Toomii, Zimoon, po co ten sarkazm??

Dziś osobiście męczyłem Cytrynę, przetrwała próby, jeździ normalnie i jest nadzieja, że to koniec problemów.
Problem był złożony a brak czasu na definitywne rozwiązania tylko to wszystko potęgował. Jednak z pomocą przyjaciół, kiedy się wspólnie pomyśli to po takiej burzy mózgów można zrealizować każdy plan...
Kupiłem bliźniaczy sterownik (Sagem), nie majątek bo 180 zł, na nim postawiłem samochód na nogi.
Obecnie mam dwa zrobione sterowniki, bo stary działa na sklonowanym wsadzie z "nowego". Za to stratą jest to, że nie mam działającego fabrycznego pilota do zamka centralnego (dwa przyciski) bo trzeba było przypisać bsi z nowym, oczywiście używanym sterownikiem a wtedy pilot już nie zadziała bo może być zaprogramowany jeden raz. Jednak i na to mam już sposób bowiem będę miał dwa kluczyki z pilotami za 89 zł (a był jeden plus drugi ale bez pilota). Pestki (transpondery) oczywiście nowe, to groszowa sprawa. Udało się stary sterownik zmotywować do tego by przyjął "nowy" program i o dziwo, wszystko ruszyło z małym ale...
Parametry na pierwszy rzut oka były ok, obroty wału widoczne, klucze się logowały poprawnie ale silnik jakby chciał ale nie zaskakiwał. Okazało się, że nowa bo półroczna pompa paliwa dała dupy. Zmierzone na listwie ciśnienie paliwa okazało się "loteryjne", skakało sobie jak chciało. Regulator ciśnienia zatopiony w obudowie pompy był wadliwy, poza tym jest tam dekielek, pod którym on sobie tam siedzi i ten dekielek spada, przemieszcza się bo jest źle wykonany. Ciśnienie na listwie wahało się od 0,5ba do nawet 8-10ba więc nie ma mowy o tym by wtryskiwacze się ruszyły. Zmyliła mnie ta pompa, przecież wymieniona na nową i ma pół roku. W zasadzie to od niej wszystko się zaczęło i na niej się skończyło...
Teraz mam starą pompę jako stelaż ale z nowym "silniczkiem".
Wymieniony czujnik obrotów wału pokazywał obroty, zdawał się być ok ale tak jakby ktoś mu "zamienił fazy" albo był nie od tego modelu (używka) a sprzedawca deklarował, że jest taki jaki potrzebuję. "Nowy" czujnik zdobyłem na wszelki wypadek, na nim silnik jednak nie odpalał. Po założeniu starego czujnika wszystko było normalnie ale nie była to wina samego czujnika bo silnik rzucił palenie właśnie na starym czujniku.
Te czynniki spowodowały, że było sporo zabawy z tym jeździdłem ale koniec całej akcji jest pozytywny.
Ciężko jest o dziewiczy wsad do mojego sterownika, w zasadzie jest niedostępny i chyba kilka osób z forum o tym już wie... Niemniej dziękuję im za życzliwość i chęć pomocy...
Kończąc powiem, że czasem diagnoza nie pokazuje wszystkiego. Kiedy dochodzi jeszcze czynnik pecha, kiedy podczas pomiarów to co wadliwe chwilowo działa, kiedy za drugim razem wynik jest podobny, cały robota odbywa się bocznym torem... Miałem pecha to raz a dwa - ciągle to od siebie odpychałem zamiast zająć się od początku do końca...