Śledzę ten temat, który z ogólnej dyskusji zrobił się tematem doradczym na temat otwierania warsztatu i bicia kokosów. Nie obraź się, ale albo jesteś pianobijcą, który nie ma co robić w wolnym czasie i snuje nierealne marzenia, albo jesteś ignorantem co chce zaryzykować dużo pieniędzy. Czasami ryzyko nie jest opłacalne, zwłaszcza w tych czasach, które są bardzo niepewne , a posunięcia władzy to jak jakaś loteria- nie wiadomo co jutro wymyślą.
Ja mam cztery stanowiska robocze, plus stanowisko do silników. Cztery osoby zatrudnione plus żona pomaga w biurze. Wynagrodzenia dla czterech osób , zusy, czynsz, środki czystości i ogólnie podstawy socjalne to minimum 50k na miesiąc. Niby nie dużo w skali ilości przerobionej roboty, ale jednak bardzo dużo w przypadku kryzysu. Jeśli obrót zmniejszy się o połowę to zacznę dopłacać. W twoim przypadku będziesz dopłacał od samego startu do nie wiadomo jakiego czasu, czy ogólnie wyjdziesz na plus zanim zbankrutujesz. Miałem kiedyś taki epizod w życiu , gdzie postanowiłem , ze zrobię coś z nadmiarem gotówki. Też miałem wielkie plany, włożyłem 200k ( 13 lat temu) w branże gatronomiczną a wyszedłem z długiem i to szybciej niż przewidywałem. Dlatego z warsztatem zacząłem jak większość. Najpierw pracowałem sam w wynajętym blaszaku bez kanału i ogrzewania, później miałem dwa stanowiska, poszedłem w specjalizację , aż teraz mam cztery. Czy to dobrze? Sam nie wiem czy nie lepiej było robić samemu na dwóch stanowiskach niż mieć czterech pracowników. Jakbym drugi raz miał zaczynać, to raczej bym został przy dwóch stanowiskach ewentualnie z pomocnikiem. W skali roku już zauważam spadek obrotów spowodowany ogólny wzrostem kosztów życia, nie ma już takiej kolejki jak kiedyś, a telefon nie dzwoni tak często. Należy mieć świadomość, że w następny roku czekają wszystkich kolejne niespodzianki i podwyżki. Aby utrzymać obecny przychód, będę musiał podnieść chyba do 250 brutto za godzinę, co nie jest już mało i zaczyna być porównywalną stawką do ASO. Zaczynam się zastanawiać, czy nie sprzedać tego biznesu z początkiem roku, bo jak zacznie mi zostawać na czysto poniżej 20k na miesiąc to nie ma to żadnego sensu. Pytanie , czy jesteś mechanikiem pasjonatem czy biznesmenem. Jeśli to drugie , to z odpowiednim zapleczem finansowym jest to możliwe. U mnie pełno takich, co ślizgają się na dwóch gwiazdkach na google, ale mają zaplecze finansowe, duże warsztaty , krótkie terminy. Jednak na twoim miejscu posłuchał bym , co pisze większość- zbuduj najpierw renomę, gwarancję jakości, bazę klientów, a później rozwijaj warsztat. Biznes plany są dobre, ale nie sprawdzają się w branży usługowej o niskim nakładzie. Jak byś planował produkcję, handel, to biznes plan ma szansę się pokryć a tutaj tylko rynek może zweryfikować, czy twoje usługi na danym rynku są poszukiwane czy jest już na tyle przepych , że będziesz łapał klientów tylko dlatego , że gdzie indziej nie ma termiu.
Powodzenia