Niestety (lub stety) tak właśnie to widzę. Gdybym tutaj próbował sprzedać taki samochód to szansa na to, że to podniosłoby wartość jest według mnie bardzo mała i prędzej spodziewałbym się pytania dlaczego to w ogóle zrobiłem i to w tym złym znaczeniu tego słowa, czyli z sugestią że staram się zataić nazwijmy to "prawie dziury" właśnie przez zamalowanie ich. Gdybym dał argument, że to należało zrobić, bo inaczej w ciągu roku z auta zniknęły by progi to nie wiem czy bym spotkał klienta, który by mi nie odpowiedział "aha, a więc wliczamy to w eksploatację auta, bo to trzeba było zrobić ze względu na przegląd" - sam bym tak odpowiedział, bo taki mi się wniosek nasuwa.
Natomiast to tylko teoria podparta nazwijmy to znajomością miejsca. Jeżeli gdzie indziej jest inaczej i ja tego nie rozumiem, to nie znaczy że to źle, to znaczy po prostu że ja tego nie rozumiem.
Natomiast to tylko teoria podparta nazwijmy to znajomością miejsca. Jeżeli gdzie indziej jest inaczej i ja tego nie rozumiem, to nie znaczy że to źle, to znaczy po prostu że ja tego nie rozumiem.
ja to rozumiem byłem widziałem wróciłem, to jest inna planeta 