Skoro ktos odkopal temat i pisaliscie o jakis swoich przygodach to i ja opisze swoja.
Przyjechal w zeszlym roku 308 T7 z objawami dpf - naprawilismy. Zostal zrobiony tez serwis i przeglad; takze dosc kompleksowo tam bylo. Sam przed oddaniem zrobilem nim ze 30km zeby wszystko posprawdzac i fura tip top. Auto odebrala kobieta, wreczylem kluczyki - wszystko super. Tego samego wieczoru zostawila komentarz na stronie ze mega i w ogole.
Mijaja dwa dni, pod warsztat podjezdza taksowka z ktorej wysiada ta kobieta, wchodzi do recepcji i pyta o mnie i w ogole zero dyskusji, bo ona tylko ze mna bedzie gadac. Mnie akurat nie bylo, ale mnie wydzwonili, wiec wlaczam koguty i jade.
Wjezdzam na plac, jeszcze drzwi nie otworzylem a ta jak pocisk - juz stala przy vanie i do mnie na caly regulator ze jak moglem jej tak zniszczyc auto, ze ona sie nim boi jezdzic, ze tragedia, ze koniec swiata i tak dalej... slowotok na pelnym gazie bez przerw na oddech. Pytam: dobrze, ale co sie dzieje? To ona mi opowie po drodze, mam brac lawete i tam jechac... Mysle, no dobra, w sumie i tak siary narobione, wiec nie ma co zaogniac tego jeszcze bardziej. Jedziemy, na szczescie tylko jakies 20km i caly czas slucham czegos w stylu ze ona przeze mnie to do auta za kolko to juz nigdy nie wsiadzie, ze jak moglem i tak dalej...
Jestesmy u niej pod chata, wsiadam za kolko, ta obok, wyjezdzamy. Jedziemy najpierw wolno - no nic. Pozniej za wiocha ogien pierwszy skret, zapikal dzwiek ze brak zapietych pasow i ona - slyszysz?! Slyszysz?! Widzialem wczesniej ze ma cos tam zaladowane na kanape, ale nie wnikalem... Skrecam znowu i znowu zapikalo. Pytam: czy to ten dzwiek? Odpowiada, ze tak i ze cale auto tak wyje, ale nic sie nie swieci.
Ja sam nie wiedzac czy sie smiac czy plakac czy co w ogole zrobic pokazuje palcem nad glowa na srodek (kontrolka pasow w tym aucie jest wlasnie tam) po czym pokazuje na kartony z tylu i mowie w koncu: nie zapiela pani tym kartonom pasow, a ze pewnie sa ciezkie i sie przesuwaja podczas jazdy to czujnik to wylapuje, po czym zrobilem dwa razy lekki wezyk lewo prawo i kontrolka sie znowu zalaczyla...
Mina tej typiary zrewanzowala mi wszystko, pozniej jeszcze na stronie przepraszala za cala akcje i dostalem dobra lyche, a smiejemy sie z tamtej sytuacji do dzisiaj.