• Witamy na Forum Mechaników!
    Aktualnie przeglądasz stronę jako gość. lub
    Jako użytkownik uzyskasz pełen dostęp do forum oraz będziesz mógł tworzyć tematy oraz brać udział w dyskusjach.
    Gorąco zachęcamy oraz zapraszamy do rejestracji!

Samochód na start

Grzegorz.Józefów

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
31.08.2014
Postów
1466
Porady
1
Punktów
482
Miasto
Józefów
O matko ....Czytając Wasze opinie powoli wykluczam ropniaki ,francuzy ...
Fakt- nie znam się na mechanice ,silnikach,elektronice itp.Sam nic nie zrobie przy samochodzie jak go coś zaboli.
Jeździć też nim więcej niż te 15 tys nie będe .Też wolałbym te prostsze konstrukcje nie naszpikowane elektroniką ,ale też nie chciałbym starego złoma z prostym silnikiem i bez elektroniki.....Powiem tak - naprawdę nie ma co kupić w tych pieniądzach ,albo ja mam za duże wymagania ....W końcu odkładałem na niego kilka latek i chciałbym ,zeby mi posłużył też kilka lat....Nie chciałbym zmieniać samochodów jak rękawiczki bo za każdym razem będe miał mola.....Rozważam jeszcze toyotę ale one są drogie w moim budżecie Nie wspominam o audi bo to też wysoka półka cenowa.....Pozostałe modele prawie wszystkie w jednej cenie???
Jest jedna zależność, jak kupisz lepszy samochód nawet kosztem roku tzn starszy ale jest duża szansa że nie włożysz w niego za dużo w czasie eksploatacji, możesz też kupić młodszego francuza lub szweda ale w serwis włożysz krocie nie mówiąc o utracie wartości. Wszystko i tak zależy od konkretnego egzemplarza którego doradzeniem powinna zająć się kompetentna osoba posiadająca dużą wiedzę w zakresie napraw samochodów.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16292
Punktów
3344
Wiek
43
Miasto
PZ
Ostrzegałem Cię:

I jak czytam co piszesz jest tak jak zakładałem: im dalej idziemy w dyskusję tym więcej nie wiesz i tym większe są Twoje emocje.

Tak czy siak piłka jest po Twojej stronie, dostałeś tutaj wiele wskazówek. Podsumujmy i złóżmy to w całość:
- na Twoje potrzeby szukaj benzyny lub benzyny+LPG
- skoro nie potrzebujesz czegoś większego niż hatchback to tego nie szukaj
- skoro nie lubisz białego koloru to nie kupuj białego
- skoro wykluczasz francuzy, bo "Marcin powiedział, że jego tata powiedział" to je wyklucz. Dostałeś dwa głosy na Azję, sam pisałeś że ktoś od Ciebie jeździ i30.
- skoro i tak się na tym nie znasz to sobie nie zawracaj tym głowy. Kup auto jakie Ci się podoba. Od samego początku wygląda na to że już wybrałeś.
- po auto nie jedź sam, bo sam masz 1% szans, że te auto będzie takim, które dojedziesz do domu po transakcji. Jak jedziesz sam, to nie zapomnij podjechać do kiosku i zagrać w totka.

A jeżeli oczekujesz jakiejś realnej pomocy to sam daj więcej od siebie, przede wszystkim dowiedz się czegokolwiek o Twoim przyszłym zakupie SAM i wtedy zadawaj bardziej konkretne pytania.
Zawsze uważałem że im więcej człowiek chce wydać pieniędzy na auto tym większy problem ma w wyborze :) a druga sprawa to że jeszcze trzeba to auto utrzymać, z tym zazwyczaj jest gorzej no ale tego nie wytłumaczysz bo ludzie zazwyczaj muszą nauczyć się na własnych błędach, nie da się tego w ludziach zmienić bo to mają w genach, nie traktują auta jak narzędzie do przemieszczania się tylko jako wyznacznik statusu społecznego, jako lep na dupy, albo sami nie wiedzą czego chcą tak jak w/w osobnik a najśmieszniejsze jest że myślą że im młodsze auto tym mniej będzie się psuć
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
Rozbiję Twoją wypowiedź, bo poruszasz kilka wątków:
Zawsze uważałem że im więcej człowiek chce wydać pieniędzy na auto tym większy problem ma w wyborze :)
Myślę że tak, ciśnienie na pewno jest większe, zwłaszcza jeżeli to jest czyjś pierwszy taki zakup. Auto to w gruncie rzeczy drugi (po mieszkaniu/domu) najdroższy zakup w życiu, więc nic dziwnego że nie jest to hop siup.
a druga sprawa to że jeszcze trzeba to auto utrzymać, z tym zazwyczaj jest gorzej
Tak długo jak za brak własnej inteligencji finansowej nie wini się kogoś innego to jest to do przejścia. Niestety często gęsto za własne błędy wini się samochód, konstruktora, mechanika i nawet panią pogodynkę. No tak jest, ja na szczęście dość szybko stwardniałem.
nie traktują auta jak narzędzie do przemieszczania się tylko jako wyznacznik statusu społecznego, jako lep na dupy, albo sami nie wiedzą czego chcą
Ach... UK to się aż tak od Polski pod tym względem nie różni. Też wiele osób kupuje auto "dla sąsiada", a nie dla siebie samego.
a najśmieszniejsze jest że myślą że im młodsze auto tym mniej będzie się psuć
Bo poniękad tak przecież jest. Pod warunkiem że ten samochód jest jeszcze dość swierzy. Przykre jest to że zbyt wielu ludzi niestety na taki samochód po prostu nie stać (niekoniecznie z ich winy o czym nie chce tu pisać), więc kupują taki zrobiony pod handel, a koło zamyka się kiedy takie auto odjeżdża na lawecie na złom.

Ja rozumiem @Sprinter1 i jego obawy, szkoda że nie działa to obie strony :) Pracy domowej za niego nie odrobię, to on musi sam poczytać i oszacować na co go stać i co dla niego będzie lepsze. Nikt z nas tego za niego nie zrobi, bo nikt nie siedzi u niego w głowie czy portfelu i nie zna jego planów.
Myślę, że mimo wszystko udało się trochę przefiltrować w którą stronę ma iść z tym dalej.

O matko ....Czytając Wasze opinie powoli wykluczam ropniaki ,francuzy ...
@Sprinter1, może w pewnym momencie trochę grubiej pojechałem, ale podskoczył mi gul kiedy przekręcałeś to co pisze.
Teraz postaram się Ci odpowiedzieć, ale czytaj to jeden do jeden, bez synonimów i przeinaczania - mam taką serdeczną prośbę.

Jeżeli po dwóch takich postach na temat aut francuskich potrafisz się od nich odwrócić (dalej nic o nich nie wiedząc i nie wsiadając nawet do jednego) to znaczy nic innego jak to że jesteś podatny na sugestie. Nie mnie oceniać co jest tego podłożem, pamiętaj tylko że pierwszy lepszy handlarz na placu to z Tobą zatańczy jak będzie chciał, więc popracuj nad sobą.
Też wolałbym te prostsze konstrukcje nie naszpikowane elektroniką ,ale też nie chciałbym starego złoma z prostym silnikiem i bez elektroniki.....
Sam sobie zaprzeczasz, bo nie wiesz o czym piszesz.
Skoro w tym temacie zostałem ożeniony z tym Renault (mimo że podałem na początku 4 przykłady) to już niech będzie, ciągnijmy to dalej. Dowiedz się czym jest downsizing i jak wygląda w praktyce. Jak jeździć w ogóle takim autem i co może on oznaczać dla Twojego porfela. A następnie porównaj chociażby te dwa silniki montowane w Renault Scenic, które podałem na poprzedniej stronie. Dlaczego? Dlatego że w tym budżecie szukasz auta "na pograniczu" wypierania starszych (nie znaczy gorszych) silników wolnossących przez te "nowsze" o mniejszej pojemności skokowej ale turbodoładowane. Pisze dalej o tym Renault a w latach 2009-2013 chyba jedyną znaną mi marką, która w tym nie uczesticzyła było Mitsubishi. Sprawdź sam na przykład Ford silniki Duratec zastąpione przez EcoBoost (żeby się już odczepić od reno) i tak dalej...
I wyciągnij wnioski. W tym temacie dostałeś głosy żeby jednak raczej szukać jednostki wolnossącej, więc zweryfikuj to.
Powiem tak - naprawdę nie ma co kupić w tych pieniądzach ,albo ja mam za duże wymagania ....W końcu odkładałem na niego kilka latek i chciałbym ,zeby mi posłużył też kilka lat....Nie chciałbym zmieniać samochodów jak rękawiczki bo za każdym razem będe miał mola.....
Tak, obstawiałbym raczej Twoje wymagania, chociaż potrafię zrozumieć że można się odrobinę wnerwić kiedy po paru latach odkładania inflacja daje o sobie znać i wychodzi że jesteś nigdzie z zakupem.
Co do zmiany samochodów jak rękawiczki, to ja tak robię i mimo że aut zwykle nie sprzedaję z zyskiem to jakoś nie czuje się w plecy. Oczywiście nie wiem jak sobie rozkładasz budżet i nic mi do tego, ale pamiętaj że samochód to jest tylko rzecz. Nie taki, to inny.
I na koniec: piszesz o 7 miesięcznym bobasie w domu, a ani razu nie napisałeś że szukasz bezpiecznego auta i nie zapytałeś nawet o ISOFIX czy które ma ile gwiazdek w NCAP, a patrzysz tylko na kasę i żeby nie był biały. Mam nadzieję, że się mylę i jest to Twoim priorytetem.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16292
Punktów
3344
Wiek
43
Miasto
PZ
@lalek także ten tego co chciałem jeszcze dodać... My mamy tą przewagę nad normalnymi zjadaczami chleba że trochę się już tego wszystkiego naprawiało na warsztatach i się zauważyło pewne wspólne cechy samochodów no a ktoś kto takich doświadczeń nie ma musi poprostu szukać i sprawdzać na własnej skórze, ewentualnie czytać opinie o danych samochodach na internetach ale na c nie zastąpi dbania o auto, wymiany, olejów, płynów, filtrów, słuchania co auto "mówi" do kierowcy co mu dolega :) i wtedy będzie długo służyć
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
Zgoda, natomiast chciałem zauważyć jedno. My to wszystko znamy, uczono nas żebyśmy to ogarniali. Ktoś kto pierwsze własne auto ma po 20 a wcześniej w ogóle nie jeździł i nie miał z niczym takim styczności to mówiąc krótko wpada do szamba. Wcale mnie to nie dziwi, że kupowanie auta w ogóle - niezależnie od kwoty - może być na prawdę ogromnym stresem.
Ok, nie jesteśmy sami na forum, więc ciągnijmy dalej te sanki, bo pewnie ktoś tu jeszcze kiedyś zajrzy.

Aby odpowiedzieć sobie na pytanie benzyna czy diesel wystarczy taki kalkulator, a także kartka i długopis:
Następnie można sprawdzić dziennik kosztów, żeby coś już zaczęło świtać w głowie. Taki przykładowy:
Później poczytać na temat samochodu, akcji serwisowych, słabych i mocnych punktów.
Warto byłoby sprawdzić ile kasy szykować na naprawy. W tym celu można obdzwonić warsztaty, albo po postu znaleźć koszt części na internecie i dodać do tego +30%, a także założyć, że roboczogodzina to powiedzmy 200zł i tyle. Generalnie lepiej jest zawyżać i mieć w razie czego na dywaniki z tesco, niż zaniżać i wcinać trawę spod domu do dziesiątego.
To już daje jakiś (mierny) obraz sytuacji na sam początek, ale pozwoli odpowiedzieć na pytanie "czy mnie stać?" i czy warto się w to pakować.
 

Sprinter1

Początkujący
Dołączył
15.10.2021
Postów
15
Punktów
0
Dostałem tu faktycznie garść przydatnych informacji trochę to sobie poukładałem tylko w dalszym ciągu tak naprawdę wolałbym auto młodsze i co za tym idzie nowszej generacji z"wyżyłowanymi" silnikami bo rozumiem,ze tak po 2013 głupio zapytam nie ma już tych wolnossących ???i prostych silników ?
Jeżeli chodzi o podróżowanie z córeczką to owszem to jest jakby oczywiste ,ze samochód wolałbym bezpieczny ,tylko jako laik nie przyszło mi to do głowy ,ze są bardziej i mniej bezpieczne.....abstrahując ,ze i na prostej drodze.......
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
tak po 2013 głupio zapytam nie ma już tych wolnossących ???i prostych silników ?
Niekoniecznie (podałem wyżej przykład Mitsubishi), natomiast wtedy zmieniły się normy Euro (tu kolejny temat dla Ciebie do poczytania), co wymusiło wprowadzanie tych nowszych silników na rynek. Napisałem "starsze silniki", a Ty napisałeś "prostsze silniki", a to nie do końca jest tak, bo starsze nie równa się prostsze. Widzę, że z tą interpretacją słów to się będę mierzył co jeden post :)

@arni_poznań zasugerował tutaj żebyś załączał linki do wybranych aut, które przeglądasz i wtedy będzie można się do tego odnosić. Uważam to za dobry pomysł. Pytania, które zadajesz są dalej zbyt ogólne.

Proszę, artykuł z kwietnia tego roku, a więc jeszcze aktualny:
Przeczytałem go zanim wstawiłem link. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale pozwala zapoznać się z tematem dla kogoś kto chce kupić auto z jednym z takich silników.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16292
Punktów
3344
Wiek
43
Miasto
PZ
To się zgadza że "ekologia" wymusiła pierdylion czujników i filtrów na silniku ale mimo wszystko da się przedłużyć życie takiego samochodu ale trzeba chociaż zmieniać olej i filtr co 10000 km, zakonserwować podwozie zanim pojawi się ruda, to nie jest wcale takie drogie i skomplikowane, ale to dotyczy nowych samochodów :) a jeśli chodzi o używane no to niestety trzeba wyszukać zadbany egzemplarz, porobić to co trzeba i później tylko kontrolować i robić na bieżąco
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
Konserwacja podwozia w nowym aucie? Czemu?
Mieszkam w chyba najbardziej zapyziałym i mokrym kraju w Europie i oprócz starych Fordów Transit to się tu nie spotkałem żeby konserwowali podwozie, a solą to walą tutaj 7 miesięcy w roku.
Natomiast chyba kliknąłem. Być może w Polsce dalej patrzy się na to, że jak się kupi auto to się je ma przez 5/10 lat i się w nie wiecznie wkłada, zamiast po prostu kupić inne. Jeżeli tak, to może faktycznie ma to sens jeżeli myśli się w perspektywie 5 lat.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16292
Punktów
3344
Wiek
43
Miasto
PZ
Konserwacja podwozia w nowym aucie? Czemu?
Mieszkam w chyba najbardziej zapyziałym i mokrym kraju w Europie i oprócz starych Fordów Transit to się tu nie spotkałem żeby konserwowali podwozie, a solą to walą tutaj 7 miesięcy w roku.
Natomiast chyba kliknąłem. Być może w Polsce dalej patrzy się na to, że jak się kupi auto to się je ma przez 5/10 lat i się w nie wiecznie wkłada, zamiast po prostu kupić inne. Jeżeli tak, to może faktycznie ma to sens jeżeli myśli się w perspektywie 5 lat.
Pracowałem w UK w 2008 roku na warsztacie i już wtedy kilkuletnie Mazdy 6 wyglądały pod spodem gorzej niż polonez, wiesz jaki jest główny problem przy konserwacji zardzewiałego auta? To że jest zardzewiałe :) setki takich samochodów widuję na przeglądach, kilkuletnie również, ich właściciele zazwyczaj mają w dupie to że korozja się posuwa, a jak już "strupy" można odrywać płatami to jest za późno i wtedy trzeba łatać jak nie ma kasiory na nowe a nawet jeśli jeszcze nie ma dziur to i tak żeby zatrzymać rudą szmatę to prawidłowo należało by zedrzeć cały syf razem z fabryczną konserwacją, posmarować jakąś chemią reaktywną i dopiero wtedy zabezpieczać a jeśli kierowca ma na tyle rozumu to pomyśli tak jak ja aby zabezpieczyć podłogę zawczasu dopóki nic się nie dzieje ale problem polega na tym że zazwyczaj ktoś kogo stać na nowe auto wcale nie ma zamiaru nim jeździć kilkanaście lat tylko ino do końca gwarancji i heja do ludzi i nowe kupić :) odrębną grupę samochodów stanowią audice :cool:, tam zazwyczaj nic nie trzeba robić nawet po ćwierć wieku, a nie przepraszam w tym najstarszym które mam z 95r miejscami musiałem pomazać rdzawki smarem grafitowym. Wiem że u was na wyspach audi a4 b5 to już classic :D kolega z UK ostatnio tak powiedział jak mu pokazałem zdjęcie moich trojaczków, jakie ładne classic
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
Dziękuję za odpowiedzi :finger:
Bo samochód który ma podłogę i nie jest przegniły na wylot łatwiej potem sprzedać. Inwestycja groszowa, a zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.
To w takim razie pogadajmy o kwotach. Ile w takim razie w Polsce kosztuje taka konserwacja skoro to groszowa inwestycja? Ja specjalnie dzisiaj podzwoniłem popytać i za C4 Grand Tourer dostałem dwie odpowiedzi od £300 do £500 w zależności czym to będzie robione. To jak dla mnie to nie są grosze, a że ja jeszcze nigdy nie miałem auta dłużej jak 20 miesięcy to raczej inwestycja nie dla mnie.
Pracowałem w UK w 2008 roku na warsztacie i już wtedy kilkuletnie Mazdy 6 wyglądały pod spodem gorzej niż polonez
Sam miałem Mazdę 6, jeszcze za czasów "studenckich". Auto stało się moją ofiarą, bo prestiż z przodu a z tyłu goła dupa. Nie stać mnie było po prostu na ten samochód wtedy. I tak, Mazdy 6 mają spory problem ze rdzą, moją to jakoś podrutowałem wtedy, ale to takie drutowanie na jedną zimę było. Zimę przeżyła, ale wiosną zatkał się smog przez moje zwykłe lenistwo (znałem problem, ale miskę nie łaska było zdjąć, albo nie walić w ch*ja ze zmianą oleju ;)) Plus taki, że wyciągnąłem wnioski z tamtej lekcji.

Ja w żadnym wypadku nie podważam zasadności konserwacji podwozia, bo to ma jak najbardziej sens. Tyle, że należe do tej grupy ludzi:
problem polega na tym że zazwyczaj ktoś kogo stać na nowe auto wcale nie ma zamiaru nim jeździć kilkanaście lat tylko ino do końca gwarancji i heja do ludzi i nowe kupić :)
Co prawda nowego auta to w życiu jeszcze nie kupiłem i nie wiem czy mnie będzie kiedyś stać, ale takie jeszcze w miarę świerze do 5 lat, to tego staram się trzymać.
Wiem że u was na wyspach audi a4 b5 to już classic :D kolega z UK ostatnio tak powiedział jak mu pokazałem zdjęcie moich trojaczków, jakie ładne classic
W UK jest taka kwestia, że auta szybko tracą na wartości - wszystkie auta tak na prawdę. Załóżmy £10 000 czyli tyle ile się zapłaci za jakieś niższej/średniej klasy +/- 5 letnie auto. Za rok to już jest warte £8 000 a jedna awaria to £1000 albo więcej. To wystarczy że masz auto dwa lata, w ciągu tych dwóch lat masz dwie awarie a auto wziąłeś w średnio korzystny kredyt i już jest słabo. Stąd w UK ludzie częsciej zmieniają samochód, po prostu nie chcą się nadziać, oczywiście inną sprawą jest to że ich na to po prostu stać i tutaj nie mają sensu ani porównania 5 do 1 ani tym bardziej 1 do 1 bo to dla przeciętnego człowieka dwa światy.
Sam zacząłem teraz szukać auta dla mamy (mieszka w Polsce, pracuje na kolei i jak na kolej zarabia dobrze) i już widzę ile trzeba będzie dosypać funciaków do puli żeby te poszukiwania miały w ogóle jakiś sens, a szukamy Corsa/Yaris, a więc segment A.
Dzięki za podpowiedź z tą konserwacją podwozia, to kolejna rzecz którą sobie dopiszę. Co prawda wybierania auta się nie boję, bardziej przeraża mnie papierologia (pierwszy raz w życiu mam z tym styczność jeżeli chodzi o Polskę), ale od poniedziałku sporo się już nauczyłem, a mam czas do końca listopada, więc bez paniki.
 

arni_poznań

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
29.11.2010
Postów
16292
Punktów
3344
Wiek
43
Miasto
PZ
Ile w takim razie w Polsce kosztuje taka konserwacja skoro to groszowa inwestycja
Nie wydaje mi się że to groszowe sprawy, kolega mechanik prywatnie bierze pincet za taką konserwację i ponoć co roku trzeba to powtarzać :eek: ale nie wiem jakim to gównianym specyfikiem to robi skoro tak krótko to wytrzymuje

awaria to £1000
Noo zgadza się, dlatego też tam u was na szrocie lądują młode auta, poprostu robocizna jest bardzo droga
W tych samochodach to jest dobry pomysł bo niestety ale rdza lubi je chrupać, dobrze by było gdybyś ty sam przeprowadził taką konserwację bo zrobisz to uczciwie i wtedy mama tym polata do samego końca jego lub jej (cyt. Franc Maurer) :)
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
W tych samochodach to jest dobry pomysł bo niestety ale rdza lubi je chrupać, dobrze by było gdybyś ty sam przeprowadził taką konserwację bo zrobisz to uczciwie i wtedy mama tym polata do samego końca jego lub jej (cyt. Franc Maurer) :)
Bezapelacyjnie.
 

nanab

SuperMechanior
Dołączył
25.09.2020
Postów
1711
Punktów
479
Wiek
34
Miasto
Bydgoszcz
To w takim razie pogadajmy o kwotach. Ile w takim razie w Polsce kosztuje taka konserwacja skoro to groszowa inwestycja? Ja specjalnie dzisiaj podzwoniłem popytać i za C4 Grand Tourer dostałem dwie odpowiedzi od £300 do £500 w zależności czym to będzie robione. To jak dla mnie to nie są grosze, a że ja jeszcze nigdy nie miałem auta dłużej jak 20 miesięcy to raczej inwestycja nie dla mnie.
Porównaj cenę samochodu kilkuletniego bez podłogi i takiego samego w idealnym stanie, różnica będzie większa niż te 400 funtów.
 

lalek

Zweryfikowany Mechanik
Dołączył
5.03.2013
Postów
770
Porady
1
Punktów
256
Miasto
Jukei
Oczywiście zgoda. Natomiast tylko utwierdzam się, że gdybym ja to robił i włożył w to kase to by to nie było dla mnie tylko dla kolejnego właściciela.

Dzięki za filmik @arni_poznań - ja już to kiedyś robiłem właśnie w Transitach, więc oglądanie tego filmu przywołało złe wspomnienia ;) A "bezapelacyjnie" napisałem dlatego, że z tego co pamiętam to właśnie tak powiedział Linda siedząc przed komisją zaciągając się kiepem. W każdym razie chciałem dać znać że kumam łapie chwytam.

PS. Tymczasem główny powód się nie ozdywa, więc pewnie znalazł już auto.
 
Do góry Bottom