Dzisiaj miałem taki przypadek, auto po wymianie głowicy, nowe wtryski, pompa 100%ok, a auto kopci na czarno, nie ma mocy.
Odpala ze strzała silnik co jakiś czas telepnęło. Korekta wtrysków 2 ok. a 2 powyżej normy(dochodzi do 190%).
Nie ma mocnych na awarię, rozrząd sprawdzony 3 razy, szczelność dolotu ok, EGR ok. Wydaje się auto git!
Odwiedził serwis autoryzowany- nic, pompiarzy i wtryski - nic, szefowa planowała zakup drugiego silnika bo termin końca serwisu mija i kary...
Auto miało jechać na hamownię do zestrojenia map i powietrza lub wykluczenie uszkodzenia stera...ale jeszcze szefowa przyszła do mnie żebym zerknął, ok.
W związku z tym że korekty były na dwóch za duże, pomyślałem zamienię wtryski miejscami i sprawdzę parametry.
Wyciągam nowe wtryski, patrze, stare podkładki miedziane pod końcówkami, myślę że do nowych wtrysków nie było nowych i chłopaki włożyli stare, ale...
tknęło mnie sprawdzić gniazda - lampka i lusterko i zdziwienie, światło odbija się miedzią...
okazało się że były podkładki, a wtryski były założone na podwójnych podkładkach.
Zdjąłem podkładki z wtrysków i włożyłem, auto odpala, zero kopcenia i jest moc ze mną...
Okazało się że rozpylacze z głowicy wystają 3-4mm, a z dodatkowymi podkładkami nie wystawały tylko lały nie wiadomo jak.
To tak dla potomnych.
Auto w serwisie i innych było dwa tygodnie, ogarnąłem w 2 godziny - przeciwnik był godny i coś mnie tknęło zajrzeć do dziurki
