Przepraszam za tak dużą zwłokę, ale dopiero dzisiaj mogłem do niego pojechać bo cały zakład miał 2 tygodniowy urlop. Wizyta wyglądała następująco. Przed wizytą sprawdziłem kąt synchronizacji wałka rozrządu i był ustawiony na -2,9.... (swoją drogą żałuje ze nie sprawdziłem tego przed pierwszą wizytą). Mechanik na wstępie mnie zapewnił, ze nic nie miało prawa drgnąć o milimetr przy zmianie i według niego na bank wszystko jest ok ale weźmie i sprawdzi (zaznaczam iż przyznał się że zarówno przed jak i po wymianie nie podpinał auta do komputera, poprostu zamienił jeden do jednego i tyle). Opowiedziałem mu jeszcze na wstępie swoją smutną historię

o tym że pali więcej o bity litr i że chyba ten kąt jest zbyt duży, gdyż najlepiej gdyby był na 0 a nie -2.9. Przychodzę po robocie odebrać auto i mówi ze ustawił kąt na idealne 0. Sprawdziłem vcds, mówił prawdę. Ale Panowie przyznam że teraz to dopiero jest kosmos. Jak przedtem na postoju brał 0,4 tak teraz 0,6 i można powiedzieć że ogólnie tak o 30% jeszcze wzrosło spalanie!!!!! Jestem załamany.... Lekkie dodanie gazu i chwilowe spalanie komputer pokazuje takie, jakie nie bylem w stanie osiągnąć po wciśnięciu gazu do dechy przed wymianą rozrządu. Nawet do 25l /100km gdzie wcześniej 20l ciężko było mi osiągnąć..... Co robić? Na tych wszystkich forach inni mechanicy twierdzili że jak się ma + 2.0 kąt to auto jest mulaste. A jak się ma -2.5 to auto lekko lepiej się zbiera ale za to więcej pali. W moim przypadku wogole to się nie sprawdza. Przy ustawieniu 0.0 auto jedzie tak samo a pali jak traktor. Co o tym myślicie? Przypominam że chodzi o silnik 1.9 tdi bls 105km.