Jak mawiali starożytni Rzymianie "stammkunde" to jest recepta na powodzenie w usługach. Problem w tym, że starożytnych już od dawna nie ma a materiału na dobrego stałego klienta coraz mniej. Sprawa z dziś, teraz będzie o uczciwości a właściwie o nieuczciwości. Klient zlecił usunięcie drgań przy hamowaniu. Jazda próbna i wszystko jasne, dla potwierdzenia pomiary na stanowisku. Wymiana tarcz plus klocki i po problemie, tarcze na minusie i po nagrzaniu traciły "fason" . Przy wymianie klocków i tarcz tłoczki poszły do wew. i ściągnęliśmy trochę nadmiaru pł. hamulcowego, szybkie badanie zawartości wody a tu świecą się wszystkie możliwe diody i wyje alarm, informacja do klienta a on na to, że dwa tygodnie temu wymieniał w warsztacie i pokazuje rachunek. Wygląda na to, że ktoś ściągnął strzykawką stary płyn ze zbiornika, zalał nowym a kasował za wymianę. Gdyby nie wyżej wspomniana naprawa, sprawa nie ujrzałaby światła dziennego tak to wtopa. I to by było na tyle .