Do forumowicza - greghorn
Zacznę od kilku informacji o sobie i mojej działalności, wydaję mi się to wskazane. Na tym forum występuje pod własnym imieniem i nazwiskiem. Po 23 latach działalności zawodowej nie mam postaw się ukrywać. Jeszcze niedawno, przez kilka lat pisałem dla Inter Carsu opracowania, tzw. dodatki techniczne. Firmowałem je swoim zdjęciem i nazwiskiem. Nie zdradzę żadnej tajemnicy kontraktu z Inter Carsem jak napiszę, że jednoosobowo byłem odpowiedzialny za ich prawidłowość pod względem merytorycznym. Musiałbym ponosić koszty ewentualnych roszczeń, jeśli ktoś poniósłby jakieś szkody wskutek moich błędów w opracowaniach. Napisałem 21 opracowań, każde w nakładzie 18000 do 24000 egzemplarzy. Dodam jeszcze 350 innych artykułów, kilka opracowań, broszur szkoleniowych.
Jak więc coś piszę, również tu na forum, biorę za to odpowiedzialność. To nie jest efekt lektury jednego materiału, ale wielu (są w nich często sprzeczne informacje) i czasami własnych testów. Ponadto, dzięki pracy dla kilku niemieckich firm z branży motoryzacyjnej, mam dostęp do różnych materiałów, czasami niedostępnych poza firmą. Tu na forum, każdy ma prawo mieć własną opinię, ale powinien ją umieć uzasadnić, znać odpowiedź na pytanie - dlaczego?
Fakt, że obecnie więcej siedzę przed komputerem, w dokumentacjach serwisowych i literaturze technicznej. Gwarantuję jednak Panu i innym, że z wyjątkiem blacharki i lakiernictwa samochodowego, mógłbym w każdej chwili podjąć pracę w serwisie.
Przez wiele lat, właściwie od szkoły średniej (technikum lotnicze) naprawiałem samochody, również w okresie, gdy byłem na studiach doktoranckich, aby sobie dorobić, bo stypendium było malutkie. Dla wyjaśnienia - studia przerwałem i uruchomiłem wówczas własną firmę inżynierską. Uczelnia trochę inaczej wyglądała od środka, niż jako student sobie wyobrażałem. To była bardzo dobra decyzja. Mimo kilku propozycji, nie napisałem doktoratu.
Wiele lat zajmowałem się rajdami samochodowymi - były i są moją pasją. Przygotowywałem sam mój samochód i jeździłem na serwisy naprawiając kolegom samochody. Dopracowałem się całkiem niezłego wyposażenia narzędziowego. Trzeba było bowiem tę zabawę finansować, dlatego naprawiałem też inne samochody.
Obecnie kilka razy rocznie naprawiam samochody, ale przeważnie są to trudne przypadki, na których inne serwisy, się „połamały”, ale jest to możliwe często głównie mojej bibliotece.
Wszystko, o czym pisałem, są moimi prywatnymi opiniami. Nie mam wpływu na żadne decyzje zapadające na jakiś szczeblach władzy, choć raz napisałem opinię dla Senatu o biopaliwach, która wbiła do gwóźdź do trumny tej ustawy.
Kilkukrotnie pisałem pisma do ministerstwa infrastruktury czy ITS-u, w celu interwencji w jakiś złych merytorycznie przepisach - bez skutku, ale nie będę odpuszczał. Obecnie zajmę się najnowszą zmianą przepisów w warunkach technicznych pojazdów, dotyczącą dopuszczalnego poziomu zadymienia. Mimo moich proekologicznych poglądów, osoba, która jest autorem tego zapisu nie ma pojęcia o technice pomiarowej i zagadnieniu błędów pomiarowych. To jest nie do zmierzenia w warunkach SKP.
Nie sprzedaję żadnych produktów. Kiedyś sprzedawałem trochę testerów firmy Homek, testerów Automexu. Udało mi się też sprzedać kilka mega macsów. Przez 3 lata pracowałem dla firmy Gutmann Messtechnik, Przetłumaczyłem i opracowałem pierwszą instrukcję do tego testera i przetłumaczyłem część oprogramowania. Tak więc znałem wówczas ten tester jak mało kto.
Modułów firmy Magneti Marelli nie sprzedaję. Spotkałem się z tym przypadkiem i sprawdziłem z ciekawości czy są one oferowane na rynku niemieckim - nie było ich w ofercie firmy na tym rynku. Jestem przeciwnikiem modyfikacji oprogramowania, dla silników w ruchu drogowym, jeśli prawidłowość tych modyfikacji nie jest potwierdzona badaniem emisji spalin, w standardzie homologacyjnym, co jest potwierdzone odpowiednim dokumentem. Wg np. niemieckich przepisów taki dokument należy wozić ze sobą.
Dysponuję dwoma takimi certyfikatami TÜV dla modyfikacji wykonanych przez znaną firmę ABT. Nie może być tak, że ktoś w serwisie zmienia coś w programie sterującym pracę silnika, nie wiedząc, co będzie naprawdę wylatywać przez "rurę wylotową".
Jak już może pisałem, trzy razy miałem zlecenia, w których zadaniem było uzyskanie pozytywnego wyniku badań homologacyjnych w zakresie emisji składników szkodliwych. Nie wierzę, że po takim tuningu, bez kontroli emisji, spaliny mogą spełniać takie same normy jak przed przeróbkami.
Teraz dwa słowa o dwumasowych kołach zamachowych. Będzie trochę po inżyniersku. Aby znać powód ich stosowania, należy przypomnieć sobie następujące zagadnienia:
- co to są drgania wymuszające;
- co to są drgania własne;
- co to są drgania rezonansowe;
- jakie zjawiska towarzyszą zjawisku rezonansu.
Dodatkowo, w przypadku silnika i zespołu przeniesienia napędu mówimy o drganiach skrętnych.
Sprawa wygląda w skrócie tak. Współczesny silnik ZS, który ma max prędkość obrotową np. 4800 obr/min, aby
dopiero dorównać osiągami silnikowi ZI, o max. prędkości obrotowej np. 6500 obr/min i momencie obrotowym 200Nm, musi mieć moment obrotowy ok. 300Nm - Wyjaśnienie w załączonym artykule (wersja skrócona artykułu; uwaga jest to artykuł w wersji przed moją korektą wydawniczą, mogą być więc jakieś błędy.
Aby współczesne silniki ZS mogły dorównać osiągami silnikom ZI. muszą osiągać, duże wartości momentu obrotowego przy niskich prędkościach obrotowych. Silnik nie generuje momentu obrotowego o stałej wartości, ale jego wartość, w trakcie każdego obrotu, ulega silnym zmianom. To są drgania wymuszające. Niestety, w niskim zakresie prędkości obrotowych częstotliwość drgań wymuszających pokrywa się z częstotliwością drgań własnych - ogólnie biorąc układu przeniesienia napędu. Jeśli drgania wymuszające pokrywają się z drganiami własnymi, mamy drgania rezonansowe, którym towarzyszą drgania skrętne o dużej amplitudzie, a tym samym generowane są duże ilości energii, o niszczącym charakterze. Zadaniem koła dwumasowego jest takie przesunięcie zjawiska drgań rezonansowych, ale nie występowały one w zakresie użytkowym prędkości obrotowych silnika, a ich i występowaniu nie towarzyszyły drgania rezonansowe o charakterze niszczącym.
Można jeździć bez koła dwumasowego, ale należy unikać niskich prędkości obrotowych i obciążania silnika w tym zakresie obrotów. Należy się jednak liczyć z możliwością przyspieszonego zużycia elementów układu napędowego. Tego zużycia, nie zobaczymy po 5000 czy 10000 km, ale dłuższym przebiegu. Skrzynie biegów i inne elementy układu przeniesienia napędu są testowane przy zacznie, znacznie dłuższych przebiegach.
Jeszcze dwa słowa o niezbyt lubianym układzie recyrkulacji spalin. Nie trzeba zaworu EGR, aby recyrkulacja spalin była. Jest coś takiego, jak recyrkulacja wewnętrzna spalin. W silnikach ze zmianą faz rozrządu, szczególnie, gdy obejmuje ona zarówno zawory dolotowe jak i wylotowe, można zrezygnować z zaworu EGR. Zawór EGR jest jednak prostszy, daje duży zakres regulacji przepływu spalin i jest szybki w działaniu, co jest ważne w silnikach ZS.
Odnośnie, projektu podatku ekologicznego senatora Grzegorza Peczkisa. Rozmawiałem wczoraj z biurem senatora. Na początku września będziemy rozmawiać. Projekt jest w Ministerstwie Finansów i trudno przewidzieć, co z nim zrobią. Z tego powodu dotychczasowe, prasowe informacje o tym podatku, należy traktować jako wstępne.
Do forumowicza pajak100
Bądźmy szczerzy - te artykuły zupełnie nas nie interesują , przynajmniej mnie. To nie ten target odbiorców. Zapewne dotyczą one nowych aut i ich super technologicznych i ekologicznych rozwiązań. Doskonale znamy wszelkie udogodnienia techniczne , które były wdrażane na przestrzeni lat do dziś.
Czytał Pan choć jeden artykuł? Bardzo odważną tezę Pan stawia. Niech Pan się pochwali na forum wiedzą. Jak sprawdza się czteroprzewodowe czujniki tlenu typu A/F firmy Denso? Jak sprawdzić katalizator we współczesnym samochodzie mając tylko tester diagnostyczny? Takich pytań mogę Panu sypnąć z rękawa.
Znam naprawdę fachowców, właścicieli dobrych serwisów, na terenie kraju. Rozmawiamy, wymienimy informacje. Oni cały czas cię uczą. Ja również. Cały czas są różne, nowe problemy.
Co tam nowoczesne samochody. Niedawno sąsiadowi nawalił Żuk, unikat z zapłonem elektronicznym. Stanął, silnik nie dal się uruchomić. Przy ulicy kilka serwisów. Nikt nie chciał podejść - takich samochodów nie naprawiamy, usłyszał. Pojechałem uruchomiłem, bez problemu. Cewka WN nie miała zasilania. Innemu koledze nikt nie chciał wyregulować zapłonu w terenowej Nivie. Trzeba przynać, że to nowoczesne konstrukcje.
Więcej pokory szanowny Panie.
Tym razem to na pewno ostatni wpis w tym wątku. Przepraszam, ale mam dużo pracy.
Z serdecznymi pozdrowieniami
Stefan Myszkowski