Vicia
Zweryfikowany Mechanik
Piwo to nie alkohol
Nie , się śmieje z tym wychlaniem to już nie te czasy... PRL.

Nie , się śmieje z tym wychlaniem to już nie te czasy... PRL.

Jeśli mam być szczery, to ostatnio miałem ofertę dwucyfrową i nawet się nad nią nie zastanawiałem. Każdy szanujący się mechanik- właściciel potrafi robić większe pieniądze, chyba że jest gamoniem, albo robi auta znajomym pół darmo. Inna sprawa to opłaty, wynajmy itd ale to już każdy wie jak chce prowadzić warsztat. Ja kiedyś miałem pracownika, robiłem więcej godzin niż zwykle i na koniec miałem te same pieniądze co bez niego w tamtym okresie. Wtedy trzeba się zastanowić o co chodziI taka sprawa- czy na 7tys na rękę, przyszlibyście do pracy i mozna by liczyć ze zostaniecie?
Kwota ktorą podałem jest niewiążąca. Jeżeli mechanik zna sie na rzeczy i jego obrót jest wiekszy niz ten ktory założylem dla 7 netto to z przyjemnoscią bym mu zaplącił więcej. Szanuje bardzo takich ludzi. A co do pańskiej historii- rozumiem ze wiecej godzin pracowal Pan bo musiał Pan pilnowac i pomagac drugiemu, a finalnie finansowo wychodzilo niewiele lepiej niz będąc samemu ( z uwzględnienem najmu drugiego stanowiska, sprzetu, oplat itd)?Jeśli mam być szczery, to ostatnio miałem ofertę dwucyfrową i nawet się nad nią nie zastanawiałem. Każdy szanujący się mechanik- właściciel potrafi robić większe pieniądze, chyba że jest gamoniem, albo robi auta znajomym pół darmo. Inna sprawa to opłaty, wynajmy itd ale to już każdy wie jak chce prowadzić warsztat. Ja kiedyś miałem pracownika, robiłem więcej godzin niż zwykle i na koniec miałem te same pieniądze co bez niego w tamtym okresie. Wtedy trzeba się zastanowić o co chodzi
Czyli miał Pan tez swoje przejscia z zatrudnieniem ludzi. No i finalnie zrezygnował Pan z szukania personelu i rozwoju warsztatu w wiekszą ilość stanowisk? Tez mam podobne odczucia ze kto się w miare zna to pracuje w swoim warsztacie.Pierwsze kilka miesięcy zero reklamacji, żadnych problemów, auta znikały. Później niestety z każdym tygodniem coraz gorzej.
Ciągłe spóźnienia do pracy, coraz więcej reklamacji i coraz mniejszy przerób. Wtedy myślałem, że to kwestia chwilowej gorszej dyspozycji. Próbowałem ratować premiami finansowymi i obiadami, niestety nie szło tego uratować. Dodam tylko od siebie, że wypłata co piątek, podział napiwków po równo i chęć bycia człowiekiem nie ma szans w tym biznesie. Później próbowałem jeszcze z jednym pracownikiem, tutaj okazało się, że gość ma większe wyobrażenie o swojej wiedzy niż ona była naprawdę...
Życzę powodzenia w szukaniu pracowników, ja wychodzę z założenia, że każdy człowiek z wiedzą prowadzi swoje, a za kilka tysięcy to znajdzie się pracownika, który tam po prostu będzie przez te kilka godzin. Zapowiadają się coraz gorsze czasy, a przyszłych mechaników tym bardziej nie widać na horyzoncie.
Tak.Z pracowników zrezygnowałem, żeby czerpać z nich profity musiałbym trafić na człowieka z pasją, albo być człowiekiem bez serca. Dać 3 tysiące i ma być zrobione, tylko później nie ma co oczekiwać jakości w tej pracy. To wszystko się kłóci z moim własnym ja.Czyli miał Pan tez swoje przejscia z zatrudnieniem ludzi. No i finalnie zrezygnował Pan z szukania personelu i rozwoju warsztatu w wiekszą ilość stanowisk? Tez mam podobne odczucia ze kto się w miare zna to pracuje w swoim warsztacie.
Ja proponuję wręcz przeciwnienie można pokazywać pracownikowi ile pieniędzy przyjmujemy za daną pracę.Wtedy ten pracownik
podzielić się wiedzą tajemną w całej okazałości i rozciągłości, żeby nie było niedopowiedzeń i niejasności a czy pracownik to zrozumie i doda dwa do dwóch to już inna sprawaNo a w takiej sytuacji: Ja, powiedzmy chciałbym dać 7000 an ręke przy 16-17 tys obrotu. No i na starcie chciałbym to zaznaczyc przy zatrudnieniu. No i z pańskiego doświadczenia: czy cieżko znaleźć mechanika ktory pozwoli na uzyskanie takiego przerobu+-, czy raczej spotykał sie Pan z tym że jego praca była na granicy opłacalnosci zatrudnienia, a na pewno nie wnosiła dochodow uwzględniając koszty tegoż zatrudnienia?Tak.Z pracowników zrezygnowałem, żeby czerpać z nich profity musiałbym trafić na człowieka z pasją, albo być człowiekiem bez serca. Dać 3 tysiące i ma być zrobione, tylko później nie ma co oczekiwać jakości w tej pracy. To wszystko się kłóci z moim własnym ja.
Też mając doświadczenie z innych warsztatów zauważyłem, że nie można pokazywać pracownikowi ile pieniędzy przyjmujemy za daną pracę.Wtedy ten pracownik ma w głowie kalkulator i zaczyna liczyć, skarżyć się i siać ferment w koło nie patrząc na to od strony pracodawcy i jego kosztów :-)
To znaczy? Okazało sie ze mechanicy narobili problemow i po ich odejsciu musial Pan poprawiać po nich?U mnie fala reklamacji się wylała już po tym jak zostałem sam
To już zależy raczej od ilości stanowisk, klientów, odległości od hurtowni, pracy jaka będzie do wykonania itd. dużo składowych. Trafi się klient na klocki i tarcze i mechanik zrobi to porządnie w godzinę, a na drugi dzień zejdzie mu z tą samą robotą dwie godziny. Obrobiony korek przy wymianie oleju, zły dobór części itd. Nie da się raczej określić jednoznacznie ile dany mechanik zrobi obrotu, powinien wypowiedzieć się na ten temat warsztat wielostanowiskowy. Ja z mojego doświadczenia powiem tylko, że robię większe obroty będąc sam 15km od miasta niż mając pracownika i będąc w centrum 150 tys miasta. Zakładając, że pracuje około 200 godzin w miesiącu w tym przerwy na obiad, wyjazdy do hurtowni i zwyczajne lenistwo.No a w takiej sytuacji: Ja, powiedzmy chciałbym dać 7000 an ręke przy 16-17 tys obrotu. No i na starcie chciałbym to zaznaczyc przy zatrudnieniu. No i z pańskiego doświadczenia: czy cieżko znaleźć mechanika ktory pozwoli na uzyskanie takiego przerobu+-, czy raczej spotykał sie Pan z tym że jego praca była na granicy opłacalnosci zatrudnienia, a na pewno nie wnosiła dochodow uwzględniając koszty tegoż zatrudnienia?
Automatyczne połączenie postów:
To znaczy? Okazało sie ze mechanicy narobili problemow i po ich odejsciu musial Pan poprawiać po nich?
Czyli pewnie sporo czasu tracił Pan na doglądanie i pomoc pracownikowi, co zabierało Panu czas. A on domyslam sie, nie miał takiej zdolnosci przerobowej jak Pan.To już zależy raczej od ilości stanowisk, klientów, odległości od hurtowni, pracy jaka będzie do wykonania itd. dużo składowych. Trafi się klient na klocki i tarcze i mechanik zrobi to porządnie w godzinę, a na drugi dzień zejdzie mu z tą samą robotą dwie godziny. Obrobiony korek przy wymianie oleju, zły dobór części itd. Nie da się raczej określić jednoznacznie ile dany mechanik zrobi obrotu, powinien wypowiedzieć się na ten temat warsztat wielostanowiskowy. Ja z mojego doświadczenia powiem tylko, że robię większe obroty będąc sam 15km od miasta niż mając pracownika i będąc w centrum 150 tys miasta. Zakładając, że pracuje około 200 godzin w miesiącu w tym przerwy na obiad, wyjazdy do hurtowni i zwyczajne lenistwo.
To tacy ludzie jeszcze istnieją?!Raz będzie dochód raz wyjdziesz na zero. Najważniejsze żeby znalezdz uczciwego człowiek który przychodzi do pracy z uśmiechem na twarzy a nie gościa który kombinuje żeby się gdzieś zachaczyc dla zusu a gdy rano wstaje z łóżka to rozpoczyna to stwierdzeniem że mu się nie chce.
A to by trzeba było by pod stół zajrzećA orientujecie sie Panowie w stawkach za roboczogodzine w takich miastach jak warszawa, kraków a mniejszymi miejscowosciami? Bo znajomy w wawce, dosc dobry warsztat bierze 170 netto/rbh
145/rbh netto małe miasteczko dolnośląskieA orientujecie sie Panowie w stawkach za roboczogodzine w takich miastach jak warszawa, kraków a mniejszymi miejscowosciami? Bo znajomy w wawce, dosc dobry warsztat bierze 170 netto/rbh
no to tak jak ten mo mowil, ze srednio 170 bierze w Warszawie. Rozumiem ze to kwota netto juz?150-200 za godzinę Piaseczno pod Warszawą. Oczywiście widełki są zależne od tego co się robi.