Zasadniczo to też jestem przeciwny usuwaniu DPF-ów i katalizatorów, ale nie ze względu na ekologię. To co serwuje się nam w nowych pojazdach w ostatnim czasie, tak naprawdę niewiele ma wspólnego z ekologią. To jest tylko taka pseudoekologia, bo z jednej strony rzeczywiście, nowe pojazdy wydzielają mniej szkodliwych substancji, wszyscy się zachwycają tym jakie to czyste środowisko będzie jak wymienię stare auto na nowe, ale nikt nie mówi o tym jak trzeba zatruć środowisko żeby wyprodukować energię na zutylizowanie mojego starego samochodu i wyprodukowanie nowego. Dodatkowo nowe samochody są tak produkowane, że po 10 latach użytkowania nadają się do zezłomowania, bo co chwilę się coś żółtego świeci na desce.
To nie jest ekologia. To jest zmuszanie ludzi do kupowania coraz to nowszego sprzętu, pod przykrywka ekologi.
To samo dzieje się w innych dziedzinach życia.
Wiesz, auta są o tyle dobre do takiej zabawy że jeżdżą po lądzie - zapali Ci się tzw. "check" to zjedziesz w trybie awaryjnym do serwisu. W ostateczności zjedziesz na pobocze i laweta zawiezie Cię na warsztat. Słyszałeś kiedyś o EGR-rze albo DPF-ie w samolocie? Pilot mówi do pasażerów: Przykro mi, ale dalej nie polecimy. Zapaliła mi się kontrolka silnika - czekamy na lawetę.

Pisałem już gdzieś wcześniej o tym, że przy dzisiejszej technologi nie jest problemem zrobienie czegokolwiek tak, aby służyło przez 20 -30 lat. Tylko komu by się to opłaciło? Dlatego wmawia się nam że nowe jest lepsze, bardziej ekologiczne, nie mówiąc przy tym tego ile węgla trzeba było spalić żeby uzyskać energię na stworzenie tego nowego.
Pomijając już to że kiedyś ktoś wpadł na pomysł żeby sprawdzić jak to jest z tą normą euro w dzisiejszych silnikach. Akurat test dotyczył ciężarówek. I okazało się że nowe silniki, posiadające certyfikat euro 5, przy normalnej eksploatacji przez normalnych kierowców trują tak samo jak te które mają euro 2 bądź nie maja żadnego euro. Po prostu mówiac prostym jezykiem silnik był zrobiony tak żeby procedurę testową, w warunkach laboratoryjnych, przejść pozytywnie, natomiast już na drodze obsługiwany przez zwykłego Kowalskiego smrodził tak samo jak stare diesle.
Dlatego moim zdaniem DPF tak, ale do momentu w którym umyję go za parę stówek, jeśli mycie nie pomaga to won z auta, bo wiadomo ile nowy kosztuje.