Moreno
Zweryfikowany Mechanik
Nie miej mi za złe, ale ta asta to taki sam badziew jak te wszystkie inne zagniatarki za 100-300zł.
Wiem, bo mam łącznie 3. Pierwszą kupiłem kiedyś kiedyś na alegio za jakieś sto-paręnaście zł. I potem jak przyszło wymienić szwagrowi w Mercu ML-u 2 metry przewodu, to fabryczny stalowy ucinałem i zagniatałem badajże z 4 razy, bo jak nie kapało to sie dosłownie lało po naciśnięciu na pedał.
Potem, już jako firma, kupiłem w autopartnerze takie coś:
Niby fajne bo takie małe zgrabne i wszędzie podejdzie, ale w praktyce też okazało się goowniane, bo nie dość, że "gryzło" przewody jak tamten badziew z alegio, to na dodatek nie ma rozmiaru 5mm (fabryczne przewody np. w grupie VW). No i ten zgięty "fajfus" widoczny na zdjęciu... nie będę się już rozpisywał jak to się stało. Specjalnie tego nie zrobiłem. I nie było to pierwsze użycie. Ale wk*** sie wtedy mocno i postanowiłem, że dość już wyrzuciłem kasy na badziewia i pora zakupić coś porządnego na czym się nie zawiodę. I tak oto wydałem tysiąc zł na zaciskarkę.
I nadmienię, że nawet jeśli ktoś chciałby odkupić ją ode mnie po cenie nowej - NIE!
Odnośnie jeszcze smarowideł dołączanych do tych amatorskich zaciskarek (przepraszam, ale właśnie takie one są), to gwoli ścisłości przewodów nie powinno się smarować żadnymi mazidłami. Co najwyżej zwilżyć koniec płynem hamulcowym.
Ja robię to na sucho, ponieważ w porządnych zaciskarkach głowiczka nie obraca się podczas zagniatania przewodu, więc nie ma obawy, że sfrezuje grzybek.
Wiem, bo mam łącznie 3. Pierwszą kupiłem kiedyś kiedyś na alegio za jakieś sto-paręnaście zł. I potem jak przyszło wymienić szwagrowi w Mercu ML-u 2 metry przewodu, to fabryczny stalowy ucinałem i zagniatałem badajże z 4 razy, bo jak nie kapało to sie dosłownie lało po naciśnięciu na pedał.
Potem, już jako firma, kupiłem w autopartnerze takie coś:
Niby fajne bo takie małe zgrabne i wszędzie podejdzie, ale w praktyce też okazało się goowniane, bo nie dość, że "gryzło" przewody jak tamten badziew z alegio, to na dodatek nie ma rozmiaru 5mm (fabryczne przewody np. w grupie VW). No i ten zgięty "fajfus" widoczny na zdjęciu... nie będę się już rozpisywał jak to się stało. Specjalnie tego nie zrobiłem. I nie było to pierwsze użycie. Ale wk*** sie wtedy mocno i postanowiłem, że dość już wyrzuciłem kasy na badziewia i pora zakupić coś porządnego na czym się nie zawiodę. I tak oto wydałem tysiąc zł na zaciskarkę.

I nadmienię, że nawet jeśli ktoś chciałby odkupić ją ode mnie po cenie nowej - NIE!
Odnośnie jeszcze smarowideł dołączanych do tych amatorskich zaciskarek (przepraszam, ale właśnie takie one są), to gwoli ścisłości przewodów nie powinno się smarować żadnymi mazidłami. Co najwyżej zwilżyć koniec płynem hamulcowym.
Ja robię to na sucho, ponieważ w porządnych zaciskarkach głowiczka nie obraca się podczas zagniatania przewodu, więc nie ma obawy, że sfrezuje grzybek.


