Dzień dobry,
Szanowni Państwo mam problem ze swoim samochodem a mianowicie, rozrusznik kręci ale auto nie odpala.
Wraz ze znajomym podpiąłem się do ECU i sprawdziliśmy kody błędów:
19463 - czujnik wałka rozrządu
17911 - alternator/ładowanie
Auto zanim całkowicie padło (tj. przestało odpalać), odpalało z dużymi oporami, tzn. trzeba było dłuższą chwilę kręcić rozrusznikiem, zanim udało się włączyć silnik. Jednego dnia natomiast, jadąc po autostradzie, utrzymując relatywnie wysoki oborty bo powyżej 3500 obr/min, zjechałem w zjadz i auto zgasło na światłach. Z wielkim trudem udało się je odpalić i dowieźć na podwórko kolegi...
Auto po owym feralnym zgaśnięciu udawało nam się odpalić na popych, bez problemu uzyskiwaliśmy 5000obr/min, nie zauważyliśmy żadnego spadku mocy... Jedynie, w przypadku kiedy osiągnąłem około 3000 obr/min i wrzuciłem luz notorycznie gasło. Sytuacja nie miała miejsca jeśli jeżdżone było "łagodnie", powiedzmy do 2500 obr/min.
Sprawdziłem wiązkę przed wtyczką czujnika (między: ECU-końcówka żeńska wiązki)
pin1 - minus akumulatora: ok.12V
pin2 - minus akumulatora: ok 6V
pin3 - minus akumulatora: 0V
Organoleptycznie wartości wydają się być "rozsądne" ale niestety nie mam nigdzie żądnego schematu, żeby je sprawdzić.
Moje pytanie do społeczności brzmi, czy napięcie na wiązce jest 'OK'?
Czy poza czujnikiem położenia wałka rozrzadu coś innego może jeszcze powodować problemy?
Wymieniłem czujnik - żadnej zmiany. Błędu co prawda na moim OBDII bluetooth interfejsie nie pokazuje ale auto kręci a za nic w świecie nie odpali
.
Powiedzcie proszę, jak się objawiają:
1) padnięte uszczelnienia wtrysków?
2) Czy myślicie, że to może być problem? Dodam, że auto od nowości nie miało niczego robionego z silnikiem, wtryski też są "z fabryki", aktualny przebieg to 406 000 km/
3) Jak sprawdzić te wtryski?
Pozdrawiam,
Marek
Szanowni Państwo mam problem ze swoim samochodem a mianowicie, rozrusznik kręci ale auto nie odpala.
Wraz ze znajomym podpiąłem się do ECU i sprawdziliśmy kody błędów:
19463 - czujnik wałka rozrządu
17911 - alternator/ładowanie
Auto zanim całkowicie padło (tj. przestało odpalać), odpalało z dużymi oporami, tzn. trzeba było dłuższą chwilę kręcić rozrusznikiem, zanim udało się włączyć silnik. Jednego dnia natomiast, jadąc po autostradzie, utrzymując relatywnie wysoki oborty bo powyżej 3500 obr/min, zjechałem w zjadz i auto zgasło na światłach. Z wielkim trudem udało się je odpalić i dowieźć na podwórko kolegi...
Auto po owym feralnym zgaśnięciu udawało nam się odpalić na popych, bez problemu uzyskiwaliśmy 5000obr/min, nie zauważyliśmy żadnego spadku mocy... Jedynie, w przypadku kiedy osiągnąłem około 3000 obr/min i wrzuciłem luz notorycznie gasło. Sytuacja nie miała miejsca jeśli jeżdżone było "łagodnie", powiedzmy do 2500 obr/min.
Sprawdziłem wiązkę przed wtyczką czujnika (między: ECU-końcówka żeńska wiązki)
pin1 - minus akumulatora: ok.12V
pin2 - minus akumulatora: ok 6V
pin3 - minus akumulatora: 0V
Organoleptycznie wartości wydają się być "rozsądne" ale niestety nie mam nigdzie żądnego schematu, żeby je sprawdzić.
Moje pytanie do społeczności brzmi, czy napięcie na wiązce jest 'OK'?
Czy poza czujnikiem położenia wałka rozrzadu coś innego może jeszcze powodować problemy?
Wymieniłem czujnik - żadnej zmiany. Błędu co prawda na moim OBDII bluetooth interfejsie nie pokazuje ale auto kręci a za nic w świecie nie odpali
Powiedzcie proszę, jak się objawiają:
1) padnięte uszczelnienia wtrysków?
2) Czy myślicie, że to może być problem? Dodam, że auto od nowości nie miało niczego robionego z silnikiem, wtryski też są "z fabryki", aktualny przebieg to 406 000 km/
3) Jak sprawdzić te wtryski?
Pozdrawiam,
Marek
