<Denerwuje> mnie autentycznie takie gadanie,że za 1000zł nic dobrego sie nie kupi.
Usunięcie wulgaryzmu- Marlena.
Nie wściekaj się Dyziek. Po prostu czego innego oczekujesz ty od samochodu za tysiaka (po prostu tłuczesz go aż do momentu zajechania lub dalszej odsprzedaży za podobną kasę), a czego innego oczekuje potencjalny uzytkownik kupując auto za tysiąc złotych z myslą o wojażach z rodziną nad morze, a może po Europie

. Kogoś, kto kupuje nowe auto ma za "frajera", który przepłacił. Skoro nowe auto kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych, on kupuje auto za tysiaka i mysli, że zaoszczędził, a wręcz wszystkich przechytrzył, jaki to zrobił niesamowity deal

będzie tylko lał paliwo i bezobsługowo jeździł. Tak się nie da. To jest chore myślenie. Owszem, coś tam znajdziesz od biedy, ale nie licz, że będzie to funkiel nówka nie śmigana

Co z tego, że ktoś kupi rzęcha za 500 zł, gdzie trzeba natychmiast!!! wyłozyć ze 3 tys., żeby to łajno doprowadzić do ładu.
To może lepiej od razu wyłozyc te dodatkowe pieniądze w zakup, a na pewno "trafisz" na lepiej utrzymany samochód.
Widziałem takie samochody za tysiaka. Czasem coś tam wynajdziesz, ale były też takie ze "zmodyfikowanym" przez użytkownika układem hamulcowym hamującym na 3 (sic!) koła, ponieważ wymiana kawałka przewodu metalowego była dla niego zbyt "kosztowna", więc go zakuł młotkiem

Zapytałem kiedyś gościa, co ma zamiar z tym zrobić - przecież trzeba czasem zrobić przegląd rejestracyjny, a o bezpieczeństwie innych nie wspomnę.
Zapytałem się wprost. Co będzie, jak trzeba będzie awaryjnie zahamować przed przejściem dla pieszych, przez które będzie przechodziło dziecko. Odpowiedź padła "będę jeździł powoli"

Pozostawię to bez komentarza.......