• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Zarobki mechaników

metalworks

SuperMechanior
Dołączył
29.01.2015
Postów
174
Punktów
54
Wiek
37
Miałem kilku chłopaków (żaden się nie nadawał) na warsztacie i startowali od 10pln/h na rękę + 20% z roboty...
Wymiana klocków zajmowała im pół dnia. Jeden rozrusznik wymieniał 11 godzin... w diacie bravo (1 gen).
Każdy dobry mechanik będzie się cenił albo pójdzie na swoje...

Ja jak zaczynałem to też mi na głowie siedzieli, że za długo robię. No ale nic ich nie obchodziło, że dopiero się uczę, że latałem obok aut jak sprężynka, że pot lał się ze mnie jak z wodospadu, że żaden z ich innych mechaników nie chciał pomóc czy doradzić, że nie mieli odpowiednich narzędzi aby daną pracę wykonać szybko i prosto, że robiłem na początku próbnie za friko. Każdy kij ma dwa końce, po nowych pracownikach łatwo jest jeździć i mieszać ich z błotem, a z drugiej strony właściciele warsztatów czy pracujący w nich mechanicy wiele sobą nie prezentują. Od razu Ci się "miło" na sercu robi jak w pierwszy dzień usłyszysz od mechanika cyt. " że dostanę po ryju" jak zginie mu z zestawu choć jedna nasadka.
 
A

Anonymous123

Ja robie sam na siebie. Nikogo nie zatrudniam, mam jedno stanowisko. Praca bez pośpiechu, głównie silniki, rozrzady, sprzegla, diagnostyka. Da się żyć, ale jakby mi ktoś dał 3500 na rękę to bym swoje robił po godzinach i poszedł na etat. Niestety w mojej okolicy wolą brać z urzędu pracy za najniższą krajową takich co we trzech robią tyle co jeden dobry. Dlatego nie ma się co dziwić, że coraz więcej dobrych mechaników ucieka za granicę robić na etat zamiast iść na swoje bo na etacie idziesz, robisz, nic cię nie obchodzi. Dostałem kilka dni temu propozycje z norwegi- praca 8h, pięć dni, zajęcia typu tarcze, klocki, olej, tłumik, czasami rozrząd czyli prosta robota za 32000 nok miesięcznie. Chyba skorzystam, bo pomimo tak wielkiego zapotrzebowania na fachowców w pl to jednak coś tu nie pasuje. Dlaczego właściciel warsztatu trzyma cenę wysoko jak kasuje za naprawę i mówi ze jakość i fachowość kosztuje a ta jakość i fachowość to nic innego jak praca człowieka który ma sprzedać swoją wiedzę i doświadczenie za marne 2 tysiące. Mój sąsiad ma trzy stanowiska i jak widzę to w miesiącu przerabia na jakieś od 25 tysięcy ( za usługi nie części) a mimo to pracownik ma 1800, umowę na pół etatu choć robi nieraz po 12h bo na takiej umowie ZUS jest mniejszy. Niejeden pewno napisze, że to tak się łatwo mówi, że wszystkim się wydaje to takie proste a zarobić na warsztacie nie jest tak łatwo. Ale panowie właściciele, skoro bierzemy po 70 zł lub więcej za Rh to chyba wstyd jest dać pracownikowi 10 zł i wymagać żeby tyral na najwyższych obrotach i był całkowicie samodzielny. Za dobrego pracownika trzeba dobrze zapłacić a jak się płaci słabo to i dobrego pracownika się nie ma i błędne koło.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16291
Punktów
3343
Wiek
43
Miasto
PZ
Ja robie sam na siebie. Nikogo nie zatrudniam, mam jedno stanowisko. Praca bez pośpiechu, głównie silniki, rozrzady, sprzegla, diagnostyka. Da się żyć, ale jakby mi ktoś dał 3500 na rękę to bym swoje robił po godzinach i poszedł na etat. Niestety w mojej okolicy wolą brać z urzędu pracy za najniższą krajową takich co we trzech robią tyle co jeden dobry. Dlatego nie ma się co dziwić, że coraz więcej dobrych mechaników ucieka za granicę robić na etat zamiast iść na swoje bo na etacie idziesz, robisz, nic cię nie obchodzi. Dostałem kilka dni temu propozycje z norwegi- praca 8h, pięć dni, zajęcia typu tarcze, klocki, olej, tłumik, czasami rozrząd czyli prosta robota za 32000 nok miesięcznie. Chyba skorzystam, bo pomimo tak wielkiego zapotrzebowania na fachowców w pl to jednak coś tu nie pasuje. Dlaczego właściciel warsztatu trzyma cenę wysoko jak kasuje za naprawę i mówi ze jakość i fachowość kosztuje a ta jakość i fachowość to nic innego jak praca człowieka który ma sprzedać swoją wiedzę i doświadczenie za marne 2 tysiące. Mój sąsiad ma trzy stanowiska i jak widzę to w miesiącu przerabia na jakieś od 25 tysięcy ( za usługi nie części) a mimo to pracownik ma 1800, umowę na pół etatu choć robi nieraz po 12h bo na takiej umowie ZUS jest mniejszy. Niejeden pewno napisze, że to tak się łatwo mówi, że wszystkim się wydaje to takie proste a zarobić na warsztacie nie jest tak łatwo. Ale panowie właściciele, skoro bierzemy po 70 zł lub więcej za Rh to chyba wstyd jest dać pracownikowi 10 zł i wymagać żeby tyral na najwyższych obrotach i był całkowicie samodzielny. Za dobrego pracownika trzeba dobrze zapłacić a jak się płaci słabo to i dobrego pracownika się nie ma i błędne koło.
Czas wszystko wyprostuje, tylko czy za jakiś czas nie będzie za późno? Bo jak tak fachowcy pouciekają to co wtedy ? Pracodawcy podrapią się po głowie i stwierdzą że trzeba jednak szanować ludzi ? Ale jakich ludzi ? Fachowców? No już pouciekali... :)
 

kilex

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
12.08.2016
Postów
539
Punktów
87
Miasto
Lublin
Ja robie sam na siebie. Nikogo nie zatrudniam, mam jedno stanowisko. Praca bez pośpiechu, głównie silniki, rozrzady, sprzegla, diagnostyka. Da się żyć, ale jakby mi ktoś dał 3500 na rękę to bym swoje robił po godzinach i poszedł na etat. Niestety w mojej okolicy wolą brać z urzędu pracy za najniższą krajową takich co we trzech robią tyle co jeden dobry. Dlatego nie ma się co dziwić, że coraz więcej dobrych mechaników ucieka za granicę robić na etat zamiast iść na swoje bo na etacie idziesz, robisz, nic cię nie obchodzi. Dostałem kilka dni temu propozycje z norwegi- praca 8h, pięć dni, zajęcia typu tarcze, klocki, olej, tłumik, czasami rozrząd czyli prosta robota za 32000 nok miesięcznie. Chyba skorzystam, bo pomimo tak wielkiego zapotrzebowania na fachowców w pl to jednak coś tu nie pasuje. Dlaczego właściciel warsztatu trzyma cenę wysoko jak kasuje za naprawę i mówi ze jakość i fachowość kosztuje a ta jakość i fachowość to nic innego jak praca człowieka który ma sprzedać swoją wiedzę i doświadczenie za marne 2 tysiące. Mój sąsiad ma trzy stanowiska i jak widzę to w miesiącu przerabia na jakieś od 25 tysięcy ( za usługi nie części) a mimo to pracownik ma 1800, umowę na pół etatu choć robi nieraz po 12h bo na takiej umowie ZUS jest mniejszy. Niejeden pewno napisze, że to tak się łatwo mówi, że wszystkim się wydaje to takie proste a zarobić na warsztacie nie jest tak łatwo. Ale panowie właściciele, skoro bierzemy po 70 zł lub więcej za Rh to chyba wstyd jest dać pracownikowi 10 zł i wymagać żeby tyral na najwyższych obrotach i był całkowicie samodzielny. Za dobrego pracownika trzeba dobrze zapłacić a jak się płaci słabo to i dobrego pracownika się nie ma i błędne koło.

Te 32 000NOK toraczej kwota brutto. Pomniejsz ją o ok 36%
Da ci to jakieś 27 000 do ręki. Wiem bo pracuję w NO od 11 lat. Na szczęście za 3 lata wracam.
 
A

Anonymous123

Wiem ze brutto. Podatek kosmos, to fakt ale coś jeszcze zostaje.
 

kilex

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
12.08.2016
Postów
539
Punktów
87
Miasto
Lublin
jak pojedziesz sam to coś ci zostanie, jak z rodziną to już nie jest tak różowo. Za pokój zapłacisz 3000-5000kr za mieszkanie 7000-15000kr. Wszystko zależy w jakiej części Norwegii jest ta praca.
 

Papandreu

SuperMechanior
Dołączył
16.09.2012
Postów
288
Punktów
126
Wiek
54
Miasto
Gliwice
Ja powiem tak... ilu klientów tylu szefów... Za każdą robotę mówię ile i niestety ale muszą zapłacić...
Wszystko zależy od miesiąca i zapotrzebowania...
Miałem kilku chłopaków (żaden się nie nadawał) na warsztacie i startowali od 10pln/h na rękę + 20% z roboty...
Wymiana klocków zajmowała im pół dnia. Jeden rozrusznik wymieniał 11 godzin... w diacie bravo (1 gen).
Każdy dobry mechanik będzie się cenił albo pójdzie na swoje...
Współpracuje z kilkoma warsztatami i o dobrego pracownika każdy ma ciężko...

No i widzisz. Wymiana rozrusznika 11 godzin, czyli "dobra dniówka". Jeżeli płacisz 10zł/h, już nie mówię o przerobie, to twój "pracownik" zarobił 110zł. To ile musisz skasować za robotę, żeby zarobić? No sorki, ale nie krzykniesz za wymianę rozrusznika w prostym samochodzie kwot rzędu 250-300 zł.
Bo tego żaden klient "nie zdzierży".
"Moje" dwa "ancymonki" wymieniały sprzęgło w volkswagenowskim silniku 1.3 starej konstrukcji dwa dni we dwóch!!!! Oczywiście nie było żadnych dodatkowych utrudnień. Każdy z nich dostaje 10zł/h. Za takie sprzęgło mogę krzyknąć za robotę 300-350 zł max. No tak. Ale nie było "bata" nad nimi, praca szła "lelum polelum", fajeczka, kawusia i zero uczciwej "roboty".
To jak do jasnej cholery prowadzić warsztat przy takich "fachofcach"?
Niestety, ale każdą usługę trzeba wykonać w jakimś określonym czasie, żeby to miało sens.
 
A

Anonymous123

No sorki, ale nie krzykniesz za wymianę rozrusznika w prostym samochodzie kwot rzędu 250-300 zł.
Bo tego żaden klient "nie zdzierży".
.
Jeśli jest to model auta w którym naprawdę potrzeba bardzo dużo czasu na wymianę rozrusznika np bmw gdzie trzeba kolektor zdejmować to takie kwoty jak 250-300 to bierze się bez żadnych skrupułów. Co do sprzęgła to fakt trochę długo, dlatego nauczyłem się pracować samodzielnie bo jak miałem kilka lat temu pomocnika to razem robiliśmy mniej niż ja robie sam. We dwóch takie prace to ewentualnie przy końcowym demontażu skrzyni, coś przytrzymać i tyle.
 

Mateusz_Forsz

Bywalec
Dołączył
24.10.2013
Postów
50
Punktów
1
Wiek
29
jak to jest ? skończyłem szkołę jako mechanik operator pojazdów i maszyn rolniczych mam gosp i trochę sie tych ciągniku i maszyn naprawiało swoje auto tez klocki oleje filtry płyny itp mam ogólna wiedzę mechaniczna a gdy szukam pracy jak mechanik samochodowy wszędzie chcą z doświadczenie w mechanice samochodowej samodzielnego mechanika, no okej tylko gdzie mam nabyć to doświadczenie....
 

tomi4m10

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
11.07.2012
Postów
483
Punktów
42
Wiek
38
Miasto
Trojmiasto
No i widzisz. Wymiana rozrusznika 11 godzin, czyli "dobra dniówka". Jeżeli płacisz 10zł/h, już nie mówię o przerobie, to twój "pracownik" zarobił 110zł. To ile musisz skasować za robotę, żeby zarobić? No sorki, ale nie krzykniesz za wymianę rozrusznika w prostym samochodzie kwot rzędu 250-300 zł.
Bo tego żaden klient "nie zdzierży".
"Moje" dwa "ancymonki" wymieniały sprzęgło w volkswagenowskim silniku 1.3 starej konstrukcji dwa dni we dwóch!!!! Oczywiście nie było żadnych dodatkowych utrudnień. Każdy z nich dostaje 10zł/h. Za takie sprzęgło mogę krzyknąć za robotę 300-350 zł max. No tak. Ale nie było "bata" nad nimi, praca szła "lelum polelum", fajeczka, kawusia i zero uczciwej "roboty".
To jak do jasnej cholery prowadzić warsztat przy takich "fachofcach"?
Niestety, ale każdą usługę trzeba wykonać w jakimś określonym czasie, żeby to miało sens.

Może to ne pasuje do rzeczywistości co napiszę, ale dla mnie płatność za pracę za godzinę prędzej czy później wymrze śmiercią naturalną, potrafię ciężko pracować, ale jak dostaję za godzinę i żadnej prowizji nic ponadto, to nawet nieświadomie nie dam z siebie 100 % i zawsze będę starał się po linii najmniejszego oporu, oszczędzając energię i nie dbać o efektywność. Efektywność pracy zjawia się dopiero gdy od tego zależą zarobki.
 
A

Anonymous123

Kwestia charakteru...
Ja do tematu podchodzę uczciwie, a na dodatek mam satysfakcję jak wymienię sprzęgło w cztery godziny a nie w osiem. Oczywiście nie pracuje na etacie tylko sam na siebie i założona stawka godzinowa ma się głównie ku temu, aby dniowka wyszła taka a nie mniejsza i pozwala to na określenie mniej więcej kwoty za wykonaną pracę. Jednak wiadomo, że jak się z pracą uwine szybciej to nie mowie klientowi ze miało być pięć godzin a wyszło trzy no to 30 procent taniej :)
Druga sprawa to etat. Jeśli ktoś jest mechanikiem i ma na godzinę, szef płaci 10 zł i wymaga aby robił za dwóch to albo akceptuje warunki umowy i zapier... Za dwóch albo chce podwyżkę lub szuka innej pracy.
 

MTM

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
11.08.2014
Postów
4135
Punktów
874
Miasto
z charakterem
Może to ne pasuje do rzeczywistości co napiszę, ale dla mnie płatność za pracę za godzinę prędzej czy później wymrze śmiercią naturalną, potrafię ciężko pracować, ale jak dostaję za godzinę i żadnej prowizji nic ponadto, to nawet nieświadomie nie dam z siebie 100 % i zawsze będę starał się po linii najmniejszego oporu, oszczędzając energię i nie dbać o efektywność. Efektywność pracy zjawia się dopiero gdy od tego zależą zarobki.
A wiesz dlaczego? Bo widzisz ile klient płaci i nie wiesz w jakim świecie żyjesz...
Weź pod uwagę fakt, że ktoś kto zatrudnia ludzi płaci za nich ZUS, zapewnia im odzież, ciągłość pracy a za utrzymanie firmy czynsze, opłaty, podatki, szkolenia, księgowość itp. a przy tym zje sporo nerwów...
Każdy myśli, że prowadzenie firmy kosztuje 0zł...
 

Autoelektronika

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
30.09.2015
Postów
4661
Punktów
1395
Byłem po jednej stronie barykady,teraz jestem po tej drugiej,wiem oco chodzi i nie ma nic za darmo.
Chcąc mieć/dostać trzeba od siebie dać lub wyłożyć flote cieżko wczesniej zarobioną.
 

MTM

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
11.08.2014
Postów
4135
Punktów
874
Miasto
z charakterem
Właśnie... Ale pracownicy nie widzą tego, że to wszystko kosztuje...
Narzędzia kupią się same, zusy etc. same się zapłacą, licencje, aktualizacje itd...
Wszyscy widzą ile bierzesz... nie ile wydajesz...
 

JerryG1

SuperMechanior
Dołączył
14.10.2013
Postów
1139
Punktów
109
Wiek
70
Miasto
Londyn
Może to ne pasuje do rzeczywistości co napiszę, ale dla mnie płatność za pracę za godzinę prędzej czy później wymrze śmiercią naturalną, potrafię ciężko pracować, ale jak dostaję za godzinę i żadnej prowizji nic ponadto, to nawet nieświadomie nie dam z siebie 100 % i zawsze będę starał się po linii najmniejszego oporu, oszczędzając energię i nie dbać o efektywność. Efektywność pracy zjawia się dopiero gdy od tego zależą zarobki.

Tu sie lekko nie zgodze, jak dobrze zrobic skladanie silnika po szlifie walu czy kiedys czy teraz trzeba go dokladnie umyc, wydmuchac kanaly itp. a to mozna zrobic na odpieprz lub dokladnie.
Kiedys na przelomie 70/80 tych lat moj szef prywaciarz wyskoczyl z gadka ze na mnie nie zarabia jak skladam silniki, odpowiedzialem mu ze u niego jestem blacharzem a ze nie masz dla mnie pracy przy blacharce a przyjmujesz do remontu silnika auta kolegow to rob sobie sam z pomocnikiem i poszedlem sobie do domu :D
To byl zwykly Zuk i wrocil po ich skladaniu nie przejechal wiecej jak 30.000km jak panewki zaczely znowu dzwonic i za frico byl znowu remont ze szlifem walu.
Ten nastepny remont sam zrobilem, klient zadowolony i wiecej nie uslyszalem podobnego tekstu dopuki tam pracowalem.

A teraz z innej beczki, gdzies na Podlasiu w SKR mechanicy w 70-tych latach na akordzie :D
Akurat naprawiali skrzynie tez Zuka, prosciutka a klient nie dojechal do domu jak mu choinka sie rozsypala bo kto tam bedzie sie bawil na akordzie w pasowanie elementow, w dystanse itp. liczy sie sztuka na papierze :D

Po to sa cenniki, jakis tam procent powinien miec mechanik od robocizny, wtedy pracuje na swoj procent bo od tego zaleza jego zarobki a na godzine to ja moge dlubac w nosie :)
 

Marcinglasgow

SuperMechanior
Dołączył
10.02.2015
Postów
211
Punktów
31
Właśnie... Ale pracownicy nie widzą tego, że to wszystko kosztuje...
Narzędzia kupią się same, zusy etc. same się zapłacą, licencje, aktualizacje itd...
Wszyscy widzą ile bierzesz... nie ile wydajesz...

No wlasnie. widza tylko ze klijent placi kilka set zl za naprawe i przelicza w dglowce ile ten prywaciarz na mnie zarobil. Tylko ze on bieze wyplate i idzie do domu a kosztow prowadzenia firmy nie widzi. Zreszta nikomu nie bronie otwierania wlasnego warsztatu. wiekszosc z nas wie jak to wyglada od poczatku.
 

metalworks

SuperMechanior
Dołączył
29.01.2015
Postów
174
Punktów
54
Wiek
37
jak to jest ? skończyłem szkołę jako mechanik operator pojazdów i maszyn rolniczych mam gosp i trochę sie tych ciągniku i maszyn naprawiało swoje auto tez klocki oleje filtry płyny itp mam ogólna wiedzę mechaniczna a gdy szukam pracy jak mechanik samochodowy wszędzie chcą z doświadczenie w mechanice samochodowej samodzielnego mechanika, no okej tylko gdzie mam nabyć to doświadczenie....

Masz ciekawe wykształcenie więc nie szukaj pracy tylko jako mechanik samochodowy. Naprawiać trzeba nie tylko samochody. Ja z rocznym doświadczeniem w pracy w elektronice miałem oferty pracy jako mechanik silników spalinowych w agregatach prądotwórczych w innej zaś bardzo znanej firmie - mechanik silników spalinowych w agregatach chłodniczych. Obecnie pracuję jako elektromechanik wózków widłowych i nie mogę narzekać.
 
Do góry Bottom