Witam. Mam całkiem spory problem z moim samochodem, mechanicy na warsztacie męczą się z nim już od 3 miesięcy, mianowicie: na zimnym silniku pali normalnie, w benzynie i w gazie, jednak na wysokich obrotach gaśnie, dojdzie do 2-3 tysięcy i tak jakby się dusił, z początku zostawiłem samochód na włączonej stacyjce, wyglądało jakby akumulator padł, odpaliłem od szelek, ale samochodem jechało się lepiej niż na rodeo, strasznie szarpało, coś strzeliło 2 razy jakby z wydechu i jadę normalnie (przez 2 kilometry i znowu to samo), zaprowadziłem do mechanika, taki wioskowy, mówił że zaizolował mi przewody i akumulator wymienił, ale po wyjeździe z warsztatu poczułem spadek mocy, pojeździłem 1 dzień i nie mogłem już go odpalić, na zimnym odpala ale na gorącym już nie, było sprawdzane ciśnienie na pompce paliwa, u drugiego już mechanika wymieniony został przepływomierz, uszczelka pod głowicą, czujnik ułożenia wału, i nic to nie dało, na niskich obrotach pracuje jak ta lala, ale dam wysokie i koniec, gaśnie. Proszę o pomoc, moi mechanicy juz nie wiedzą co to może być. Dziękuję za uwagę.
