szybcyiwsciekli
Początkujący
- Dołączył
- 6.11.2021
- Postów
- 5
- Punktów
- 0
Dzień dobry. Mam bardzo nietypowy i dziwny problem z matizem, jest bardzo zastanawiające i co mechanik, to inna odpowiedź. A więc do rzeczy:
Auto chodzi na bardzo niskich obrotach, a w środku jest jak w czołgu, trzęsie niemiłosiernie, wszystkie plastiki chodzą.
W matizie tak się odczytuje błędy: Trzeba zewrzeć dwa piny, przekręcić zapłon (bez odpalania) i liczyć mignięcia check and engine. Wywaliło mi błąd 0120 - czyli czujnik położenia przepustnicy.
I teraz najciekawsza rzecz - jako, że jestem ciekawski, to mówię, ciekawe co będzie jak odpalę samochód z tymi zwartymi pinami. Odpalam, w środku nic nie trzęsie, podjeżdżając na samym sprzęgle, też - zero drżenia, przy zmianie biegów nic nie szarpie, a wcześniej to miało miejsce. Ten matiz tak jeszcze nigdy nie pracował, jeśli chodzi o jego kulturę pracy silnika, jakby z salonu wyjechał.
Ale...
Myslalem, że silnik chodzi na wyższych obrotach, równo, tylko że na dużo wyższych. Wychodzę z auta - silnik pracuje idealnie, cichutko, a to rura wydechowa zaczęła burczeć i tak głośno chodzić i kopcił na biało jak smok, na biegu jałowym.
Myślę wyciągam ten kabelek, zobaczymy co będzie.
Wyciągnąłem 2 piny i znów, silnik klekocze jak ciągnik, w środku trzęsie całą budą tak jak wcześniej. Na sprzęgle, zmianie biegów - też drży. Z tym, że wydech zaczął ciszej chodzić i nie kopcił na biało.
Dodatkowo, zachowanie pod maską -
Ze zwartymi pinami, płyn chlodniczy wręcz bulgocze, bardzo mocno.
Bez pinów: odrazu bulkotanie płynu chłodniczego ustaje, prawie, że wcale - dużo słabiej.
Z dodatkowych informacji, które może jakiś mechanik uda powiązać, nie wiem czy to wogole ma jakieś powiązanie.
1. Od jakiegoś czasu (przed całym diagnozowaniem błędów) - zauważyłem, że powietrze po nagrzaniu silnika, leci dużo chłodniejsze jak kiedyś, takie letnie.
2. Chciałem sprawdzić, czy auto chodzi na wszystkie cylindry. Wyciągam fajkę pierwszego cylindra, obroty znacznie spadają - czyli ok. Druga fajka - obroty spadają - jest git. Trzecia fajka - i jak mnie prąd pierdo****, misja nie powiodła się. Kable zmieniłem zapłonowe, świece, kopułke zapłonowa - kolejna próba. Ściągam 3 palec cylindra i znów, jep - prądem mnie jebło. (to też jakiś czas przed tym całym diagnozowaniem błędów poprzez zwarcie 2 pinow).
Najbardziej to jest dziwne zachowanie auta, po zwarciu pinów.
Temat dość niecodzienny i co najśmieszniejsze - każdy mechanik ma inną tezę na temat.
Może ktoś ma jakiś pomysł, co jest tego powodem? Zapraszam do dyskusji.
Auto chodzi na bardzo niskich obrotach, a w środku jest jak w czołgu, trzęsie niemiłosiernie, wszystkie plastiki chodzą.
W matizie tak się odczytuje błędy: Trzeba zewrzeć dwa piny, przekręcić zapłon (bez odpalania) i liczyć mignięcia check and engine. Wywaliło mi błąd 0120 - czyli czujnik położenia przepustnicy.
I teraz najciekawsza rzecz - jako, że jestem ciekawski, to mówię, ciekawe co będzie jak odpalę samochód z tymi zwartymi pinami. Odpalam, w środku nic nie trzęsie, podjeżdżając na samym sprzęgle, też - zero drżenia, przy zmianie biegów nic nie szarpie, a wcześniej to miało miejsce. Ten matiz tak jeszcze nigdy nie pracował, jeśli chodzi o jego kulturę pracy silnika, jakby z salonu wyjechał.
Ale...
Myslalem, że silnik chodzi na wyższych obrotach, równo, tylko że na dużo wyższych. Wychodzę z auta - silnik pracuje idealnie, cichutko, a to rura wydechowa zaczęła burczeć i tak głośno chodzić i kopcił na biało jak smok, na biegu jałowym.
Myślę wyciągam ten kabelek, zobaczymy co będzie.
Wyciągnąłem 2 piny i znów, silnik klekocze jak ciągnik, w środku trzęsie całą budą tak jak wcześniej. Na sprzęgle, zmianie biegów - też drży. Z tym, że wydech zaczął ciszej chodzić i nie kopcił na biało.
Dodatkowo, zachowanie pod maską -
Ze zwartymi pinami, płyn chlodniczy wręcz bulgocze, bardzo mocno.
Bez pinów: odrazu bulkotanie płynu chłodniczego ustaje, prawie, że wcale - dużo słabiej.
Z dodatkowych informacji, które może jakiś mechanik uda powiązać, nie wiem czy to wogole ma jakieś powiązanie.
1. Od jakiegoś czasu (przed całym diagnozowaniem błędów) - zauważyłem, że powietrze po nagrzaniu silnika, leci dużo chłodniejsze jak kiedyś, takie letnie.
2. Chciałem sprawdzić, czy auto chodzi na wszystkie cylindry. Wyciągam fajkę pierwszego cylindra, obroty znacznie spadają - czyli ok. Druga fajka - obroty spadają - jest git. Trzecia fajka - i jak mnie prąd pierdo****, misja nie powiodła się. Kable zmieniłem zapłonowe, świece, kopułke zapłonowa - kolejna próba. Ściągam 3 palec cylindra i znów, jep - prądem mnie jebło. (to też jakiś czas przed tym całym diagnozowaniem błędów poprzez zwarcie 2 pinow).
Najbardziej to jest dziwne zachowanie auta, po zwarciu pinów.
Temat dość niecodzienny i co najśmieszniejsze - każdy mechanik ma inną tezę na temat.
Może ktoś ma jakiś pomysł, co jest tego powodem? Zapraszam do dyskusji.
Ostatnia edycja:
