mechanikgdynia
Początkujący
- Dołączył
- 27.12.2019
- Postów
- 21
- Punktów
- 0
Jak to mówią: "Szewc bez butów..." dopadło i moje auto.
Mam BMW f20 116i z silnikiem, który znajdziemy również w PSA, Mini, czyli 1.6 turbo. Obecny przebieg 136 kkm. Auto już pół roku temu kilka razy dało delikatny sygnał, który powtarzał się sporadycznie i tylko po dłuższej jeździe, np 45-60 minut. Objaw, podczas przyspieszania na 2 i 3 biegu przy ok 2500 rpm słyszalny warkot spod maski i nic poza tym. Warkot przechodził powyżej 3000 rpm, zgaszenie auta na 5 minut i problem znikał, jakby wpływ miała temperatura (oleju?wydechu?). Przez pół roku może z 5 razy tak zrobił. Miałem wrażenie, jakby to osłony termiczne turbosprężarki i katalizatora obijały się, lub była zerwana złączka elastyczna wydechu, ale to nie to.
10 dni temu zmieniłem olej, poprzedzony płukanką, po wlaniu świeżego i odpaleniu zatelepało silnikiem kilka razy. Dopóki się nie zagrzał trochę nierówno pracował na wolnych obrotach, tak jakby nie mógł się ustabilizować i obroty skakały 700-800, ale nie cały czas. Przejechałem od tamtej pory ok 500 km i czasem zdarzało się na zimnym silniku takie telepanie. 4 dni temu doszedł kolejny problem, choć może bez związku, jadę sobie spokojnie ekspresówką ze 110 km/h, przy próbie przyspieszenia czuć brak mocy, tak jakby turbo w ogóle nie dmuchało i słychać było dość wyraźny warkot, identyczny, jak te kilka przypadków z ostatniego pół roku, ale głośniejszy. Dźwięk dochodził jakby spod maski, jakby z okolicy układu wydechowego, turbosprężarki, katalizatora i warczał tylko przy obciążeniu, niezależnie od obrotów. Zjechałem, zatrzymałem auto, otworzyłem maskę, silnik pracował normalnie, normalnie też reagował na pedał gazu i dźwięków dziwnych nie było, ale na postoju też nie ma obciążenia. Ruszyłem dalej w drogę i wszystko wróciło do normy. Po kilku km znowu zaczął warczeć przy przyspieszaniu i nie było mocy. Auto przyspieszało, jak z wolnossącym silnikiem 1.6. Na szybko podpiąłem adapter obd2 elm327 i włączyłem aplikację z podstawowym live data. Ciśnienie doładowania, odczyty z przepływomierza, praca sondy, temperatura, wyprzedzenie zapłonu w normie, a mocy brak. Kolejnego dnia w Wigilię musiałem pojechać w traskę 120 km autostradą. Na zimnym silniku nie wciskam, ale już tak od 50 stopni popróbowałem i dopóki nie uzyskał 105 stopni, to wszystko było idealnie, pełna moc silnik cicho mruczał. Tylko olej porządnie zagrzał i się zaczęło, mocy brak i grzechotanie, warkot przy próbie przyspieszania. Musiałem spokojnie pokonać trasę na autostradzie w okolicy 130 km/h (wtedy nawet turbo nie dmucha). Ciekawostka, zatrzymałem auto po normalnej jeździe, otworzyłem maskę, a kolektor wydechowy i turbosprężarka rozgrzane do czerwoności. Okazuje się, że wydech mocno nagrzewa i teraz tak: po zagrzaniu na postoju jak depnę na gaz, to ciśnienie porządne leci z wydechu, czyli wygląda na drożny, katalizator chyba można wykluczyć. Wróciłem ze Świąt, sytuacja się powtarza, dopóki się nie nagrzeje do temp roboczej, wszystko jest OK, po nagrzaniu zaczyna głośno chodzić pod obciążeniem i moc jest zdecydowanie mniejsza. Dzisiaj byłem na kompie, Gutmann i Launch nie wykryły żadnych błędów, w live data wszystko w normie, korekty paliwa bliskie zera, Vanosy pracują i zmieniają fazy, choć spodziewałem się, że to właśnie Vanos stoi i mieszanka spala się w kolektorze wydechowym zamiast w cylindrze, to by tłumaczyło nagrzewanie, brak mocy pomimo ładowania turbo i warkot.
Skończyły mi się pomysły, jutro jeszcze wykręcę sondę i wpuszczę kamerę, może będzie podgląd na katalizator, w następnej kolejności chyba wymienię łańcuch rozrządu z całym kompletem, włącznie z kołami Vanosów.
Ktoś, coś?
Mam BMW f20 116i z silnikiem, który znajdziemy również w PSA, Mini, czyli 1.6 turbo. Obecny przebieg 136 kkm. Auto już pół roku temu kilka razy dało delikatny sygnał, który powtarzał się sporadycznie i tylko po dłuższej jeździe, np 45-60 minut. Objaw, podczas przyspieszania na 2 i 3 biegu przy ok 2500 rpm słyszalny warkot spod maski i nic poza tym. Warkot przechodził powyżej 3000 rpm, zgaszenie auta na 5 minut i problem znikał, jakby wpływ miała temperatura (oleju?wydechu?). Przez pół roku może z 5 razy tak zrobił. Miałem wrażenie, jakby to osłony termiczne turbosprężarki i katalizatora obijały się, lub była zerwana złączka elastyczna wydechu, ale to nie to.
10 dni temu zmieniłem olej, poprzedzony płukanką, po wlaniu świeżego i odpaleniu zatelepało silnikiem kilka razy. Dopóki się nie zagrzał trochę nierówno pracował na wolnych obrotach, tak jakby nie mógł się ustabilizować i obroty skakały 700-800, ale nie cały czas. Przejechałem od tamtej pory ok 500 km i czasem zdarzało się na zimnym silniku takie telepanie. 4 dni temu doszedł kolejny problem, choć może bez związku, jadę sobie spokojnie ekspresówką ze 110 km/h, przy próbie przyspieszenia czuć brak mocy, tak jakby turbo w ogóle nie dmuchało i słychać było dość wyraźny warkot, identyczny, jak te kilka przypadków z ostatniego pół roku, ale głośniejszy. Dźwięk dochodził jakby spod maski, jakby z okolicy układu wydechowego, turbosprężarki, katalizatora i warczał tylko przy obciążeniu, niezależnie od obrotów. Zjechałem, zatrzymałem auto, otworzyłem maskę, silnik pracował normalnie, normalnie też reagował na pedał gazu i dźwięków dziwnych nie było, ale na postoju też nie ma obciążenia. Ruszyłem dalej w drogę i wszystko wróciło do normy. Po kilku km znowu zaczął warczeć przy przyspieszaniu i nie było mocy. Auto przyspieszało, jak z wolnossącym silnikiem 1.6. Na szybko podpiąłem adapter obd2 elm327 i włączyłem aplikację z podstawowym live data. Ciśnienie doładowania, odczyty z przepływomierza, praca sondy, temperatura, wyprzedzenie zapłonu w normie, a mocy brak. Kolejnego dnia w Wigilię musiałem pojechać w traskę 120 km autostradą. Na zimnym silniku nie wciskam, ale już tak od 50 stopni popróbowałem i dopóki nie uzyskał 105 stopni, to wszystko było idealnie, pełna moc silnik cicho mruczał. Tylko olej porządnie zagrzał i się zaczęło, mocy brak i grzechotanie, warkot przy próbie przyspieszania. Musiałem spokojnie pokonać trasę na autostradzie w okolicy 130 km/h (wtedy nawet turbo nie dmucha). Ciekawostka, zatrzymałem auto po normalnej jeździe, otworzyłem maskę, a kolektor wydechowy i turbosprężarka rozgrzane do czerwoności. Okazuje się, że wydech mocno nagrzewa i teraz tak: po zagrzaniu na postoju jak depnę na gaz, to ciśnienie porządne leci z wydechu, czyli wygląda na drożny, katalizator chyba można wykluczyć. Wróciłem ze Świąt, sytuacja się powtarza, dopóki się nie nagrzeje do temp roboczej, wszystko jest OK, po nagrzaniu zaczyna głośno chodzić pod obciążeniem i moc jest zdecydowanie mniejsza. Dzisiaj byłem na kompie, Gutmann i Launch nie wykryły żadnych błędów, w live data wszystko w normie, korekty paliwa bliskie zera, Vanosy pracują i zmieniają fazy, choć spodziewałem się, że to właśnie Vanos stoi i mieszanka spala się w kolektorze wydechowym zamiast w cylindrze, to by tłumaczyło nagrzewanie, brak mocy pomimo ładowania turbo i warkot.
Skończyły mi się pomysły, jutro jeszcze wykręcę sondę i wpuszczę kamerę, może będzie podgląd na katalizator, w następnej kolejności chyba wymienię łańcuch rozrządu z całym kompletem, włącznie z kołami Vanosów.
Ktoś, coś?

