Zgoda, ale jak często bywa jest jedno ale. Gdy się jeździ po Polsce i widzi się ile aut z silnikiem diesla kopci jak stara lokomotywa i jakoś nikt ich nie wyłapuje i ciągle jeżdżą w najlepsze to czy w moim benzyniaku jest katalizator czy przysłowiowa puszka to i tak wyrządzam mniej szkody środowisku. Tym bardziej, że silnik mimo 190.000 km przebiegu chodzi cichutko jak pszczółka. Od wymiany oleju zrobiłem 2000 km i stan oleju ani drgnął. No, ale skoro ma być ten katalizator to będzie dla świętego spokoju. Pozdrawiam i miłego dnia.