Rozbiję Twoją wypowiedź, bo poruszasz kilka wątków:
Zawsze uważałem że im więcej człowiek chce wydać pieniędzy na auto tym większy problem ma w wyborze
Myślę że tak, ciśnienie na pewno jest większe, zwłaszcza jeżeli to jest czyjś pierwszy taki zakup. Auto to w gruncie rzeczy drugi (po mieszkaniu/domu) najdroższy zakup w życiu, więc nic dziwnego że nie jest to hop siup.
a druga sprawa to że jeszcze trzeba to auto utrzymać, z tym zazwyczaj jest gorzej
Tak długo jak za brak własnej inteligencji finansowej nie wini się kogoś innego to jest to do przejścia. Niestety często gęsto za własne błędy wini się samochód, konstruktora, mechanika i nawet panią pogodynkę. No tak jest, ja na szczęście dość szybko stwardniałem.
nie traktują auta jak narzędzie do przemieszczania się tylko jako wyznacznik statusu społecznego, jako lep na dupy, albo sami nie wiedzą czego chcą
Ach... UK to się aż tak od Polski pod tym względem nie różni. Też wiele osób kupuje auto "dla sąsiada", a nie dla siebie samego.
a najśmieszniejsze jest że myślą że im młodsze auto tym mniej będzie się psuć
Bo poniękad tak przecież jest. Pod warunkiem że ten samochód jest jeszcze dość swierzy. Przykre jest to że zbyt wielu ludzi niestety na taki samochód po prostu nie stać (niekoniecznie z ich winy o czym nie chce tu pisać), więc kupują taki zrobiony pod handel, a koło zamyka się kiedy takie auto odjeżdża na lawecie na złom.
Ja rozumiem
@Sprinter1 i jego obawy, szkoda że nie działa to obie strony

Pracy domowej za niego nie odrobię, to on musi sam poczytać i oszacować na co go stać i co dla niego będzie lepsze. Nikt z nas tego za niego nie zrobi, bo nikt nie siedzi u niego w głowie czy portfelu i nie zna jego planów.
Myślę, że mimo wszystko udało się trochę przefiltrować w którą stronę ma iść z tym dalej.
O matko ....Czytając Wasze opinie powoli wykluczam ropniaki ,francuzy ...
@Sprinter1, może w pewnym momencie trochę grubiej pojechałem, ale podskoczył mi gul kiedy przekręcałeś to co pisze.
Teraz postaram się Ci odpowiedzieć, ale czytaj to jeden do jeden, bez synonimów i przeinaczania - mam taką serdeczną prośbę.
Jeżeli po dwóch takich postach na temat aut francuskich potrafisz się od nich odwrócić (dalej nic o nich nie wiedząc i nie wsiadając nawet do jednego) to znaczy nic innego jak to że jesteś podatny na sugestie. Nie mnie oceniać co jest tego podłożem, pamiętaj tylko że pierwszy lepszy handlarz na placu to z Tobą zatańczy jak będzie chciał, więc popracuj nad sobą.
Też wolałbym te prostsze konstrukcje nie naszpikowane elektroniką ,ale też nie chciałbym starego złoma z prostym silnikiem i bez elektroniki.....
Sam sobie zaprzeczasz, bo nie wiesz o czym piszesz.
Skoro w tym temacie zostałem ożeniony z tym Renault (mimo że podałem na początku 4 przykłady) to już niech będzie, ciągnijmy to dalej. Dowiedz się czym jest downsizing i jak wygląda w praktyce. Jak jeździć w ogóle takim autem i co może on oznaczać dla Twojego porfela. A następnie porównaj chociażby te dwa silniki montowane w Renault Scenic, które podałem na poprzedniej stronie. Dlaczego? Dlatego że w tym budżecie szukasz auta "na pograniczu" wypierania starszych (nie znaczy gorszych) silników wolnossących przez te "nowsze" o mniejszej pojemności skokowej ale turbodoładowane. Pisze dalej o tym Renault a w latach 2009-2013 chyba jedyną znaną mi marką, która w tym nie uczesticzyła było Mitsubishi. Sprawdź sam na przykład Ford silniki Duratec zastąpione przez EcoBoost (żeby się już odczepić od reno) i tak dalej...
I wyciągnij wnioski. W tym temacie dostałeś głosy żeby jednak raczej szukać jednostki wolnossącej, więc zweryfikuj to.
Powiem tak - naprawdę nie ma co kupić w tych pieniądzach ,albo ja mam za duże wymagania ....W końcu odkładałem na niego kilka latek i chciałbym ,zeby mi posłużył też kilka lat....Nie chciałbym zmieniać samochodów jak rękawiczki bo za każdym razem będe miał mola.....
Tak, obstawiałbym raczej Twoje wymagania, chociaż potrafię zrozumieć że można się odrobinę wnerwić kiedy po paru latach odkładania inflacja daje o sobie znać i wychodzi że jesteś nigdzie z zakupem.
Co do zmiany samochodów jak rękawiczki, to ja tak robię i mimo że aut zwykle nie sprzedaję z zyskiem to jakoś nie czuje się w plecy. Oczywiście nie wiem jak sobie rozkładasz budżet i nic mi do tego, ale pamiętaj że samochód to jest tylko rzecz. Nie taki, to inny.
I na koniec: piszesz o 7 miesięcznym bobasie w domu, a ani razu nie napisałeś że szukasz bezpiecznego auta i nie zapytałeś nawet o ISOFIX czy które ma ile gwiazdek w NCAP, a patrzysz tylko na kasę i żeby nie był biały. Mam nadzieję, że się mylę i jest to Twoim priorytetem.