Spójrzmy prawdzie w oczy. To jest 14- letni stary flak. Tam może nogi wyciągnąć wszystko i w każdej chwili. Z mechanicznego punktu widzenia jest to złom na kołach. Niemiec pozbył się tego cacka 8 lat temu , a Polak myśli , że będzie jeździł wiecznie. No niestety tak nie będzie.
Pewnie chłopaki po wymianie wysprzęglika polecieli na jazdę próbną i trafili na moment dematerializacji dwumasu.
Obsługujemy takie flakcie-kapcie choć unikamy tego i wygląda to tak :
Leje się jak z kaczora - uszczelniamy silnik, póżniej za dwa tygodnie uszczela pod głowicą , bo przerdzewiała jak to zwykle bywa w 1.9 TDI, następnie za tydzień zaczyna trykać przegub, za kolejne dwa tygodnie drugi , później kompletne zawieszenie przód , właściciel już myśli, że trochę zainwestował więc teraz będzie się cieszył. Niestety, nic błędniejszego - za kolejny tydzień magiel się zeszczał. Dobra - nowy magiel z drążkami i końcówkami bo z regenerowanymi to różnie bywa, nowy olej i co - za miesiąc pompa wspomy odmówiła współpracy. Ok kupiona i założona. Wszystko wygląda na to , że po zostawieniu w kasie warsztatu 8 tys zł chłop/kobita będzie jeździć. Nic bardziej mylnego za tydzień stoi zmienna geometria i przewody gumowe hamulcowe do wymiany. Ale do czego te przewody zakładać skoro zaciski stoją i brak tarcz. Wjeżdża na auto kompletny układ hamulcowy za kolejnego patyka do tego regeneracja zacisków, linki ręcznego i huk wie co jeszcze. Trochę klient już zostawił. ale to dopiero początek, bo fajnie mu się jeździło przez trzy lata z automatyczną skrzynią biegów, było wygodnie, ale teraz raz na kilka dni przestaje ona przełączać z dwójki na trójkę. Będzie drogo - fachowa regeneracja 4 patyki, a Czesławy garażowe już się nie podkładają i samego kosza nie wymienią, bo i tak klient wróci za dwa miesiące z reklamacją. Skrzynia opanowana, ale coś nagle okazuje się, że przednia szyba paruje. Pewnie jakiś odpływ z podszybia. Nic prostszego wyjąć liście i lecimy dalej. Niestety skończyło się na zerwaniu deski rozdzielczej.
No i nastało teraz najgorsze, zaczął kopcić na czarno/niebiesko - trzeba wymienić pompowtryskiwacze, ale i turbina coś puszcza olej , więc po namowach mechanika , że silnik niebawem się rozbiega , następuje regeneracja turbo. Znowu wszystko idzie w kolejne tys. zł. W międzyczasie padł moduł ABS i z elektryki działa już co druga szyba. Centralny żyje swoim życiem i czasem trzeba się wracać do auta skontrolować czy naprawdę zamknął. Panewki w silniku są już na ostatnich nogach, wałek rozrządu od pompek cud , że jeszcze nie pękł a, szklanki zaworowe już popukują. Układ wydechowy - pierwsza warstwa tłumików już przeszła proces linienia i niebawem przejdzie w proces sitowienia, a przewody elektryczne po wielu demontaż i montaż zaczynają gubić swoje kostki. Klient się nie poddaje , już tyle włożył , że kolejny tys. zł nie robi na nim wrażenia. Po drodze tych wszystkich napraw strzeliła jeszcze dmuchawa i jej rezystor. W zanadrzu czeka jeszcze na właściciela układ chłodzenia - czyli termostat , chłodnica , wentylator i przewody wodne. Ale o tym później bo właśnie strzeliła sprężyna w przednim prawym kole i rozerwała oponę. Komplet opon i sprężyn + osłony na amory i łożyska górne - kolejne słone wydatki. Już prawie wszystko wygląda na opanowane i nic już nie jest w stanie zaskoczyć. Niestety nazajutrz spaliła się pompa wstępna w baku, ale co to jest 300zł w porównaniu do 18 tys włożonych przez ostatnie pół roku.
Nadmienie tylko , że w samochodzie 14- letnim jest jeszcze wiele urządzeń i elementów które mogą się zepsuć lub wypracować z dnia na dzień , więc to sprzęgło z początku tematu potraktujmy jako niebyłe

Winy mechanika nie ma nigdy - takie pojęcie nie istnieje - zawsze są to zaniedbania i błędy eksploatacyjne użytkowników
