Cześć wszystkim. Panowie czy jest możliwość żeby w tym samochodzie z tym silnikiem dymiło na biało i nie była by to uszczelka pod głowicą?
Wczoraj wymieniałem membranę odmy i uszczelkę pod pokrywą zaworów, były w opłakanym stanie - objawy ESP check i dziwne hałasy. Po wymianie jak ręką odjął. Wszystko elegancko chodziło. Zrobiłem jakieś 60km. Zatrzymuję się na światłach, start zielone dodaję gazu a tu nagle wręcz wybuchło białym dymem. Jakby ktoś rzucił granat dymny. Zjechałem na pobocze zgasiłem silnik chwilę odczekałem i odkręciłem korek wlewu płynu chłodniczego, chciałem sprawdzić czy w płynie nie ma oleju i wtedy płyn zaczął się wylewać na drogę, wyleciało gdzieś 1/2 płynu. Następnie odpaliłem samochód dalej dymił ale mniej. Po jakimś czasie znowu odpaliłem i odjechałem ale już przestało dymić. Po 2 godzinach odpalam i dymi + cała masa błędów i ESP.. Budzę się rano i jadę (innym samochodem) do sklepu po płyn i tester co2.
Przyjeżdżam dolewam płynu odpalam auto, na biegu jałowym dymi delikatnie + woda z rury wydechowej. Błędów brak.
Jadę się przejechać z tyłu nie widać dymienia jeździ się normalnie, aż do momentu kiedy się zatrzymałem na pasach. Dodaję gazu i naglę auto zaczęło tracić moc patrzę w lusterko a za mną biało dosłownie biało nic nie widać. Zjechałem na bok, odczekałem chwilę i normalnie odjechałem.
Przyjeżdżam pod dom odkręcam korek wlewu i mocuje korek z płynem do sprawdzenia płynu na zawartość co2 i po chwili płyn z zbiorniczka ucieka przez korek wlewu, i tak za każdym razem jak odkręcam korek. Temperatura silnika około 100 stopni.
Jakie inne podzespoły mogą powodować dymienie, takie konkretne dymienie.
Dzwoniłem po sprawdzonych mechanikach i niestety, terminy, trzeba czekać minimum 2 tygodnie...
Pozdrawiam!
Wczoraj wymieniałem membranę odmy i uszczelkę pod pokrywą zaworów, były w opłakanym stanie - objawy ESP check i dziwne hałasy. Po wymianie jak ręką odjął. Wszystko elegancko chodziło. Zrobiłem jakieś 60km. Zatrzymuję się na światłach, start zielone dodaję gazu a tu nagle wręcz wybuchło białym dymem. Jakby ktoś rzucił granat dymny. Zjechałem na pobocze zgasiłem silnik chwilę odczekałem i odkręciłem korek wlewu płynu chłodniczego, chciałem sprawdzić czy w płynie nie ma oleju i wtedy płyn zaczął się wylewać na drogę, wyleciało gdzieś 1/2 płynu. Następnie odpaliłem samochód dalej dymił ale mniej. Po jakimś czasie znowu odpaliłem i odjechałem ale już przestało dymić. Po 2 godzinach odpalam i dymi + cała masa błędów i ESP.. Budzę się rano i jadę (innym samochodem) do sklepu po płyn i tester co2.
Przyjeżdżam dolewam płynu odpalam auto, na biegu jałowym dymi delikatnie + woda z rury wydechowej. Błędów brak.
Jadę się przejechać z tyłu nie widać dymienia jeździ się normalnie, aż do momentu kiedy się zatrzymałem na pasach. Dodaję gazu i naglę auto zaczęło tracić moc patrzę w lusterko a za mną biało dosłownie biało nic nie widać. Zjechałem na bok, odczekałem chwilę i normalnie odjechałem.
Przyjeżdżam pod dom odkręcam korek wlewu i mocuje korek z płynem do sprawdzenia płynu na zawartość co2 i po chwili płyn z zbiorniczka ucieka przez korek wlewu, i tak za każdym razem jak odkręcam korek. Temperatura silnika około 100 stopni.
Jakie inne podzespoły mogą powodować dymienie, takie konkretne dymienie.
Dzwoniłem po sprawdzonych mechanikach i niestety, terminy, trzeba czekać minimum 2 tygodnie...
Pozdrawiam!

!
No bo jak to jest że raz dymi a raz w ogóle ? ale to była moja ostatnia nadzieja. Jutro wykręcę świece.


