Kiedyś za granicą mieszkałem na stancji w której była wspólna kuchnia na dole w budynku a mieszkali tam wszyscy, Rumuni, Murzyni, Włosi, Polacy i masa innych Czeczeno-podobnych.
Mówi 30-sto kilku letnia Włoszka (bardzo, bardzo ładna, normalnie laseczka ale niestety damulcia) kupiłam sobie kiedyś parówki, zjadła bym. No to gadam do niej by odpalała gar i se robiła bo akurat był wolny palnik. Wstawiła więc wodę, woda się zagotowała, wrzuciła zamrożone parówy i tak stoi nad nimi i je dłubie tuż po wrzuceniu! Po około 40-50 sekundach pyta mnie? Już??? Spojrzałem się, uśmiechnąłem i mówię: taaaaak, już, będą ok...! więc je uva wyjeła na michę i dyla na stół zasiąść i wcinać. Nie chciał byś widzieć jej miny gdy próbowała parówę pokroić!
Była to kobitka pracująca w biurze, wykształcenie wyższe itp. itd.
Któregoś razu murzynka (miła babka, Jasmin miała na imię, naprawdę w dechę dziewczyna) poprosiła mnie o połączenie przewodu antenowego do TVSAT (jeden kawałek z drugim) bo coś po połączeniu przez jej męża nie działa. Wiesz jak murzyn kabel połączył?
Splątał oba kawałki ze sobą (oplot, żyłę) i zaizolował. Nawet przy czymś tak prostym logiki nie włączył.
Pytam się kiedyś młodych na zachodzie (Antwerpia), młodych w wieku około 15,16lat gdzie jest Polska!
Odpowiedzi brzmiały: to gdzieś koło Rosji nie??? I nikt a nikt nie wiedział z czym Polska graniczy!
Córki znajomych (Hiszpanki) w wieku około 18,19lat miały problem z pocerowaniem kiecki i walczyły z nią pół dnia!
U sąsiadów u niemców chłopaczek walczył z klockami w A3. Wyjąć je wyjął ale zamontować nowych już nie zamontował a z książką pod blokiem siedział! O czym My tu w ogóle gadamy?
Jedno trza przyznać z ręką na sercu! My Polacy to może tak mało przyjacielscy jesteśmy, prawda, może tak mało rodzinni, serdeczni i kulturalni ale na pewno nie głupi! My to jesteśmy normalnie "MakGajwery"