W zasadzie to już wszystko zostało powiedziane. Dorzucę jeszcze od siebie jak ja dzielę oleje:
1. Tanie nie markowe - czyli niekoniecznie dziadostwo, ale ponieważ cena jest niska to nie wiadomo czy cena nie równa się jakość. Mówię tu o firmach które mają olej w ofercie, ale zasadniczo go nie produkują, w związku z powyższym olej robi dla nich jakaś firma zewnętrzna i w zależności kto wygra przetarg to taka jest jakość tego oleju.
2. Tanie ale z własnej rafinerii - czyli jakieś Lotosy, Orleny. Cholera, zalałbym to może do auta (bo miło jest być patryjotom-idyjotom tom tom), ale się trochę boję. Jednak moje pokolenie ma to chyba w genach że to zachodnie jest lepsze.
3. Najbardziej typowe - tu już wrzucam wszystko co najczęściej jest lane. Mobil, Castrol, Shell, Elf, Valvoline, Total.... Generalnie zalewam z tej kategorii. Dla mnie to wszystko jedno i gdyby się ktoś pytał co z tego wlać do silnika, to zaproponowałbym mu, żeby sobie wybrał które opakowanie mu się najbardziej podoba.
4. No i górna półka (przynajmniej jeśli chodzi o cenę) Quaker State, Motul...
Tak naprawdę nikt nie wie co wlewa do silnika. W zasadzie nawet w tych najtańszych olejach znajdzie się takie, które spełniają normy producentów samochodów. I co więcej myślę że nie będą brudziły papierowych ręczników. Pytanie tylko brzmi czy te normy rzeczywiście są spełnione, czy tylko na papierze? Powiem więcej, wcale nie zdziwiłbym się gdyby oleje 3 grupy były gorsze od grupy 2. Biorąc pod uwagę jaki kit potrafił swoim klientom zasunąć koncern VAG-a (mówię o aferze z dieslami), to jaką mamy gwarancję że Castrol, Valvoline, Mobil czy jakikolwiek inny koncern nie pójdzie "łatwiejszą" drogą? I możemy się tu przerzucać argumentami o wyższości ropy naftowej pompowanej w górach skalistych, która ma super zaje.....e substancje smarne... Lub też mówić o tym że wg ekspertów (niezależnych oczywiście

) najlepszym olejem 2015-ego roku jest Mobil Ekstra Super Dynamic XHRTWEOP 1500WXC154, który już w temperaturze - 150 stopni C zapewnia lekki rozruch silnika i zaje....ste smarowanie, a jednocześnie nawet przy 700 stopnich C zapewni odpowiednie chłodzenie wału, ale papier wszystko przyjmie, a dla koncernów w dzisiejszych czasach liczy się zysk. Jakość jest na drugim albo wręcz trzecim miejscu.
W moim przypadku, temat sprowadza się do zdroworozsądkowego stwierdzenia: W przypadku oleju silnikowego i tak nie wiem co wlewam, więc wezmę coś niezbyt taniego (żebym sobie nie pluł w brodę że się połakomiłem na cenę) i jednocześnie niezbyt drogiego (bo znowu zarzucałbym sobie że wydałem kasę a efekt jest taki sam).