Ja od siebie dodam tylko tyle. Nie wiem co to za wirus, czy to zwykła grypa zmutowana, ale do niedawna śmiałem się z tego i mówiłem, że mi nic nie będzie, bo uprawiam sport, prowadzę zdrowy tryb życia i nie mam potrzeby się szczepić. Dopadło mnie kilka dni przed świętami i uwierzcie mi, że 4 dni gorączki 40 stopni, duszności, bezdech i saturacja poniżej 90. Momentami rodzina chciała już wzywać pogotowie, ale skutecznie się przed tym broniłem, bo autentycznie mam wrażenie, że szpital to droga do kostnicy. Słyszałem już od wielu znajomych, że zawieźli kogoś bliskiego do szpitala i już go nie przywieźli. Po prostu nie chciałem takiego obrotu sprawy. Po tych 4 dniach dostałem leki od lekarza rodzinnego i tą nieszczęsną amantadyne, która uratowała mi życie. Brałem ją kilka dni i codziennie czułem się lepiej więc może jednak coś tam pomaga. Zmierzając ku końcowi, zaraziłem jeszcze 3 osoby. Rodziców i żonę, wszystkie osoby szczepione. Przeszli to w 5 dni z kaszlem, katarem. Może nie wszystkim te szczepienia wychodzą na dobre, ale miałem porównanie jak wyglądała moja choroba z ich chorobą. Na ten moment został mi duszący kaszel i kłuje mnie w klatce raz z lewej i raz z prawej strony,będę za tydzień szedł na prześwietlenie to dodam informacje, czy są jakieś zmiany. W każdym razie ja nie polecam tej choroby, moja końcówka roku nie była zbyt udana i święta spędziłem w łóżku.