Analizę trzeba zacząć zdecydowanie wcześniej. Nie wynika ona ze zmiany systemu polityczno-gospodarczego , ani zmiany ustroju. Aktualna sytuacja ma swoje podłoże w historii tego kraju w jego położeniu geograficzno- politycznym w wojnach i kombinatorstwie już od XVIII wieku. Taka jest mentalność ludzi w naszej Polsce i cieżko będzie to zmienić. Musi nasze i kolejne pokolenie wymrzeć. W latach 60-80 zakłady pracy były państwowe - czyli nasze - bo państwo to ja i ty i kolega obok. Więc po części moje - więc mogę sobie coś wynieść z fabryki i wziąć do domu, bo przecież fabryka po części jest moja. I tak ludzie przerzucali przez płoty różne rzeczy. A w sobotę przy wódce Stasiek do Jóźka mówił - zakombinuj mi trochę śrub a ja załatwię Ci cement - nikt nie mówił wprost - ukradnij mi to czy tamto , a tak trzeba by ten proceder nazwać. Ale Ty jesteś obrotny - tak szybko mi to załatwiłeś. Kierownik kradł ciężarówkami , dyrektor kradł na papierze , a robole wózkami wywozili co się dało. Te kradzieże były społecznie promowane i uzasadnione - ale Ty jesteś gość - jak mi to załatwiłeś? No bo przecież wszyscy kradli . Nikt tego nie piętnował, a największe wyroki dostawali Ci co pojechali nocą kradzionym autem wyrąbać sklep spożywczy na wiosce. Np. słowo : spekulant w PRL-u oznaczało lawiranta złodzieja i chachmeta , a dziś to wytrawny gracz giełdowy, któremu zazdrości się smykałki do inwestowania w papiery wartościowe.
System nie był zły , to ludzi byli i są nadal winni obecnej sytuacji. Nie wszystko jest tak proste czasami jak nam się wydaje. Możemy mieć pretensje do losu , że np. nasza przemysł krajowy motoryzacyjny to dno, ale to też wynika z historii , ponieważ po wojnie Japonia , Niemcy i Włochy jako przegrani miały całkowity zakaz produkcji jakichkolwiek sprzętów wojskowych i ich wytwarzania. W tych krajach nie można było nawet nic takiego zaprojektować. Więc oni swoje siły wytwórcze i możliwości skierowali ku samochodom - no i widzimy jak to wygląda na dzień dzisiejszy.
Eksport czegokolwiek to jest PKB, byle nie siły roboczej i ewentualnie turystyka. Ale przy produkcji potrzebny jest prąd elektryczny, ciepło i surowce. Prąd mamy , ale limity emisji CO2 nas blokują , bo przecież niemcy i francja mają po ponad 20 elektrowni atomowych i twierdzą , że to czyta energia wręcz zielona. Nikt w Europie nie da sobie podskoczyć, za to przyjemnie importują do nas towary do leroy merlin, OBI , NOMI , Castorami i innych Lidlów. Najlepiej jednak wychodzi im import kredytów, gdzie oprocentowania zachodnie są o połowę niższe , a w Japonii jest deflacja i do odłożonych pieniędzy w banku trzeba jeszcze dopłacać.
Najgorsze jest to że nawet ja nie znam i nie mam recepty jak to uleczyć , a jakiś tam światopogląd mam. Pomimo, że tak jak Wy jestem czlowiekiem krystalicznej uczciwości

to nie wiem od czego zaczął bym zmieniać ten kraj i ludzi. Mój znajomy ma pewien projekt : mówi tak : drzew by zabrakło w Polsce jakbym zaczął ich wieszać.