No przecież nic nie mówię.
Tak w ogóle to to jest wasza wina, że nie tresujecie klienta od początku.
Klient wchodząc do warsztatu od razu powinien wiedzieć, że ma dwie wersje naprawy do wyboru. Z "czyszczeniem" lub bez. Wersję ekonomiczną i wersję premium. Wersja premium +10%/+25%/+50% - w zależności od zakresu prac = dopłaty do końcowego rachunku.
Raz wytłumaczyć klientowi o co chodzi i po kilku miesiącach, latach pocztą pantoflową każdy klient wiedziałby o co biega.
( ja wiem, że klient jest oporny na wiedzę - heniek snuje utopijną wersję

)
A tak klient wchodzi i jest święcie przekonany, że dostanie wersje premium...a wychodzi z wersją bida ekonomiczną.
Nooo, ale to jak wiemy jest dłuższy temat
Tylko, znowu znajdzie się czarna owca w rodzinie i skasuje klienta za wersję premium +50% a wyda mu bida ekonomiczną i koło się zamyka

.
Tak więc jedyna wersja, to wersja bida, żeby tylko nie wróciła na "gwarancji". I świat kręci się dalej.
A te 10h z tematu, to jest bez czyszczenia na nowym samochodzie z przebiegiem 1 tysiąca kilometrów w koło fabryki.