Witam,
Mam następujący problem. Posiadam samochód: Skoda Fabia II 1.4 TDI. Dwa tygodnie temu podczas jazdy zapaliła mi się kontrolka check engine. Pojechałem do warsztatu samochodowego i po podłączeniu do komputera okazało się, że jest problem z zamykaniem się klapy przepustnicy. Mechanik zamówił nową przepustnicę - zamiennik. Niestety okazało się, że nie pasuje do samochodu. Zamówił zatem drugą (również zamiennik) i pomyślnie ją zamontował. Po odebraniu samochodu i przejechaniu kilkunastu kilometrów kontrolka ponownie się zapaliła i pojawił się identyczny błąd dotyczący przepustnicy. Wróciłem z powrotem do tego samego warsztatu i mechanik stwierdził, że musi sprawdzić instalację elektryczną, bo możliwe, że coś robi zwarcie. Ze względu na to, że trwało to bardzo długo nie czekałem na miejscu, tylko wróciłem do domu. Okazało się, że znowu wymienili przepustnicę - tym razem na oryginalną część. Gdy wsiadłem do samochodu, zorientowałem się, że nie działa klimatyzacja. Wcześniej działała bez zarzutu. Po ponownym powrocie do warsztatu i podłączeniu do komputera pojawił się błąd czujnika ciśnienia klimatyzacji. Po wymianie czujnika na nowy okazało się, że nie działa sprężarka - została zatarta. Mechanik, który naprawiał samochód twierdzi, że w żaden sposób nie popsuł klimatyzacji. Drugi mechanik, który również naprawiał mój samochód chwalił się, że było tak gorąco na dworze - powyżej 35 stopni, że wsiadł do samochodu i odpalił klimatyzację, żeby się ochłodzić. Potwierdził, że klimatyzacja działała. Do zatarcia doszło zatem w warsztacie. Czy jest możliwe, że zatarcie sprężarki było zwykłym zbiegiem okoliczności, czy mechanik, który sprawdzał instalację mógł ją popsuć?
Dziękuje z góry za odpowiedź
Mam następujący problem. Posiadam samochód: Skoda Fabia II 1.4 TDI. Dwa tygodnie temu podczas jazdy zapaliła mi się kontrolka check engine. Pojechałem do warsztatu samochodowego i po podłączeniu do komputera okazało się, że jest problem z zamykaniem się klapy przepustnicy. Mechanik zamówił nową przepustnicę - zamiennik. Niestety okazało się, że nie pasuje do samochodu. Zamówił zatem drugą (również zamiennik) i pomyślnie ją zamontował. Po odebraniu samochodu i przejechaniu kilkunastu kilometrów kontrolka ponownie się zapaliła i pojawił się identyczny błąd dotyczący przepustnicy. Wróciłem z powrotem do tego samego warsztatu i mechanik stwierdził, że musi sprawdzić instalację elektryczną, bo możliwe, że coś robi zwarcie. Ze względu na to, że trwało to bardzo długo nie czekałem na miejscu, tylko wróciłem do domu. Okazało się, że znowu wymienili przepustnicę - tym razem na oryginalną część. Gdy wsiadłem do samochodu, zorientowałem się, że nie działa klimatyzacja. Wcześniej działała bez zarzutu. Po ponownym powrocie do warsztatu i podłączeniu do komputera pojawił się błąd czujnika ciśnienia klimatyzacji. Po wymianie czujnika na nowy okazało się, że nie działa sprężarka - została zatarta. Mechanik, który naprawiał samochód twierdzi, że w żaden sposób nie popsuł klimatyzacji. Drugi mechanik, który również naprawiał mój samochód chwalił się, że było tak gorąco na dworze - powyżej 35 stopni, że wsiadł do samochodu i odpalił klimatyzację, żeby się ochłodzić. Potwierdził, że klimatyzacja działała. Do zatarcia doszło zatem w warsztacie. Czy jest możliwe, że zatarcie sprężarki było zwykłym zbiegiem okoliczności, czy mechanik, który sprawdzał instalację mógł ją popsuć?
Dziękuje z góry za odpowiedź