Z 5-6 lat temu gdzieś na internecie spotkałem ciekawy artykuł ogarniętego speca. Oprócz oczywistych rzeczy, ale dotyczących samochodu wskazał na podstawowe, elementarne rzeczy, które trzeba stosować w klimatyzacji. Wyjaśniał dokładnie sprawę oleju, bo to było jego oczko w głowie, bo twierdził, że olej ze względów termodynamicznych jest czymś niepożądanym w układzie klimatyzacji, ale niezbędnym do smarowania sprężarki i ew. iglicy zaworu. Podawał zasady wymiany sprężarki pod kątem oleju, "co wylejesz ze starej, to w nowej musi być tyle samo świeżego". To co mi zostało po przeczytaniu tego to sobie zapisałem i wydrukowałm i powiesiłem przy stanowisku. Artykułu nie poszukam napewno, ale dużo z niego pamiętam. Ale to były zasady, wtedy dla mnie prawie abecadło. Ogólnie było stwierdzenie, że przy robieniu serwisu układu który przed nim pracował conajmniej pół godziny, powinno się odseparować oleju od czynnika w granicach 1-2% max. I to dotyczy auta, koparki, ciągnika i autobusu. Ja taką zasadę stosuję, już nieraz zdarzało mi się ściąganie oleju, nawet trzykrotnym serwisem i rekord to jest z Merca okulara prawie 270 g oleju ściągnąć i do dziś to auto na taxi hula. Już nieraz przerywałem serwis, bo za dużo odseparowało, a miałem na automat i z "urzędu" dostałby taką samą ilość nowego. Sednem tej publikacji było zwrócenie uwagi na przeolejanie układó na zasadzie dam więcej, będzie lepiej. A tu się okazuje, ze olej jest intruzem, choć musi być, ale trzeba zrobić wszystko, aby była go max fabryczna ilość. Starczy w zupełności do prawidłowego smarowania, a nie będzie psuł termodynamiki przemian do którego jest dostosowany czynnik. Tyle co pamiętam i to stosuję, jeszcze nie miałem przypadku zatarcia sprezarki, a juz ładnych parę litrów oleju ściągłem z układów. Ze 2 lata temu pamiętam Nissana Note, gdzie diagnoza w innych warsztatach zdechła sprężarka koszt 2500-4500 zł układ nie chodził, wymiana osuszacza, kradzież z układu ze 100g oleju i do dziś Nissan lodówka za 6 stówek i premia koniak.