Chcę w końcu ruszyć coś w silniku, ale jest to element samochodu o którym jest stosunkowo niewiele dostępnych informacji, a wiem, że liczy się tam precyzja, stąd zawsze mam opory przed ruszaniem czegokolwiek. Od dawna korci mnie wymiana uszczelniaczy zaworowych u siebie bez zrzucania głowicy, ale wciąż do tego nie podszedłem.
Lubię dłubać przy aucie i co tylko mogę robię sam w swoich A4. Wymieniałem nagrzewnicę, rozrząd, tarcze, amortyzatory, wahacze, maglownicę, wydech, różny drobny osprzęt typu wymiana wastegate'a bez zrzucania turbiny, regenerowałem zaciski, zrzucałem miskę do czyszczenia smoka, stroję/poprawiam/serwisuję instalację lpg itp.
Jeszcze nigdy źle na tym nie wyszedłem i chcę iść dalej, zawsze wolę kupić narzędzia które zostaną mi na wiele lat niż wydać na robociznę. Przynajmniej wiem, że mam zrobione dobrze tak jak chcę i auta pomimo ogromnych przebiegów nie zawodzą mnie jak jadę na wakacje 5 tys. kilometrów.
Za tą Skodę pewnie w końcu się wezmę, ma wpaść nowe auto zamiast niej, więc jak już będzie to do tego podejdę. Mam już coraz więcej informacji, ale wciąż jeszcze parę spraw muszę wyklarować.
Najwyżej uszczelka po założeniu się przerwie i będzie trzeba robić na nowo.