katarzynanana
Nowy
- Dołączył
- 18.08.2026
- Postów
- 3
- Punktów
- 1
Witam serdecznie. Pozwole sobie wylać tu swoje frustracje w temacie zakupu auta, licząc, że może padnie jakaś "magiczna" prosta odpowiedź, dlaczego w moim przypadku póki co graniczy to z cudem i co zrobić, by to poszło jak z płatka, bo zwyczajnie już odszedł pozytywny zapał i przyszła szara bura rzeczywistość.
Od początku. Dotychczasowe to proste polo 1.4. Przeglądu już nie przejdzie, więc auto pilnie potrzebne, wiadomo. Pierwsza z kapcia wizyta w komisie u handlarza i polecił fieste mk7. Lecz pierwsza myśl, jakaś taka słaba w niej widoczność ale po czasie myślę ok, niechże fachowiec go sprawdzi, bo internet mk7 chwalił. Niestety zanim fachowiec dojechał, auto się sprzedało. Dalsze kroki poszukiwań były oczywiście naiwne, wymarzyłam sobie auto, w którym wygodnie się siedzi, jest wysoko, nad głową dużo miejsca, szyby wysokie, dobra widoczność, bagażnik duży. Ot trafiło, że bedzie to emerytowóz- coś w stylu Kia venga/ hyundai ix20. Jako, że fachowca usługa wciąż była do wykorzystania, miał on sprawdzić venge 1.6 125km. Niestety nie dojechał z powodów jakiejs tam awarii, a ja po czasie doszłam do wniosku, że jednak to spalanie w tych autach trochę za mocno może szarpać za portfel, a na gaz niezbyt się dobrze nadaje, bo częsta kontrola wymagana luzów, szklanek, coś tam. Jednak śliczny granacik hyundaia ix20 1.4 2017 tak mi zawrocił w głowie, że sprawdziłam vin (czyściutko) i fachowiec pojechał go sprawdzać na drugi koniec Polski. W ogłoszeniu zadbany, serwisowany tralalala. Przyszedł raport no obstukany dach od gradu, wgniotki po bokach, i robiony bok. Od spodu też tako. Myślę dobra, to omijam już wszystkie japończyko koreańczyki, bo może faktycznie żaden podwozia dobrego mieć nie umie. Odeszły z nimi też kia rio i ceed. Już nie patrzę na kolory, i czy wysoko się siedzi, aby proste było, odporne na rdze, mrozy. Polata troche pod miastem, w mieście i czasem na dalszą wycieczkę. Wpadły jakieś fiaty tipo ale to ospałe bodaj, a ja jednak chciałabym żywsze nieco. Wszelkie turbo odpadają, bo to jest specjalna technika do jazdy z nimi no i kosztowne to to. Więc odpadły renault clio 0.9 Tce i inne TSI. Myślę może ople corsa, małe to to, zwinne, niechby uszło. A to nieaktualne, a to fałszywy vin. Myśle dobra, niech będzie już ta niezawodna brzydka yariska. Ba, nawet z samego salonu używana, tylko ją wpierw niech sprawdzi fachowiec. No i kicha, brak zgody ze strony salonu na podłączanie komputera, bo to niezgodne z polityka firmy, no więc yariska nie była oglądana. Wałkowałam ople corsa e, d, lecz albo jakas przerwa roczna w badaniach, albo w ogóle luka w historii kilkuletnia albo szkoda na duże kwoty albo sprzedane wczoraj itd.
No i tak szczerze, to już nawet mi się odechciało szukać, zaczynam wątpić, czy to w ogóle możliwe, by sprawnie temat rozwiązać i zamknąć. Może jakoś inaczej się za to zabrać? I żeby też nie oszaleć, nie zbankrutować. Wszelkie konstruktywne rady mile czytane.
Od początku. Dotychczasowe to proste polo 1.4. Przeglądu już nie przejdzie, więc auto pilnie potrzebne, wiadomo. Pierwsza z kapcia wizyta w komisie u handlarza i polecił fieste mk7. Lecz pierwsza myśl, jakaś taka słaba w niej widoczność ale po czasie myślę ok, niechże fachowiec go sprawdzi, bo internet mk7 chwalił. Niestety zanim fachowiec dojechał, auto się sprzedało. Dalsze kroki poszukiwań były oczywiście naiwne, wymarzyłam sobie auto, w którym wygodnie się siedzi, jest wysoko, nad głową dużo miejsca, szyby wysokie, dobra widoczność, bagażnik duży. Ot trafiło, że bedzie to emerytowóz- coś w stylu Kia venga/ hyundai ix20. Jako, że fachowca usługa wciąż była do wykorzystania, miał on sprawdzić venge 1.6 125km. Niestety nie dojechał z powodów jakiejs tam awarii, a ja po czasie doszłam do wniosku, że jednak to spalanie w tych autach trochę za mocno może szarpać za portfel, a na gaz niezbyt się dobrze nadaje, bo częsta kontrola wymagana luzów, szklanek, coś tam. Jednak śliczny granacik hyundaia ix20 1.4 2017 tak mi zawrocił w głowie, że sprawdziłam vin (czyściutko) i fachowiec pojechał go sprawdzać na drugi koniec Polski. W ogłoszeniu zadbany, serwisowany tralalala. Przyszedł raport no obstukany dach od gradu, wgniotki po bokach, i robiony bok. Od spodu też tako. Myślę dobra, to omijam już wszystkie japończyko koreańczyki, bo może faktycznie żaden podwozia dobrego mieć nie umie. Odeszły z nimi też kia rio i ceed. Już nie patrzę na kolory, i czy wysoko się siedzi, aby proste było, odporne na rdze, mrozy. Polata troche pod miastem, w mieście i czasem na dalszą wycieczkę. Wpadły jakieś fiaty tipo ale to ospałe bodaj, a ja jednak chciałabym żywsze nieco. Wszelkie turbo odpadają, bo to jest specjalna technika do jazdy z nimi no i kosztowne to to. Więc odpadły renault clio 0.9 Tce i inne TSI. Myślę może ople corsa, małe to to, zwinne, niechby uszło. A to nieaktualne, a to fałszywy vin. Myśle dobra, niech będzie już ta niezawodna brzydka yariska. Ba, nawet z samego salonu używana, tylko ją wpierw niech sprawdzi fachowiec. No i kicha, brak zgody ze strony salonu na podłączanie komputera, bo to niezgodne z polityka firmy, no więc yariska nie była oglądana. Wałkowałam ople corsa e, d, lecz albo jakas przerwa roczna w badaniach, albo w ogóle luka w historii kilkuletnia albo szkoda na duże kwoty albo sprzedane wczoraj itd.
No i tak szczerze, to już nawet mi się odechciało szukać, zaczynam wątpić, czy to w ogóle możliwe, by sprawnie temat rozwiązać i zamknąć. Może jakoś inaczej się za to zabrać? I żeby też nie oszaleć, nie zbankrutować. Wszelkie konstruktywne rady mile czytane.
.