Czytam sporo postów w tym temacie

I generalnie można wyczytać, jak należy postępować z klientem wszechwiedzącym, stojącym nad mechanikiem i patrzącym mu na ręce

Jak najbardziej pozytywna wiedza ^^ Właściwie to trochę się nie dziwię, że właściciel auta pilnuję

Telewizja wystawia nam wspaniałą opinię (Będziesz Pan Zadowolony), program w którym pokazane jest jak w warsztatach naciągają, Rysiek to obejrzy i potem uważa, że każdy warsztat tak robi.
Ostatnio przyjechał klient, że chce wymienić olej, mimo iż 3 razy usłyszał, że nie mamy czasu i nie za bardzo teraz, nalegał dalej. Po wymianie oleju, filtra oleju i powietrza usłyszał kwotę za wymianę 100 zł. Po czym nogi się pod nim ugięły i stwierdził, że może zapłacić 50 ;O Dodatkowo, chodził i patrzył na ręce, sprawdzał... Skończyło się na wybłaganych 80zł.
Przyjechał klient Porsche Cayenne, że coś mu stuka itd. Okazało się, że tuleje cylindrów 3 z 8 są do wymiany

Oczywiście szok no jak to. Pyta o cenę - około 18-20 tyś zł

Teraz przeżył drugi szok ^^ Pierwsze pytanie ile można z tej ceny zejść. Pierwsza myśl - Masz auta za 100-150 tyś i nie stać Cię na naprawę ? Spokojnie słucham dalej^^ No maksymalnie udało się zejść do 15-16 (używane tłoki, tuleje nie aluminiowe tylko żeliwne, kilka części, których nie trzeba koniecznie wymieniać

ale to tylko orientacyjnie, no przecież silnik nie na stole i nie rozebrany, to tylko kwota wstępna może być. Ale już widzę, nie zadowolenie, po telefonie do ojca, klient stwierdza. Ok robimy. Kilka dni później telefonował, że już jedzie, poźniej, że właśnie wyjeżdża z domu i do tej pory nie widać go
