KapitanSowa34
Nowy
Witam wszystkich. To mój pierwszy post tutaj, więc proszę o wyrozumiałość.
Mam problem od jakiegoś czasu ze swoją już leciwą Skodą Felicią (2000r). Kilka razy podczas jazdy zdarzyło jej się wejść w taki dziwny stan, że nagle jakby ją przytkało, brak mocy "pod butem", trzęsienie się całego samochodu. To było incydentalne na początku. Po 2-3 minutach jazdy przechodziło i nie pojawiało się kolejne 2-3 miesiące.
Później coraz częściej, ale od razu przy odpalaniu. Jakby "nierówno chwyciła" i znowu trzęsienie całą budą, brak mocy, na trasie po 2-3 minutach jakby nigdy nic objawy usterki znikały. Co chciałem podjechać do mechanika to zawsze nie miałem mu co pokazywać, bo samochód chodził bez zarzutu, więc rozkładali ręce i mówili "przyjedź pan jak się będzie coś działo, bo tak to wie pan, może być wszystko, albo pierdółka"
I ostatnio dostaje telefon od dziewczyny z trasy, że samochodem znowu trzęsie, brak mocy, ale dodatkowo dymi się z okolic lewarka ręcznego, czuć smród palonego tworzywa sztucznego. Postała na poboczu chwilę, ruszyła i jak zwykle "naprawiło się". Pod blokiem jak się położyłem pod autem to zrobiłem zdjęcie jak na załączonym obrazku. Dodatkowo wyszło, że ręczny przestał działać, zablokował się na amen.
Oddałem samochód do warsztatu, na usterkę trzęsące się samochodu nic nie powiedzieli, bo samochód jak zwykle w tym czasie znowu jeździł bez zarzutu, nie było co pokazywać. Naprawili, wymienili przewody, ręczny i powiedzieli, że tam jakieś zwarcie się zrobiło, bo przewody podmokły, pogniły. Oddali samochód, pojeździłem dwa dni. Pojechałem dziś do pracy, super elegancko wszystko. Wracam, odpalam i znowu ten nierówny start, trzęsawki, ledwo co jedzie. Ledwo co dotoczyłem się pod blok, patrzę a tu znowu dym, smród w samochodzie, spod podwozia wali gryzącym dymem.
Jutro mam wizytę u mechanika jednak chciałem od Was się czegoś dowiedzieć, poradzić się co może być tego przyczyną? Jak widać nierówna praca samochodu ściśle wiąże się z tym paleniem się przewodów. Wtedy jak dziewczyna wróciła dymiącym się samochodem pod blok (na trasie znowu praca silnika po 2-3 minutach wróciła do normy) to ja przejeździłem kolejny cały tydzień (w oczekiwaniu na wizytę u mechanika) i znowu było bez zarzutu. Żadnych dymów, grzania się, swądu spalenizny. Silnik zapalał za pierwszym razem. Teraz znowu trzęsienie I od razu wraz z tym palenie się.
Czy może jakieś przebicie elektryczne powodować, że np (strzelam, nie znam się) przy zapalaniu czasami te przewody tak się ułożą, że powodują jakieś zwarcie i np. nierówno cewka zapłonowa podaje iskrę i silnik zaczyna pracować powiedzmy na 2 świecach? Stąd to trzęsienie, brak mocy itd.?
Ok na razie nie piszę więcej, bo wyszedł mi mały elaborat. Mam nadzieję, że Ktoś to przeczyta. Z góry dziękuję za jakiekolwiek odpowiedzi.
Mam problem od jakiegoś czasu ze swoją już leciwą Skodą Felicią (2000r). Kilka razy podczas jazdy zdarzyło jej się wejść w taki dziwny stan, że nagle jakby ją przytkało, brak mocy "pod butem", trzęsienie się całego samochodu. To było incydentalne na początku. Po 2-3 minutach jazdy przechodziło i nie pojawiało się kolejne 2-3 miesiące.
Później coraz częściej, ale od razu przy odpalaniu. Jakby "nierówno chwyciła" i znowu trzęsienie całą budą, brak mocy, na trasie po 2-3 minutach jakby nigdy nic objawy usterki znikały. Co chciałem podjechać do mechanika to zawsze nie miałem mu co pokazywać, bo samochód chodził bez zarzutu, więc rozkładali ręce i mówili "przyjedź pan jak się będzie coś działo, bo tak to wie pan, może być wszystko, albo pierdółka"
I ostatnio dostaje telefon od dziewczyny z trasy, że samochodem znowu trzęsie, brak mocy, ale dodatkowo dymi się z okolic lewarka ręcznego, czuć smród palonego tworzywa sztucznego. Postała na poboczu chwilę, ruszyła i jak zwykle "naprawiło się". Pod blokiem jak się położyłem pod autem to zrobiłem zdjęcie jak na załączonym obrazku. Dodatkowo wyszło, że ręczny przestał działać, zablokował się na amen.
Oddałem samochód do warsztatu, na usterkę trzęsące się samochodu nic nie powiedzieli, bo samochód jak zwykle w tym czasie znowu jeździł bez zarzutu, nie było co pokazywać. Naprawili, wymienili przewody, ręczny i powiedzieli, że tam jakieś zwarcie się zrobiło, bo przewody podmokły, pogniły. Oddali samochód, pojeździłem dwa dni. Pojechałem dziś do pracy, super elegancko wszystko. Wracam, odpalam i znowu ten nierówny start, trzęsawki, ledwo co jedzie. Ledwo co dotoczyłem się pod blok, patrzę a tu znowu dym, smród w samochodzie, spod podwozia wali gryzącym dymem.
Jutro mam wizytę u mechanika jednak chciałem od Was się czegoś dowiedzieć, poradzić się co może być tego przyczyną? Jak widać nierówna praca samochodu ściśle wiąże się z tym paleniem się przewodów. Wtedy jak dziewczyna wróciła dymiącym się samochodem pod blok (na trasie znowu praca silnika po 2-3 minutach wróciła do normy) to ja przejeździłem kolejny cały tydzień (w oczekiwaniu na wizytę u mechanika) i znowu było bez zarzutu. Żadnych dymów, grzania się, swądu spalenizny. Silnik zapalał za pierwszym razem. Teraz znowu trzęsienie I od razu wraz z tym palenie się.
Czy może jakieś przebicie elektryczne powodować, że np (strzelam, nie znam się) przy zapalaniu czasami te przewody tak się ułożą, że powodują jakieś zwarcie i np. nierówno cewka zapłonowa podaje iskrę i silnik zaczyna pracować powiedzmy na 2 świecach? Stąd to trzęsienie, brak mocy itd.?
Ok na razie nie piszę więcej, bo wyszedł mi mały elaborat. Mam nadzieję, że Ktoś to przeczyta. Z góry dziękuję za jakiekolwiek odpowiedzi.

