Rzecz miała miejsce na terenie Polski. Koreańczycy jechali na weekendową wycieczkę, jednak tym razem ostał się firmowy "benzyniak" a nie diesel jak zazwyczaj. Po drodze okazało się, że auto trzeba zatankować, podjechali na stację, pistolecik z ropką i dawaj do baku. Ale tu pistolet nie wchodzi. Myślenie zbiorowe i jest geniusz! Kupili lejek, przyłożyli, i zatankowali ropkę przez lejek. Laweta i serwis auta nie wiem ile kosztował, ale wycieczka od zatankowania trwała jeszcze tylko kilka kilometrów.