• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Zarobki mechaników

toomii76

toomi
Dołączył
2.11.2014
Postów
13408
Punktów
6886
Miasto
turek
WWW
www.takniewiele.pl
ja nie chciałem za 4500 robić jak miałem szefa który miał małe pojęcie a wymagał, żeby robić tak jak on chce.
Mechanicy w podeszlym wieku mają swoje nawyki, nie nadają się do współpracy bo mają na wszystko swoje zdanie i brak poszanowania własności klienta
Dlatego pomimo dobrych warunków z mojej strony , ciężko znaleźć kogoś na stałą współpracę.
sorry, jeśli to nie była żaluzja do mnie, to naprawdę sorry :) serio, śmiechłem czytając to:D:D:D:D:):):):)
 

turbokrzychu

SuperMechanior
Dołączył
24.05.2014
Postów
464
Punktów
112
Obróbka skrawaniem jest dla mnie trochę zbyt monotonna. Nie czułem się tam dobrze ;) chociaż pieniądze dają lepsze niż na większości warsztatów, ale to nie mój świat. Chciałbym zostać w temacie motoryzacji.
Co do pracy w Gorzowie, to sory ale żeby dojechać do Gorzowa w 40 minut to na pewno nie moim matizem na 3 kołach.
Po za tym jakbym już miał robić ponad 100km od domu, to mam 2km do granicy polsko- niemieckiej, już wolałbym tam się gdzieś zahaczyć.
I powiedz mi jedno, czy zamiast skompletować wózek w potrzebne narzędzia, wydać na te 4 nasadki, 2 wkrętaki i jakieś szczypce, to lepiej jest jak robotę która miała być zrobiona w godzinę, robić w 3 godziny bo trzeba kombinować bo nie ma takiej nasadki, tamta wyrobiona. No i przypominam że to serwis ASO. Więcej i lepszych narzędzi mam u siebie w blaszaku, niż którykolwiek mechanik od nich. I to nie jest moje widzimisię. Bo przez ten tydzień trochę już poznałem mechaników, kilku już też ma plan ucieczki :D
A mi chodzi o normalną umowę, kibel i umywalkę na warsztacie i narzedzia do pracy. To aż takie duże wymagania ?
 
Ostatnia edycja:

Diagbox10

-*-*-
Dołączył
5.04.2018
Postów
7336
Punktów
1212
Miasto
trasa lublin siedlce
Wspolczuje wlascicielom zakladow mechanicznych i pracownikom. Naciska sie takich malych przedsiebiorcow z kazdej strony a duzi w ch.ja leca. Dzis bylem przy takiej akcji. Serwis miedzynarodowy polecial w trąbe z dokumentacja zaworow bezpieczeństwa. Gość z UDT zablokowal prace urzadzenia ktore prawie unieruchomilo szpital. Takich kuta...w powinni pilnowac a nie drobnych ciulaczy.
 

metalworks

SuperMechanior
Dołączył
29.01.2015
Postów
174
Punktów
54
Wiek
37
Widzę, że nie tylko u mnie jest tak "rewelacyjnie", że często noszę narzędzia i elektronarzędzia z domu do pracy żeby zrobić jakąś konkretną robotę :) Choć jakby nie było to jest chyba popularne rozwiązanie na zachodzie i w USA, że mechanik musi robić swoimi narzędziami (ale pewnie za to ma i więcej $).
 

Marcinglasgow

SuperMechanior
Dołączył
10.02.2015
Postów
211
Punktów
31
Widzę, że nie tylko u mnie jest tak "rewelacyjnie", że często noszę narzędzia i elektronarzędzia z domu do pracy żeby zrobić jakąś konkretną robotę :) Choć jakby nie było to jest chyba popularne rozwiązanie na zachodzie i w USA, że mechanik musi robić swoimi narzędziami (ale pewnie za to ma i więcej $).

Dokladnie takie rozwiazanie jest najlepsze. Nie gubia sie narzedzia, srubokrety nie pekaja od mlotka i wszysto jest na swoim miejscu. Zreszta wozek z podstawowymi narzedziami to nie jest kosmiczny wydatek i kazdy mechanik powiniem miec swoj
 

turbokrzychu

SuperMechanior
Dołączył
24.05.2014
Postów
464
Punktów
112
Ale w stanach inaczej się pracuję, mam gościa który pracował w stanach jako mechanik i mówił że robotę się fakt robiło, ale wszystko z takim zaangażowaniem jak byś dla siebie robił, szef takich chwalił, robota lżejsza i więcej trochę myślenia. No i jak wybijał piątek to już wszyscy żyli weekendem, szef rozpalał barbecue przywioził piwko i teoretycznie jeszcze w czasie pracy zaczynali wspólnie weekend. No a i nawet ci nisko stanowiskowi mogli sobie pozwolić na fajne życie. Inny świat.
W Polsce w większości warsztatów musisz zapierda*ać jak osioł, a i tak za mało i jak byś mógł to jeszcze w sobotę najlepiej jak najdłużej.
 
Ostatnia edycja:
A

Anonymous123

Jak miałem biznes kiedyś w innej branży, to tak podchodziłem do tematu. Niestety, z takim podejściem pracownicy szybko poczuli luz przez caly tydzień, bo szef to przecież fajny luźny gość i zrozumie, ze mi się dzisiaj nie chce.
 

turbokrzychu

SuperMechanior
Dołączył
24.05.2014
Postów
464
Punktów
112
Bo u nich to jest normalne podejscie. W stanach dzięki takiemu podejściu pracownicy mają motywację i chęci do pracy. U nas jak ktoś tak robi i ma nierobów na warsztacie to zamiast robić cokolwiek, mając troche luzu, to zaraz patrzą jak piwko albo flaszkę zrobić i sie gdzieś poopierdal*ć :D
 

Marcinglasgow

SuperMechanior
Dołączył
10.02.2015
Postów
211
Punktów
31
Bo u nich to jest normalne podejscie. W stanach dzięki takiemu podejściu pracownicy mają motywację i chęci do pracy. U nas jak ktoś tak robi i ma nierobów na warsztacie to zamiast robić cokolwiek, mając troche luzu, to zaraz patrzą jak piwko albo flaszkę zrobić i sie gdzieś poopierdal*ć :D

Po jednym takim piatku codziennie by przychodzili na bombie
 
A

Anonymous123

Otóż to. Zbytnie skrócenie dystansu jest w naszym społeczeństwie nie zdrowe. Ponad dekadę temu byłem zarobkowo we francji. Weekend zaczynał sie czasami w czwartek. Ale plan byl wykonany.
 

turbokrzychu

SuperMechanior
Dołączył
24.05.2014
Postów
464
Punktów
112
To jest druga strona medalu. Tak naprawdę pracując jako mechanik bierzesz dużą odpowiedzialność za to co robisz. No i porządny mechanik musi mieć dużą widzę, umiejętności i predyspozycje do tego.
A idziesz do pierwszego lepszego zakładu metalurgii z jakimś tam podstawowym pojęciem technicznym, miesiąc szkolenia i już potrafisz obsługiwać maszynę taką dajmy na to krawędziarkę, czy frezarkę. No i dostajesz na wejściu 3 tys, potem można to dociągnąć do 5tys na rękę w miarę możliwości. I tak naprawdę ustawiasz program, montujesz detal i robi się powiedzmy 20 minut, ot cała robota.
To jest smutne, ale w metalurgi miałem dobre zarobki. Ale nie wyobrażam sobie robienia czegoś innego teraz niż samochody i branża motoryzacyjna.
Dostałem ofertę z Norauto, jeszczę w sprawie pieniędzy ma się dyrektor skontaktować do końca tygodnia. Ale jest zajebista atmosfera na warsztacie bo dwóch moich koleżków pracuję, no i normalne umowy, ubrania robocze prane, narzędzia sto razy lepsze niż w ASO toyoty. Mam ofertę jeszcze na sprzedawce w hurtowni motoryzacyjnej, tu znowu praca przy biurku i rozmowa z klientami. Ale nadal w branży :D
 

Papandreu

SuperMechanior
Dołączył
16.09.2012
Postów
288
Punktów
126
Wiek
54
Miasto
Gliwice
Mechanika Pojazdowa Gorzów.
Właśnie doszedłeś do sedna. W ostatnim zdaniu napisałeś, że każdy bez żadnych ambicji i większych umiejętności znajdzie prace za minimum 2500 zł na rękę. Nawet powiem więcej. W dużych aglomeracjach w strefie, tak jak u mnie, dostaną nawet 3000 zł wzwyż. Kwestia regionu i uprzemysłowienia. Wiadomo, że tereny bardziej "rolnicze", nie posiadające większego przemysłu, a tym samym nie oferujące w miarę dobrze płatnych miejsc pracy powodują, że płaca rzędu 2500 zł na rękę, to złapanie Pana Boga za nogi. Tak to już jest. Ale też masa ludzi w związku z tym wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu lepszego rynku pracy (a zwłaszcza płacy). Więc teraz nie ma co się dziwić, że mało jest osób, chcących podjąć pracę w branży samochodowej za kwotę rzędu 2500-3000 zł.

Pracownik również chce zarabiać, kupic mieszkanie, samochód i pojechać na wakacje. Oferuję dobre warunki, ale pracownik musi zarobić na swoją wypłatę. Atmosfera bardzo dobra, nie krzycze, nie wyzywam, nie popedzam ale tez nie płacę pełno etatowego wynagrodzenia za pracę na 1/4 etatu. To jest problem naszych czasów. Mechanicy w podeszlym wieku mają swoje nawyki, nie nadają się do współpracy bo mają na wszystko swoje zdanie i brak poszanowania własności klienta( to tak z wlasnego doświadczenia-bez szufladkowania grupy wiekowej) .Młodzi najczęściej mało zdolni, na wstepie mają wymagania a później może pokażą czy coś umieją.

Zgadza się. Każdy pracownik chce zarobić, więc tłumaczenie komukolwiek przez kogokolwiek, że "sorry, taki mamy klimat" i więcej nie dam ci zarobić, jest całkowicie bez sensu, ponieważ nikt nie będzie pracował dla "idei", a tak to jest przy wypłacie rzędu 2500 zł (dobrze jak jeszcze w całości, a nie na raty).
Piszesz - mechanicy w podeszłym wieku mają swoje nawyki. Mają. Są już często w zasadzie niereformowalni. Oni bardziej myślą o jak najszybszym zakończeniu kariery zawodowej i "doczołganiu" się do jakiejś pseudo-emerytury, pomostówki czy coś w tym rodzaju. I zazwyczaj nie myślą o szeroko pojętej nauce i zdobywaniu nowych doświadczeń. Mentalnie żyją jeszcze w technologii napraw samochodów marki fiat 125p, polonez, tudzież mercedes w 124, może audi 80 b4.
Tak szczerze. Daj mu samodzielnie wymienić klocki hamulcowe w pojazdach z elektrycznym ręcznym, okaże się, że nie wie, jak się za to zabrać. O jakiejkolwiek bardziej skomplikowanej "diagnostyce" komputerowej to już raczej zapomnij. Ale taki "mechanik" zgodzi się jeszcze pracować za 2500-3000 zł. Bo nie ma innego wyjścia. W jego wieku nie ma już wielkich możliwości wybrzydzania w wyborze pracy (mówimy tu w zasadzie o osobach 60+).
No a teraz "rodzynki" w wieku 20+. Najczęściej absolwenci "niedzielnych" szkółek samochodowych typu technika z doświadczeniem zawodowym zazwyczaj tak nikłym i mizernym (chociaż są wyjątki od reguły), że szkoda gadać. No ale często tak bywa, gdy jedynym argumentem podjęcia nauki w szkole samochodowej jest to, że "w naszej rodzinie przydałby się mechanik samochodowy". O aspiracjach, manualnych zdolnościach, chęci zdobywania wiedzy i doświadczenia takiego kandydata w branży wtedy jakoś cicho. A że rodzice tak posłali...………..
Nie ma co się dziwić, że z takimi "umiejętnościami" nikt nie zaoferuje im na początek kwoty wyższej niż powiedzmy 2000 zł. A oni mają już na wstępie wymagania typu 3000-4000 zł. Nie myślą o tym, że z pustego to i Salomon nie naleje. Że człowiek prowadzący "biznes" nie będzie dokładał do interesu zatrudniając po prostu "słupa" bardziej do obsługi miotły, a nie wykwalifikowanego, SAMODZIELNEGO mechanika.

I tak kółko się zamyka. Starzy mechanicy ze starej (często tej dobrej szkoły) wykruszyli się, natomiast młodzież z ery smartfona, fejsbuka i innych portali społecznościowych nie za bardzo ma gdzie i jak nabyć doświadczenie, a często nie ma takiej możliwości, bo to etap długi i męczący, a początki mało płatne.
Po co taki delikwent ma pracować jako wiecznie brudny mechanik za 2000-2500 zł, skoro jego kolega z klasy zarabia jako kierowca, bądź pracownik na produkcji kwotę rzędu 3000 zł " mający czyściutkie rączki niczym lalunia z tipsami.

I powiem więcej. Będzie coraz gorzej.
Niestety. Wychodzi bokiem ogólne "zaniżanie" cen w branży, które trwa od wielu, wielu lat. Te wymiany sprzęgieł po 250 zł, rozrządów po 150 zł, opon po 40 zł, diagnostyka komputerowa za 50 zł, wymiany uszczelki pod głowicą za 300 zł, wymiany silnika za 700 zł. Przy takim "cenniku" żaden mechanik nie wykona przerobu, aby zarobić z 5000 zł na rękę, zarobić na swój zus, podatki i jeszcze przynieść zysk swojemu pracodawcy.
Zakłady, które stoją już "mocno" na rynku i wyspecjalizowały się w swojej branży, plus dostosowały swoje warsztaty do "nowej", bardziej wymagającej klienteli (cenowo też) jakoś dadzą sobie radę. Te zakłady, które "przeoczyły" ten moment, pomału będą borykać się najpierw z brakiem kadry pracowniczej, później z możliwościami rozwoju i zakupu/rozbudowy warsztatu i pozostaną w tym miejscu do jego "naturalnej śmierci" w dłuższej perspektywie czasu. Oczywiście. Pozostaną jeszcze "garażowcy", ale oni często pracując w szarej strefie i zarabiając mimo wszystko "na etacie" jakoś przetrwają. Niestety. Prawda jest brutalna.
Także nas mechaników czeka niestety długotrwały proces UŚWIADAMIANIA klientów, że DOBRA JAKOŚĆ naprawy/obsługi samochodu MUSI kosztować. I nie ma tu innej opcji. Nie może być tak, jak to opisał klient poniżej

Witam,

Otóż specjalnie założyłem konto na tym forum, aby się was poradzić.
Kilka dni temu oddałem samochód do warsztatu, trząsło nim podczas jazdy, włączał się check i kontrolka Abs, silnik pracował nierówno. Myślę sobie świece albo cewka. Zrobiłem odczyt w Torque i wyszedł błąd 304 - wypadanie zapłonu 4 cylindra.
Po 3 dniach zadzwonił gość z warsztatu, że wymienił świece, przewody zapłonowe i czujnik cofania (to ostatnie na moją prośbę akurat). Reszty wcześniej ze mną nie konsultował, od czapy wymienił bez jakiejkolwiek zgody.
I policzył sobie za wszystko.. 570zł.
Ponoć 320 sprzęt (4x świece i kable plus czujnik) i robocizna 250.

I teraz pytanie do was - czy to nie wydaje się za dużo? Kable + 4 świece na Allegro idzie dostać za około 130zł, hurtowo pewnie za 100zł (jasne, są droższe, ale nie oszukujmy się, nie kupiono takich) i czujnik 15-20zł. Ja rozumiem że warsztat też robi przebitkę na kupnie potrzebnych rzeczy do wymiany, ale żeby 3x?
No i ta robocizna - 250zł za wymianę świec i tych kabli, ile to roboty, 30min? To trochę droga roboczogodzina..

Nie twierdzę, że gość mnie oszukał, wydaje mi się po prostu ze to jest cholernie drogo, ale chciałbym poznać zdanie dużo bardziej doświadczonych użytkowników, najlepiej też jakichś mechaników.

Dla porządku dodam - robione auto Skoda Octavia 1.6 Mpi 2002r.
Warsztat we Wrocławiu, nie żadne Aso czy sieciówka, zwykły warsztacik z 3-4 pracownikami na uboczu.
Pozdrawiam i dziękuję za opinie.

W takim wypadku pozostaje tylko takie stwierdzenie

Boże uchowaj przed takimi klientami!

Tak już świątecznie życzę wszystkim zdrowych, spokojnych, w miarę śnieżnych Świąt Bożego Narodzenia.
Dla wszystkich odstresowania się i nabrania dystansu do tego, co w danym roku wykonywali lub z czym się borykali.
Mechanikom - spokojnej pracy przynoszącej wymierne dochody, mniej stresu w relacjach mechanik-klient.
Klientom - mało niespodziewanych awarii pojazdów, więcej wyrozumiałości do pracy mechanika, tym niemniej jak najmniej patologicznych sytuacji bycia oszukanym itp., ale za to doceniajcie swoich mechaników za to, że są - sądzę, że zawsze pomocni i usłużni. choć miejmy nadzieję, że nie z takim efektem, jak w stosunku do dwóch takich pań z US w Bartoszycach.

Bądźmy dla siebie zawsze ludźmi, a nie wilkami :)
 
Ostatnia edycja:

WOODOO

SuperMechanior
Dołączył
25.08.2014
Postów
6870
Porady
2
Punktów
3075
Mam taki pytanie- myślę, że zbieżne z tytułem tematu :D
Jak to jest u was ze szkoleniami pracowników ?
Są w ogóle jakiekolwiek, czy trza się samemu (oczywiście normalne, że trza być na bieżąco z zagadnieniami), ale np. obsługa czujników TPMS, klima, diagnostyka itp. ?
 

toomii76

toomi
Dołączył
2.11.2014
Postów
13408
Punktów
6886
Miasto
turek
WWW
www.takniewiele.pl
Mam taki pytanie- myślę, że zbieżne z tytułem tematu :D
Jak to jest u was ze szkoleniami pracowników ?
Są w ogóle jakiekolwiek, czy trza się samemu (oczywiście normalne, że trza być na bieżąco z zagadnieniami), ale np. obsługa czujników TPMS, klima, diagnostyka itp. ?
 

turbokrzychu

SuperMechanior
Dołączył
24.05.2014
Postów
464
Punktów
112
Koleś mój rok pracuję w Norauto, miał już z 6 szkoleń. Klimatyzacja, Bosch KTS, Car Audio, Montaż Haków z Westfalii, Szkolenie z zakresu diagnostyki elementów elektronicznych i elektrycznych, TPMS.
No i zapowiada się u niego na jeszczę więcej ;)
A ja osobiście zrobiłem przez te 3 lata co robiłem to tylko szkolenie z kół dwumasowych i sprzęgieł samonastawnych. U mnie było stwierdzenie że to szkolenia to ch*ja tam dają.
Ale jednak jak przyszło robić sprzęgło z tym systemem samonastawnym to gdyby nie to szkolenie to byśmy już na wejściu spartolili robotę. No i trzeba było załatwić urządzenie za 2k które to służy do montażu tego typu sprzęgiełek :D
Także moim zdaniem jakby ktoś wysyła pracowników na szkolenia to porządna firma :)
 

pawel2406

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
9.08.2018
Postów
3481
Punktów
1458
Wiek
54
Miasto
łódź
u mnie płaciłem za szkolenia i wysyłałem . w podzięce uciekł do anglii :( niestety z jezykiem polskim to tam pracy nie znalazł i tyle pracował u mnie teraz biedny pracuje w wulkanizacji i marudzi ze zimno
 
Do góry Bottom