AdolfBelzebub
Nowy
- Dołączył
- 9.10.2023
- Postów
- 2
- Punktów
- 0
Witam,
Zacznijmy od pierwszych problemów które sięgają aż do sierpnia:
- w deszczowy dzień samochód zaczął tracić obroty (zamiast 800obr. miał poniżej 650obr.) na biegu jałowym
- wyłączenie i włączenie auta przywróciło jego poprawną pracę, ale podczas odpalania puścił dosyć sporą szaro-białą chmurę dymu z wydechu (silnik był ciepły)
- ani jednego komunikatu o błędzie lub kontrolki na desce rozdzielczej
Przez następny miesiąc nie padało, było ciepło, a samochód pracował normalnie, tak jak zawsze.
- Kilka dni temu podczas deszczowego wieczoru jadąc na drodze ekspresowej w pewnym momencie poczułem delikatne, ale wyczuwalne "szarpanie" w silniku, w równym tempie około 1 "szarpnięcia" na sekundę.
- Puściłem pedał gazu i stukanie ustało
- Następnie ponownie dałem gazu, usłyszałem wyżej opisane "szarpanie" i zdałem sobie wtedy sprawę, że kompletnie odcieło mi moc, jakby samochód toczył się na luzie
- Odruchowo zwolniłem i chciałem zredukować bieg z 5 na 4. W momencie przyciśnięcia sprzęgła do końca obroty silnika spadły do zera. Silnik zgasł. Jedyną świecącą się wtedy kontrolką była czerwona kontrolka akumulatora, ale to chyba normalne przy zgaśnieciu silnika.
- Samochód na poboczu czekający na holowanie nie odpalał. Kręcił normalnie, ale nie chciał odpalić
Następnego dnia samochód po kilku dłuższych sekundach kręcenia odziwo odpalił. Uznałem, że to jakimś cudem wina wilgotnego powietrza i deszczu, ponieważ tego dnia było słonecznie i woda zdążyła już wyschnąć. Moja radość trwała raptem 15 sekund, ponieważ:
- Silnik chodził nierówno, a obroty wahały się od 650/900 obrotów
- Spalanie na postoju zamiast standardowego 0.7L/h wynosiło nawet 1.5L/h
- Z rury wydechowej cały czas leciał siwo-biały dym, dosyć gęsty
Samochód posiadam od ponad 2 lat; za mojej kadencji nigdy nie był wymieniany filtr paliwa, pompa paliwa, ani świece żarowe.
Zacznijmy od pierwszych problemów które sięgają aż do sierpnia:
- w deszczowy dzień samochód zaczął tracić obroty (zamiast 800obr. miał poniżej 650obr.) na biegu jałowym
- wyłączenie i włączenie auta przywróciło jego poprawną pracę, ale podczas odpalania puścił dosyć sporą szaro-białą chmurę dymu z wydechu (silnik był ciepły)
- ani jednego komunikatu o błędzie lub kontrolki na desce rozdzielczej
Przez następny miesiąc nie padało, było ciepło, a samochód pracował normalnie, tak jak zawsze.
- Kilka dni temu podczas deszczowego wieczoru jadąc na drodze ekspresowej w pewnym momencie poczułem delikatne, ale wyczuwalne "szarpanie" w silniku, w równym tempie około 1 "szarpnięcia" na sekundę.
- Puściłem pedał gazu i stukanie ustało
- Następnie ponownie dałem gazu, usłyszałem wyżej opisane "szarpanie" i zdałem sobie wtedy sprawę, że kompletnie odcieło mi moc, jakby samochód toczył się na luzie
- Odruchowo zwolniłem i chciałem zredukować bieg z 5 na 4. W momencie przyciśnięcia sprzęgła do końca obroty silnika spadły do zera. Silnik zgasł. Jedyną świecącą się wtedy kontrolką była czerwona kontrolka akumulatora, ale to chyba normalne przy zgaśnieciu silnika.
- Samochód na poboczu czekający na holowanie nie odpalał. Kręcił normalnie, ale nie chciał odpalić
Następnego dnia samochód po kilku dłuższych sekundach kręcenia odziwo odpalił. Uznałem, że to jakimś cudem wina wilgotnego powietrza i deszczu, ponieważ tego dnia było słonecznie i woda zdążyła już wyschnąć. Moja radość trwała raptem 15 sekund, ponieważ:
- Silnik chodził nierówno, a obroty wahały się od 650/900 obrotów
- Spalanie na postoju zamiast standardowego 0.7L/h wynosiło nawet 1.5L/h
- Z rury wydechowej cały czas leciał siwo-biały dym, dosyć gęsty
Samochód posiadam od ponad 2 lat; za mojej kadencji nigdy nie był wymieniany filtr paliwa, pompa paliwa, ani świece żarowe.
Ostatnia edycja:
