Witam.
To mój pierwszy temat na forum, wiec proszę o wyrozumiałość
.
Auto to peugeot 206 1,4 benzynka 8v
Sam jestem po mechaniku, w domu 4 auta nie pierwszej młodości i sam naprawiam wszystko.
Siostrze padał od dłuższego czasu akumulator, wiadomo że w takich autach się wymienia jak już przyciśnie.
Z braku czasu mijamy się w domu- nie miałem czasu by jej wymienić, a ostatnio przyszły wielkie mrozy odpalanie na kable z aku od traktora
Dzisiaj przed pracą postanowiła, że pojedzie do sklepu gdzie obok jest serwis i że sobie wymieni, gdzie wiadomo wymiana gratis...
Na marginesie dodam, że od roku posiadania auta nic z rozruchem ani z rozrusznikiem się nie działo.
Jak to bywa w takich serwisach, auto na warsztat (dodam z rozmowy z siostra ze mechanik wsiadł, zapalił i wjechał normalnie na warsztat.) klient do poczekalni i czeka prawie godzinę... Nagle wychodzi mistrz i mówi "akumulator wymieniony (brawo k...a trzy śruby), ale jest problem z rozrusznikiem, bo jest uszkodzony i mechanik zauważył ze leci z niego dym i silnik nie kręci , koszt naprawy będzie ok 250- 400 zł".
Byłem po pracy u nich i objawy są takie jakby brakowało masy, bendix słychać jak wyrzuca i kontrolki przygasają i nic po za tym. oni się upierają ze to nie ich wina i ze musiał taki być wcześniej, tylko ze nigdy nie było problemów w rozrusznikiem i rozruchem!
Pytanie do wszystkich, jak to możliwe żeby przy wymianie akumulatora padł rozrusznik ...

!!!
Moje zdanie to ze musiało nastąpić zwarcie przy wymianie, ale jak ?! Według mnie to musiał spaść jakiś klucz i zrobić zwarcie, reakcja plus czas = się spalony rozrusznik takie jest moje zdanie .
Poinformował ich ze zostawiam auto i czekam na naprawę do stanu przed wjechaniem na warsztat bo nie mam pewności co się stało za ściana, i ani grosza nie zapłacę.
co dalej ? policja, sąd ? Nie zamierzam płacić za coś co chodziło a ktoś wziął i oddaje zepsute....
Sorki za masło, ale pierwszy raz zwracam się z pomocą w taki sposób .
Dziękuje z góry za odpowiedzi.
To mój pierwszy temat na forum, wiec proszę o wyrozumiałość
.Auto to peugeot 206 1,4 benzynka 8v
Sam jestem po mechaniku, w domu 4 auta nie pierwszej młodości i sam naprawiam wszystko.
Siostrze padał od dłuższego czasu akumulator, wiadomo że w takich autach się wymienia jak już przyciśnie.
Z braku czasu mijamy się w domu- nie miałem czasu by jej wymienić, a ostatnio przyszły wielkie mrozy odpalanie na kable z aku od traktora
Dzisiaj przed pracą postanowiła, że pojedzie do sklepu gdzie obok jest serwis i że sobie wymieni, gdzie wiadomo wymiana gratis...Na marginesie dodam, że od roku posiadania auta nic z rozruchem ani z rozrusznikiem się nie działo.
Jak to bywa w takich serwisach, auto na warsztat (dodam z rozmowy z siostra ze mechanik wsiadł, zapalił i wjechał normalnie na warsztat.) klient do poczekalni i czeka prawie godzinę... Nagle wychodzi mistrz i mówi "akumulator wymieniony (brawo k...a trzy śruby), ale jest problem z rozrusznikiem, bo jest uszkodzony i mechanik zauważył ze leci z niego dym i silnik nie kręci , koszt naprawy będzie ok 250- 400 zł".
Byłem po pracy u nich i objawy są takie jakby brakowało masy, bendix słychać jak wyrzuca i kontrolki przygasają i nic po za tym. oni się upierają ze to nie ich wina i ze musiał taki być wcześniej, tylko ze nigdy nie było problemów w rozrusznikiem i rozruchem!
Pytanie do wszystkich, jak to możliwe żeby przy wymianie akumulatora padł rozrusznik ...
Moje zdanie to ze musiało nastąpić zwarcie przy wymianie, ale jak ?! Według mnie to musiał spaść jakiś klucz i zrobić zwarcie, reakcja plus czas = się spalony rozrusznik takie jest moje zdanie .
Poinformował ich ze zostawiam auto i czekam na naprawę do stanu przed wjechaniem na warsztat bo nie mam pewności co się stało za ściana, i ani grosza nie zapłacę.
co dalej ? policja, sąd ? Nie zamierzam płacić za coś co chodziło a ktoś wziął i oddaje zepsute....
Sorki za masło, ale pierwszy raz zwracam się z pomocą w taki sposób .
Dziękuje z góry za odpowiedzi.

