LostInTheFray
Początkujący
Słuchajcie, zaistniała taka sytuacja. Auto mam od pół roku, kupione używane, silnik benzyna. Na początku nie umiałem wykorzystać jego potencjału, ale z czasem go poznałem, a konkretnie te 110KM, i że można dzięki temu ruszać nieco żwawiej niż to robiłem dotąd. I ostatnio po wymianie opon w serwisie (czy tylko ja tak mam, że zawsze po wizycie w serwisie z jakąś pierdołą zaczyna się psuć coś innego?) zauważyłem, że auto nie rusza jak dotąd. Tzn dusi się, i ślimaczy ( w porównaniu z tym co było), nawet jak gaz do dechy wciskam. Przy szybszym puszczaniu sprzęgła bliżej mu było do zadławienia się i zgaśnięcia niż do ruszenia z piskiem opon. Zaniepokojony wybrałem się na przejażdżkę w celu obczajenia jak się będzie zachowywać przy innych prędkościach i dalej z tym ruszaniem. Przy okazji ciekaw byłem jak się spiszą nowe opony. No i pojeździłem dając mu trochę wycisk. Później było jakby trochę lepiej, po rozpędzeniu się w miarę normalnie, ruszanie lepiej niż zanim wyjechałem. Wróciłem do domu mimo wszystko z przekonaniem, że coś jest nie tak. Szukam na necie o spadku mocy i trafiam na wskazówki - zapamiętałem najbardziej świecę i filtr powietrza. Filtr powietrza wydał mi się najbardziej przyjaznym elementem, jako, że byłbym w stanie sam go wymienić i jego funkcja jest dla mnie zrozumiała bez sięgania do specjalistycznej literatury. Dziś postanowiłem przynajmniej zajrzeć do niego, by zobaczyć w jakim stanie ten filtr jest. No i jest w kiepskim. Budowa jego to taki płaski prostokąt, a aktualnie część tej harmonijki papierowej rozdęła się w balon i przerwała. Dalsze czytanie o jeżdżeniu bez lub z uszkodzonym filtrem doprowadziło mnie do przerażenia. Stało się. Nawaliłem najpierw nie kontrolując stanu filtra, a potem jeszcze testując auto z uszkodzonym. Wiem już czym to grozi, ale co mogę z tym fantem dalej zrobić poza założeniem nowego filtra? Nawet już nie odpalałem silnika odkąd zobaczyłem ten filtr.. Czy silnik jest już skazany na śmierć? Bo z pewnością syfu mogło do niego nalecieć sporo 
weź je zaprowadź w poniedziałek na szrot, bo to z tego już nic nie będzie...




