Pisałem pracę magisterską o stacjach demontażu pojazdów w latach kiedy wprowadzano nowy system.
Aby legalnie wyrejestrować auto trzeba oddać je na "złom" zwany stacją demontażu pojazdów i dostać pokwitowanie. Legalnie taki "złom" powinien kazać dopłacić za każdy brakujący kilogram auta ( waga z dowodem musi się zgadzać )
Z pokwitowaniem do urzędu wyrejestrować i zgłosić do ubezpieczalni aby zakończyć ubezpieczenie.
Nie można rozkręcić sobie auta na części ponieważ stwarza to zagrożenie dla środowiska. Zakaz ten ma zadanie prewencyjne. Wiadomo ,że nie każdy wyleje olej do kanalizacji a opony wyrzuci do lasu ale na wszelki wypadek zakazano takiego procederu i trzeba na stacji utylizacji pojazdów rozliczyć się z kilogramów.
Tak to wygląda legalnie a w rzeczywistości ludzie kombinują z lewymi umowami na pijaczka lub ukraińca.
Większość aut na części pochodzi z poza naszej granicy, wjeżdżają bez rejestracji i rozpływają się.
Dużo śmieci ląduje w lasach bo angielskie deski rozdzielcze i znaczna część plastików słabo się sprzedaje a za śmietnik trzeba zapłacić.
Dopytaj na złomie,jeśli nie jest to firma ,która zajmuje się też sprzedażą części to jak wykręci się trochę plastikowych elementów to nie marudzą bo im to na rękę.