Wszystko się zgadza !
Tylko, że właśnie zwiększona podaż obniża skutecznie ceny. Czyli to, że ludzie otwierają swoje warsztaciki w ocieplonych folią stodołach, generuje takie zachowania. Nigdy tego nie rozumiałem, że ludzie chcą otwierać swoje działalności. Gdyby nie fakt, że został mi po ojcu warsztat 4 stanowiskowy z pełnym zapleczem socjalnym, na pewno bym się tym nie zajmował, bo jest dokładnie tak jak napisaliście wyżej, wymagania w tej branży są ogromne, potrzebna wiedza, umiejętności i doświadczenie, do tego odpowiedzialność za życie i mienie właściciela pojazdu i sam fakt bycia człowiekiem orkiestrą na zakładzie też mnie już męczy. Trzeba być mechanikiem, lakiernikiem, szefem, pedagogiem, prawnikiem, księgowym, doradcą klienta i Bog jeden raczy wiedzieć kim jeszcze, żeby działalność jakoś szła.
Kiedyś w Piotrkowie były ze 3, może 4 warsztaty, obecnie jest ich na pewno koło setki i to tylko takich legalnych. O blokowcach to aż szkoda wspominać...
Chętnie podniósłbym stawki bo to się należy jak psu buda, oraz przyjął kolejnych pracowników by móc się konkretnie zacząć rozwijać, ale w obecnej syt. nie jest to możliwe. To tylko takie powolne ciułanie...
Ludziom w Polsce wydaje się, że każdy musi mieć samochód, a jego utrzymanie będzie kosztowało grosze, a wcale tak nie jest.
Ostatnio robiliśmy młodej dziewczynie Vectrę B, którą kupiła za 2400zł i kazała nam ją przygotować do jazdy.
Po tyg. u nas zostawiła 2000zł (razem z częściami), bo okazało się, że trzeba było zrobić ham przód i tył kompletnie, rozrząd kompletny, wymienić poduszki silnika, chłodnicę używkę, filtry olej i świece, do tego jakiś podnośnik szyby i dwa zamki w drzwiach. Pewnie coś tam jeszcze ale już sam z głowy nie pamiętam.
Ludzie muszą przede wszystkim zrozumieć, że utrzymanie auta nie jest tanie i nie każdy musi go posiadać jak to sie u nas przyjęło. Płot na podwórku leci, ale samochodów to u każdego po 3-5 stoi na placu...
I musi też być tak, że jest szef na warsztacie i są pracownicy. Szef dyryguje wszystkim, a pracownicy przeganiają robotą za odpowiednią stawkę. Wówczas możliwości na dofinansowania i rozwój są znacznie większe !
A jeśli nadal w tym kraju każdy sobie będzie rzepkę skrobał, bo ocieplił sobie folią stodołę, przebudował oborę i naoglądał się filmików na utubie, a później ma mały ZUS i zaniża stawki, żeby tylko się utrzymać, bo nic więcej nie potrafi dla klienta zaproponować, to dobrze nie będzie jeszcze długo....
Od str. właściciela warsztatu wymagania są ogromne, bo branża bardzo dynamiczna, rozwijająca się szybko i o szerokim zakresie.
Już lepiej sobie piekarnie otworzyć, przyjąć ludzi i ze spokojną głową kazać im codziennie lepić te same bułki i ten sam chleb, bez obciążenia psychicznego dla samego siebie.