Chciałabym żeby tak było że automatyka zrobi wszystko za ciebieDokładnie, w zawodówce jest chociaż minimum praktyki i przedmiotów zawodowych, a nie jakaśtam budowa komórki zwierzęcej, wiązania kowalencyjne, albo interpretacja poezji barokowej. PO zawodówce do pracy żeby już zbierać doświadczenie, a jednocześnie technikum zaocznie żeby dorobić papierki.
Niestety są też wady-do mechanika, a zwłaszcza do zawodówki chętnie idzie patola.
W polsce? Będą może za 100 lat. Obecnie w elektronikach uczy się o naprawie magnetowidów i tv CRT, a w mechanikach praktyki to głównie serwisowanie kaszla, ew. samochodu nauczyciela/jego znajomych wkręconych na lewo żeby zaoszczędzili na robociźnie. No i nawet jakby dzisiaj zaczęli sprzedawać tylko hybrydy to przez kolejne 20-50 lat w polsce nadal będą jeździć starsze samochody.
Śrubki odkręca się pneumatem ważącym 2kg, jakieś graty typu skrzynia, silnik, dyfer są dźwigane przez wózek albo podnośnik.
szczególnie przy wkładaniu skrzyni jak atak nie chce wleźć w dziurę ...

Ale może do ciebie...Po co straszysz? Przecież nie trafi fo Ciebie.
Dobrze jak by za wczasu wiedziała co ją czeka...
Raczej zabrakło odpowiedniego zamocowaniaTaaa... niech rzuci kamien ten któremu nigdy nie spadła skrzynia/silnik mimo posiadania podnośników bo brakło pary w rękach.![]()

To jest akurat jedna z czynności gdzie używanie siły nie jest wskazane, musi wejść bez większego oporu, jak nie chce to coś jest nie takszczególnie przy wkładaniu skrzyni jak atak nie chce wleźć w dziurę ...
Raczej nie...Ale może do ciebie...Dobrze jak by za wczasu wiedziała co ją czeka...
![]()
Dlatego myślę, że nie masz problemu z pracownikami...A narzedzi mam full, co potrzeba kupowane, warunki raczej tez spoko, kasa zawsze na czas, brzydze sie pracowac dluzej niz 8h, a w sobote robie jak naprawde musze.![]()

Zaczynałeś sam od "0" czy przejąłeś warsztat po Ojcu?Raczej nie...
A narzedzi mam full, co potrzeba kupowane, warunki raczej tez spoko, kasa zawsze na czas, brzydze sie pracowac dluzej niz 8h, a w sobote robie jak naprawde musze.
Aczkolwiek czesto jest tak jak piszesz...
Ps. Dluzej pracujemy jak jest sezon na wulkanizacji.
i jak już mechanik nie ma siły, jak ma poranione dłonie, olej albo płyn kapnie do oka, chce się sikać, dzwoni telefon ale nie można przerwać pracy bo załapujesz śrubkę w ciasnym miejscu a nie możesz jej puścić bo wszystko się poprzestawia a śrubka wpadnie do kanału pod raszki to wtedy czujesz że żyjesz 
I tak i nie, ale to temat na dłuższą rozmoweDlatego myślę, że nie masz problemu z pracownikami...![]()

Ojciec miał tylko wulkanizację, ja doszedłem na chwile, zostałem na dłużej, wziąłem dotację na mechanikę i tak jakoś to zaczęło się bujać. Najpierw roboty na kanale (już był), potem jeden podnośnik, za jakiś czas drugi i trzeci. Był czas gdzie pracowało nas 7 na warsztacie, w tej chwili problemy prywtne udupiły wszystko. Nie ukrywam, że "kapitał" ojca pomógł w szybkim rozwoju.Zaczynałeś sam od "0" czy przejąłeś warsztat po Ojcu?
To jest dziewczyna i trochę delikatniej z językiem.Ja nie znam a jak on skończy edukacje to tylko
