwa. Po tym zabiegu korekcje były na poziomie +/- 0.02 i silnik pracował jak nowy, odzyskał swoją moc i było wszystko super.
Dokładnie 3 dni temu wyjeżdżałem ze skrzyżowania dodając mocniej gazu aby uciec przed autem, to znaczy przeciągnąłem go do 4tyś. obrotów i odpuściłem gazu. Od tego momentu silnik przestał pracować na wszystkie cylindry, pojawił się błąd o wypadaniu zapłonu, który po usunięciu się już nie wyświetla. Silnik chodzi jak od traktora, korekcje się rozjechały na każdym cylindrze po 2.99.
Byłem u 4 mechaników, każdy mówi o rzeczach które już zrobiłem czyli:
- wymieniłem rozrząd
- wyjąłem pompowtryskiwacze, wymieniłem uszczelniacze, zamieniłem miejscem
- wymieniłem szklanki (były wybite)
- wymieniłem wałek rozrządu (był wybity)
- wywaliłem egr
- sprawdziłem węże od Turbo i podciśnienia
- sprawdziłem i wyczyściłem pompę vacum
- sprawdziłem wiązkę pompowtrysków
- sprawdziłem kompresję i na każdym cylindrze 31bar
- jak spojrzałem przez kolektor ssący to zawory wyglądają ok
Nie wiem czy wszystko wypisałem. Ogólnie mam wrażenie ze to będzie pierdoła, tak jakby coś pękło albo się uszkodziło przez to ruszenie. Na początku myślałem ze rozrząd przeskoczył, ale nawet po wymianie bez rezultatu. Może coś źle zrobiłem, proszę o porady.
Zdecydowałem się na post z prośbą o pomoc w diagnostyce bo już rozkładam ręce. Przeszukałem każde forum i nigdzie nie mogę znaleźć pomocy. Pacjent to Bora 1.9TDI kod silnika ATD o mocy 101km z roku 2001 w automacie.
Jakiś czas temu wymieniłem dwa pompowtryski i uszczelniacze na nowe z Boscha bo był problem z korekcją dawek paliwa. Po tym zabiegu korekcje były na poziomie +/- 0.02 i silnik pracował jak nowy, odzyskał swoją moc i było wszystko super.
Dokładnie 3 dni temu wyjeżdżałem ze skrzyżowania dodając mocniej gazu aby uciec przed autem, to znaczy przeciągnąłem go do 4tyś. obrotów i odpuściłem gazu. Od tego momentu silnik przestał pracować na wszystkie cylindry, pojawił się błąd o wypadaniu zapłonu, który po usunięciu się już nie wyświetla. Silnik chodzi jak od traktora, korekcje się rozjechały na każdym cylindrze po 2.99.
Byłem u 4 mechaników, każdy mówi o rzeczach które już zrobiłem czyli:
- wymieniłem rozrząd
- wyjąłem pompowtryskiwacze, wymieniłem uszczelniacze, zamieniłem miejscem
- wymieniłem szklanki (były wybite)
- wymieniłem wałek rozrządu (był wybity)
- wywaliłem egr
- sprawdziłem węże od Turbo i podciśnienia
- sprawdziłem i wyczyściłem pompę vacum
- sprawdziłem wiązkę pompowtrysków
- sprawdziłem kompresję i na każdym cylindrze 31bar
- jak spojrzałem przez kolektor ssący to zawory wyglądają ok
Nie wiem czy wszystko wypisałem. Ogólnie mam wrażenie ze to będzie pierdoła, tak jakby coś pękło albo się uszkodziło przez to ruszenie. Na początku myślałem ze rozrząd przeskoczył, ale nawet po wymianie bez rezultatu. Może coś źle zrobiłem, proszę o porady.
