Ananasek, śmiechotka ale i smutek z klienta z ostatnich dni: Fiat Brava przyjechał bodajże ze stukającym zawieszeniem, po sprawdzeniu okazało się, że do wymiany obydwa przednie wahacze. OK, wahacze out, nowe założone i przy dokręcaniu ostatniej śruby od tulei chrupła ława, trochę kicha, oddać auta nie można, a że auto i wiekowe i w ogólnie nie najlepszym stanie technicznym to sugerujemy zabranie auta lawetą celem udania się na wieczny spoczynek auta do miejscowej umieralni ale klient stwierdził, że jeszcze będziemy ratować i zakupił drugą, używaną ławę.
OK, auto postało dwa dni na placu, druga ława została dostarczona, wjeżdżamy autem na stanowisko, ława zdjęta, nowa do góry, przymierzamy i okazuję się, że śruby od ławy nie pokrywają się ze śrubami w aucie. Oglądamy mierzymy, no ława dobra. Więc patrzymy dalej a tam jedna i druga podłużnica chrup chrup pękła i rozjechała się centymetr, dwa w jedną i drugą stronę. Znowu telefon do klienta, że teraz to już bez dyskusji lawetą auto zabierać. Klient prosi, błaga aby jeszcze na trzy tygodnie uruchomić auto bo nowe w drodze i musi czymś się przemieszczać. Ja mówię, że nie bardzo, że to śmierć na kołach, poza tym będzie zostawiać cztery ślady itd.
W końcu myślę sobie, OK, jakoś tam bez tych dwóch śrub może się pokula do pracy, pospawaliśmy co się dało aby wzmocnić i przygotowałem do podpisania oświadczenie, że klient został poinformowany o stanie auta, że nie nadaje się do jazdy i że odbiera na własną odpowiedzialność.
Auto złożone, dzisiaj rano do wyjazdu ale coś mi nie pasuje bo kierownica ma zakres skrętu jakieś 1/4 obrotu w lewo i 1/4 obrotu w prawo, nawet z warsztatu dobrze zakrętu nie można zrobić aby przez bramę przejechać, zdziwko małe bo wcześniej wjeżdżałem normalnie. Auto znowu do góry, oglądamy, patrzymy i jest! ściana grodziowa chrup chrup, maglownica wpada do kabiny, dla nas game over.
Kolejny telefon do klienta, że już absolutnie(!) ma przyjechać lawetą i zabierać go we wspomnianym wcześniej kierunku. My oczywiście jakoś wyjechać musieliśmy więc tam co nieco zostało podreperowane tak tylko aby co pół obrotu kierownicą trzeba było użyć zdecydowanej siły aby w ogóle auto skręcało. OK, jest sukces auto udało się o własnych siłach wyprowadzić z warsztatu, my szczęśliwi, klient nieco mniej ale nie zgadniecie - przyjechał, pogadał, pooglądał auto, zapłacił za naprawę po czym wziął kluczyki i odjechał!