Dziś auto chodziło ze 40 minut zanim się wywaliło. Co prawda znów falowało na jałowym, więc uważam, że do póki nie występuje główna usterka to i tak nie pracuje poprawnie, ale mimo wszystko do tego czasu się wkręca etc. Nie wykluczam, że nakładają się na siebie usterki w liczbie więcej niż 1, ale o tym zaraz.
Przed pierwszym odpaleniem po nocy postanowiłem zrobić test ciśnień sprężania na zimnym silniku, aby mieć wgląd w sprawę oraz punkt odniesienia.
wartości odpowiednio:
1 -12,9
2-12,9
3-13,1
4-13
Zmierzyłem także manualnie wakuometrem podciśnienie na jałowym biegu w kolektorze ssącym i wynosiło 0,7kPa co daje 710mBar (nie wiem skąd odczyty w okolicach 300mBar na diagnoskopach)
Drugi pomiar zamierzałem wykonać w momencie wystąpienia usterki na rozgrzanym silniku, do czego odpowiednio się przygotowałem i w razie czego dorobiłem także króciec z długą rurką do sprawdzenia szczelności.
https://zapodaj.net/ae12c7f0f5a52.jpg.html
Przy okazji obejrzałem świece - czarne okopcone (jakby bogata mieszanka?)
https://zapodaj.net/930b41a8a80c9.jpg.html
Silnik chodził długo zanim główny objaw wystąpił, ale jednak stało się, nagle wzrosły obroty do 2tyś, i na otwarcie przepustnicy reagował duszeniem. Nagrałem krótki film.
Zanim zabrałem się za powtórny pomiar odłączyłem sondę regulacyjną. Na rozpiętej kostce odpaliłem ponownie. na jałowym chodził nieciekawie, kulał i słychać było wypadanie zapłonów, jednak dawał się wkręcać na obroty. Spróbowałem odpalać kilka razy i za każdym razem tak samo. Postanowiłem potwierdzić, więc, że gdy zepnę sondę to nie będzie się kręcił wyżej, jednak tak się nie stało. Po złączeniu kostki chodził (nie licząc falowania i zawyżonego biegu jałowego) poprawnie jeszcze kilka godzin, tzn dawał się wkręcać na obroty za każdym razem, ani razu nie wywalił błędu czujnika MAP, słowem aż już miałem dość go słuchać pracującego parę metrów dalej
Nie wiem co się wydarzyło i jak to tłumaczyć. Brzmi to niczym jakieś szarlatańskie grzebanie przy kostce sondy. Nie jestem w stanie wyjaśnić jasno co by to dało, musiałbym spytać klientów, wg nich co druga usterka jest spowodowana "luźną, zawilgocona, nieprzewodząca kostką, która trzeba poruszać"

Tutaj jednak nie mam pojęcia o co chodzi. Gdyby nawet założyć, że kostka , a bliżej piny nie miały połączenia to auto by pracowało bez odczytu sondy i takie cyrki by się nie działy. Chwilowo zostawiam to dziełem przypadku, bo sprawa jest niepotwierdzona i będę próbował jutro znów auto zmusić do wystąpienia objawu.
W każdym razie nie mierzyłem powtórnie sprężania, bo nie było objawu, na który czekałem,, a który to wystąpił tylko do momentu aż nie została rozpięta i spięta kostka sondy.
Jedyne co zrobiłem to po kilku godz wykręciłem jedną świecę i ją obejrzałem, zauważalne było wypalenie sie fragmentu sadzy i miejscami świeca robiła się już biała (?) Przy okazji zmierzyłem ciśnienie na tym jednym cylindrze (4) i wynosiło 9,5 czyli był spadek w stosunku od zimnego do bardzo rozgrzanego silnika rzędu 3,5bar
https://zapodaj.net/db02fd2785018.jpg.html
Zrobiłem jeszcze raz diagnostykę parametrów bieżących i uwagę zwróciła dla mnie pozycja położenia przepustnicy. Nie wiem czy dotychczas to przeoczyłem czy było wcześniej ok, ale dziś wynosiła 65% a za jakiś czas 45% na zamkniętej przepustnicy. To by mogło tłumaczyć jak myślę zawyżony i niedoregulowany bieg jałowy. Po otwarciu przepustnicy do pozycji maksymalnej odczyt dochodził do 97%, jednak po odpuszczeniu zawsze spadało do kilkudziesięciu procent a nie do zera(lub liczby bliskiej zeru)
https://zapodaj.net/d558fd2c15dd1.jpg.html
Nie miałem już czasu wywalić jej z auta i zmierzyć TPS na stole, zrobię to jutro(by wykluczyć zły odczyt przez diagnoskop, lub problem z sterownikiem/przewodami - w co wątpię), lub też będę miał dojście do drugiej całej nawet.
Wnioski na dziś?
Myślę, że gdyby usterka była mechaniczna lub wskazująca na gubienie ciśnienia po rozgrzaniu silnika to dziś powinna wystąpić ewidentnie, więc może jednak elektryka gdzieś leży.
Co Wy na to Panie i Panowie

?