JarkoGrajko
Początkujący
- Dołączył
- 15.07.2021
- Postów
- 6
- Punktów
- 0
Witam.
Peugeot 1007 benzyna 1.4 2006r. Autko służy nam od wielu, wielu lat. Ma nikły, oryginalny przebieg (od nowości w rodzinie) i nigdy nie było z nim problemów. Jakieś pół roku temu zaczął się drobny problem: obroty jałowe troche się bujały (+/- 200), ale nie na tyle żeby sprawiać kłopoty. Dodatkowo, podczas ruszania pod górkę z garażu miał tendencje do tracenia siły na sekundę (tylko raz, zaraz po ruszeniu) co czasem powodowało że gasł. Ale tak jeździł elegancko, mało palił, zawsze odpalał od dotyku.
Nadszedł czas na zrobienie tego, więc w sobotę sobie usiadłem i kolejno zrobiłem:
- wymiana filtra powietrza
- wyjęcie i wyczyszczenie przepustnicy
- wyczyszczenie MAF (środkiem do czyszczenia gaźników - tu się zastanawiam czy nie za agresywny środek)
- ustawienie zaworów (drobne poprawki)
Składam, wsiadam, odpalam i....ktoś mi silnik na diesla podmienił?!
Odpala bez kłopotu (ale nie tak ładnie, od powiedzmy 2-3 zakręcenia rozrusznikiem), jałowe falują mocno (+/- 400) ale nie gaśnie sam, silnik się trzęsie, chodzi jak diesel, nie wkręca się w obroty (max 2tys i to też niechętnie), zdaje się że czuć nieprzepaloną benzynę z wydechu.
Kroki podjęte po tyn:
- ponowne sprawdzenie zaworów
- wymiana świec
- podmiana cewki
- nowy MAF w drodze
- sprawdzenie kompresji - jest równa i wysoka na wszystkich cylindrach
- wtryski sprawdzone i wyczyszczone
Próbowałem resetować ECU (odłączenie aku) ale nic to nie daje (w sumie po nocy nawet nie zresetowało się średnie spalanie z komputera). Nie wywala żadnych błędów, żaden check engine, zupełnie nic.
Jakieś pomysły, bo mi się już kończą
Peugeot 1007 benzyna 1.4 2006r. Autko służy nam od wielu, wielu lat. Ma nikły, oryginalny przebieg (od nowości w rodzinie) i nigdy nie było z nim problemów. Jakieś pół roku temu zaczął się drobny problem: obroty jałowe troche się bujały (+/- 200), ale nie na tyle żeby sprawiać kłopoty. Dodatkowo, podczas ruszania pod górkę z garażu miał tendencje do tracenia siły na sekundę (tylko raz, zaraz po ruszeniu) co czasem powodowało że gasł. Ale tak jeździł elegancko, mało palił, zawsze odpalał od dotyku.
Nadszedł czas na zrobienie tego, więc w sobotę sobie usiadłem i kolejno zrobiłem:
- wymiana filtra powietrza
- wyjęcie i wyczyszczenie przepustnicy
- wyczyszczenie MAF (środkiem do czyszczenia gaźników - tu się zastanawiam czy nie za agresywny środek)
- ustawienie zaworów (drobne poprawki)
Składam, wsiadam, odpalam i....ktoś mi silnik na diesla podmienił?!

Odpala bez kłopotu (ale nie tak ładnie, od powiedzmy 2-3 zakręcenia rozrusznikiem), jałowe falują mocno (+/- 400) ale nie gaśnie sam, silnik się trzęsie, chodzi jak diesel, nie wkręca się w obroty (max 2tys i to też niechętnie), zdaje się że czuć nieprzepaloną benzynę z wydechu.
Kroki podjęte po tyn:
- ponowne sprawdzenie zaworów
- wymiana świec
- podmiana cewki
- nowy MAF w drodze
- sprawdzenie kompresji - jest równa i wysoka na wszystkich cylindrach
- wtryski sprawdzone i wyczyszczone
Próbowałem resetować ECU (odłączenie aku) ale nic to nie daje (w sumie po nocy nawet nie zresetowało się średnie spalanie z komputera). Nie wywala żadnych błędów, żaden check engine, zupełnie nic.
Jakieś pomysły, bo mi się już kończą

Robiłem to już na kilku swoich samochodach i nigdy nie było takiego numeru.