Kilka lat wstecz. Klient kupił skodę favorit, no i przeszczęśliwy przyjechał na warsztat się pochwalić. Na dzień dobry wysłuchaliśmy rozrząd do wymiany i przy okazji przegląd okresowy wykonać , bo żadnych danych nie było.
Klient bez wahania się zgodził i kazał zrobić co trzeba. Tak też zostało wykonane i autko było jak ta lala.
Z dwa miesiące go nie było, aż telefon od niego był krzykiem rozpaczy. Panie autko zgasło i zahamowało.
??????? Mówię ciekawe - zahamowało. Przytargaliśmy autko do warsztatu i szybka diagnoza nie można obrócić wałem korbowym. Bagnet w dłoń - susza, korek spustu oleju w dłoń - parę kropel wyleciało. Więc diagnoza ZATARTY!
Telefon do klienta. Ile Pan dolewał oleju, dużo brał? A klient na to - Tak jak zwykle. Więc????? Jak tak jak zwykle?
No tak jak się leje 1:20. Nie wytrzymałem





Jak myślicie czym wcześniej jeździł?


