arni_poznań
Zweryfikowany Mechanik
DobraArni idziemy razem zrobimy robotę w 7 h i fajrant

DobraArni idziemy razem zrobimy robotę w 7 h i fajrant

Miałem kilku chłopaków (żaden się nie nadawał) na warsztacie i startowali od 10pln/h na rękę + 20% z roboty...
Wymiana klocków zajmowała im pół dnia. Jeden rozrusznik wymieniał 11 godzin... w diacie bravo (1 gen).
Każdy dobry mechanik będzie się cenił albo pójdzie na swoje...
Czas wszystko wyprostuje, tylko czy za jakiś czas nie będzie za późno? Bo jak tak fachowcy pouciekają to co wtedy ? Pracodawcy podrapią się po głowie i stwierdzą że trzeba jednak szanować ludzi ? Ale jakich ludzi ? Fachowców? No już pouciekali...Ja robie sam na siebie. Nikogo nie zatrudniam, mam jedno stanowisko. Praca bez pośpiechu, głównie silniki, rozrzady, sprzegla, diagnostyka. Da się żyć, ale jakby mi ktoś dał 3500 na rękę to bym swoje robił po godzinach i poszedł na etat. Niestety w mojej okolicy wolą brać z urzędu pracy za najniższą krajową takich co we trzech robią tyle co jeden dobry. Dlatego nie ma się co dziwić, że coraz więcej dobrych mechaników ucieka za granicę robić na etat zamiast iść na swoje bo na etacie idziesz, robisz, nic cię nie obchodzi. Dostałem kilka dni temu propozycje z norwegi- praca 8h, pięć dni, zajęcia typu tarcze, klocki, olej, tłumik, czasami rozrząd czyli prosta robota za 32000 nok miesięcznie. Chyba skorzystam, bo pomimo tak wielkiego zapotrzebowania na fachowców w pl to jednak coś tu nie pasuje. Dlaczego właściciel warsztatu trzyma cenę wysoko jak kasuje za naprawę i mówi ze jakość i fachowość kosztuje a ta jakość i fachowość to nic innego jak praca człowieka który ma sprzedać swoją wiedzę i doświadczenie za marne 2 tysiące. Mój sąsiad ma trzy stanowiska i jak widzę to w miesiącu przerabia na jakieś od 25 tysięcy ( za usługi nie części) a mimo to pracownik ma 1800, umowę na pół etatu choć robi nieraz po 12h bo na takiej umowie ZUS jest mniejszy. Niejeden pewno napisze, że to tak się łatwo mówi, że wszystkim się wydaje to takie proste a zarobić na warsztacie nie jest tak łatwo. Ale panowie właściciele, skoro bierzemy po 70 zł lub więcej za Rh to chyba wstyd jest dać pracownikowi 10 zł i wymagać żeby tyral na najwyższych obrotach i był całkowicie samodzielny. Za dobrego pracownika trzeba dobrze zapłacić a jak się płaci słabo to i dobrego pracownika się nie ma i błędne koło.

Ja robie sam na siebie. Nikogo nie zatrudniam, mam jedno stanowisko. Praca bez pośpiechu, głównie silniki, rozrzady, sprzegla, diagnostyka. Da się żyć, ale jakby mi ktoś dał 3500 na rękę to bym swoje robił po godzinach i poszedł na etat. Niestety w mojej okolicy wolą brać z urzędu pracy za najniższą krajową takich co we trzech robią tyle co jeden dobry. Dlatego nie ma się co dziwić, że coraz więcej dobrych mechaników ucieka za granicę robić na etat zamiast iść na swoje bo na etacie idziesz, robisz, nic cię nie obchodzi. Dostałem kilka dni temu propozycje z norwegi- praca 8h, pięć dni, zajęcia typu tarcze, klocki, olej, tłumik, czasami rozrząd czyli prosta robota za 32000 nok miesięcznie. Chyba skorzystam, bo pomimo tak wielkiego zapotrzebowania na fachowców w pl to jednak coś tu nie pasuje. Dlaczego właściciel warsztatu trzyma cenę wysoko jak kasuje za naprawę i mówi ze jakość i fachowość kosztuje a ta jakość i fachowość to nic innego jak praca człowieka który ma sprzedać swoją wiedzę i doświadczenie za marne 2 tysiące. Mój sąsiad ma trzy stanowiska i jak widzę to w miesiącu przerabia na jakieś od 25 tysięcy ( za usługi nie części) a mimo to pracownik ma 1800, umowę na pół etatu choć robi nieraz po 12h bo na takiej umowie ZUS jest mniejszy. Niejeden pewno napisze, że to tak się łatwo mówi, że wszystkim się wydaje to takie proste a zarobić na warsztacie nie jest tak łatwo. Ale panowie właściciele, skoro bierzemy po 70 zł lub więcej za Rh to chyba wstyd jest dać pracownikowi 10 zł i wymagać żeby tyral na najwyższych obrotach i był całkowicie samodzielny. Za dobrego pracownika trzeba dobrze zapłacić a jak się płaci słabo to i dobrego pracownika się nie ma i błędne koło.
Ja powiem tak... ilu klientów tylu szefów... Za każdą robotę mówię ile i niestety ale muszą zapłacić...
Wszystko zależy od miesiąca i zapotrzebowania...
Miałem kilku chłopaków (żaden się nie nadawał) na warsztacie i startowali od 10pln/h na rękę + 20% z roboty...
Wymiana klocków zajmowała im pół dnia. Jeden rozrusznik wymieniał 11 godzin... w diacie bravo (1 gen).
Każdy dobry mechanik będzie się cenił albo pójdzie na swoje...
Współpracuje z kilkoma warsztatami i o dobrego pracownika każdy ma ciężko...
Jeśli jest to model auta w którym naprawdę potrzeba bardzo dużo czasu na wymianę rozrusznika np bmw gdzie trzeba kolektor zdejmować to takie kwoty jak 250-300 to bierze się bez żadnych skrupułów. Co do sprzęgła to fakt trochę długo, dlatego nauczyłem się pracować samodzielnie bo jak miałem kilka lat temu pomocnika to razem robiliśmy mniej niż ja robie sam. We dwóch takie prace to ewentualnie przy końcowym demontażu skrzyni, coś przytrzymać i tyle.No sorki, ale nie krzykniesz za wymianę rozrusznika w prostym samochodzie kwot rzędu 250-300 zł.
Bo tego żaden klient "nie zdzierży".
.
No i widzisz. Wymiana rozrusznika 11 godzin, czyli "dobra dniówka". Jeżeli płacisz 10zł/h, już nie mówię o przerobie, to twój "pracownik" zarobił 110zł. To ile musisz skasować za robotę, żeby zarobić? No sorki, ale nie krzykniesz za wymianę rozrusznika w prostym samochodzie kwot rzędu 250-300 zł.
Bo tego żaden klient "nie zdzierży".
"Moje" dwa "ancymonki" wymieniały sprzęgło w volkswagenowskim silniku 1.3 starej konstrukcji dwa dni we dwóch!!!! Oczywiście nie było żadnych dodatkowych utrudnień. Każdy z nich dostaje 10zł/h. Za takie sprzęgło mogę krzyknąć za robotę 300-350 zł max. No tak. Ale nie było "bata" nad nimi, praca szła "lelum polelum", fajeczka, kawusia i zero uczciwej "roboty".
To jak do jasnej cholery prowadzić warsztat przy takich "fachofcach"?
Niestety, ale każdą usługę trzeba wykonać w jakimś określonym czasie, żeby to miało sens.
A wiesz dlaczego? Bo widzisz ile klient płaci i nie wiesz w jakim świecie żyjesz...Może to ne pasuje do rzeczywistości co napiszę, ale dla mnie płatność za pracę za godzinę prędzej czy później wymrze śmiercią naturalną, potrafię ciężko pracować, ale jak dostaję za godzinę i żadnej prowizji nic ponadto, to nawet nieświadomie nie dam z siebie 100 % i zawsze będę starał się po linii najmniejszego oporu, oszczędzając energię i nie dbać o efektywność. Efektywność pracy zjawia się dopiero gdy od tego zależą zarobki.
Może to ne pasuje do rzeczywistości co napiszę, ale dla mnie płatność za pracę za godzinę prędzej czy później wymrze śmiercią naturalną, potrafię ciężko pracować, ale jak dostaję za godzinę i żadnej prowizji nic ponadto, to nawet nieświadomie nie dam z siebie 100 % i zawsze będę starał się po linii najmniejszego oporu, oszczędzając energię i nie dbać o efektywność. Efektywność pracy zjawia się dopiero gdy od tego zależą zarobki.




Właśnie... Ale pracownicy nie widzą tego, że to wszystko kosztuje...
Narzędzia kupią się same, zusy etc. same się zapłacą, licencje, aktualizacje itd...
Wszyscy widzą ile bierzesz... nie ile wydajesz...
jak to jest ? skończyłem szkołę jako mechanik operator pojazdów i maszyn rolniczych mam gosp i trochę sie tych ciągniku i maszyn naprawiało swoje auto tez klocki oleje filtry płyny itp mam ogólna wiedzę mechaniczna a gdy szukam pracy jak mechanik samochodowy wszędzie chcą z doświadczenie w mechanice samochodowej samodzielnego mechanika, no okej tylko gdzie mam nabyć to doświadczenie....
Powodzenia