Nie ma się co podniecać... bo być może gość od obróbki powiedział coś zupełnie innego, a klient jak to klient zrozumiał co zrozumiał i przekazał jak przekazał, a autor też jak widać fachura nie byle jaki - niech mi ktoś rozszyfruje ten ,,fachowy,, bełkot autora -
o co tu biega ?

A wszyscy wskoczyli na być może ducha winnego obrabiacza głowicy...
A w ogóle to niezła kołomyja : auto u jednego fachury, a klient sam sobie zawozi głowicę do obróbki... ciekawie to będzie jak fura po poskładaniu nie będzie banglać...

dopiero się zrobi spychologia...